wtorek, 12 listopada 2013

Chapter 14

                                                              * EFFIE *
Jeszcze 30 sekund temu było mi miękko i wygodnie, jednak teraz twardo i niewygodnie. A czym było to spowodowane ? Nie, to nie byli chłopcy, no bo kto by się tego po nich spodziewał. 
-Harry , oddawaj moją kołdrę !-wrzasnęłam na całe gardło.
-Nie.-to słowo sprawiło, że mój cały wewnętrzny spokój, którego i tak już było niedużo, zniknął całkowicie. Podniosłam moje zacne dupsko i z całej siły walnęłam go w ramię i wyrwałam przykrycie. Ruszyłam biegiem po schodach , jednak przecież nie mogło się obejść bez upadku w połowie drogi. Wyrżnęłam się równo. Skuliłam się w kłębek i czekałam aż ktoś mnie zauważy. Tak jak myślałam po chwili zbiegł Zayn i ujżawszy mnie zrobił przerażoną minę.
-Effie ?-obrócił moją twarz.
-Przecież nic mi nie jest.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
-Całe szczęście, bo kompletnie nie wiedziałbym co zrobić.-odetchnął z ulgą, a ja wybuchłam śmiechem.
-A tak przy okazji. Widziałeś Louis'a ?-zapytałam.
-Może.-uśmiechnął się, a ja uniosłam brwi.
-Ty i Lou to coś poważnego ?-spojrzał na mnie szczerząc się.
-Może.-odparłam.
-No dobra. Odpowiedz, potem ja.
-No więc leży sobie w twoim łóżku.-uśmiechnął się. - A co z wami ?-kontynuował.
-Jesteśmy razem. Chyba.-odpowiedziałam.
-Gratulacje, szkoda tylko, że spodobałaś się też Hazzie.-oznajmił. - Ale bardzo dobry wybór. Myślę, że Louis cię nie zrani a Harry byłby do tego zdolny. A teraz leć do Lou, bo wiem, że chcesz.-zaśmiał się, przytuliłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Widok mojego chłopaka śpiącego w moim łóżku spowodował, że zrobiło mi się ciepło na sercu. W mojej pidżamie z Hello Kitty weszłam pod kołdrę i mocno go przytuliłam. On tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Wiem, że nie śpisz.-odparłam.
-Śpię.-szepnął, a ja spojrzałam na niego z rozbawieniem.
-Okej, śpij dalej.-powiedziałam i musnęłam jego usta.
-Louis.-powtórzyłam czynność, a on otworzył oczy i przewrócił mnie tak, że teraz to ja byłam pod nim.
-I co teraz ?-zapytał unosząc brwi ku górze.
-Dalej śpisz.-wybuchłam śmiechem, a on razem ze mną. Przyciągnęłam jego twarz i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Ej Effie...-zaczęła Natalie wchodząc do pokoju, jednak widząc nas zatrzymała się gwałtownie i spojrzała się z rozbawioną miną.
-No proszę. Dokończcie, a my porozmawiamy później.-odparła i ledwo wyszła, a już wbiegł Harry.
-O, cześć Louis.-przywitał się, a w jego oczach pojawily się łzy, jednak po chwili znikły.
-Sory.-powiedział oschle i także opuścił pomieszczenie.
-O co mu chodzi ?-zapytał ze zdziwieniem.
-Nie mam pojęcia.-skłamałam. - Louis.-zaczęłam
-Słucham.-spojrzał się na mnie wyczekująco.
-My jesteśmy razem czy nie ?-zapytałam.
-Myślisz, że z każdą osobę się całuję, przytulam i czuję to co do ciebie ?
-No a skąd ja mam to wiedzieć ? Mam nadzieję, że nie.-oznajmiłam.
-No i dobrze, że tak uważasz. Wybór należy do ciebie. Zastanów się.
-Po co ja mam się zastanawiać. Przecież wiesz jaka jest odpowiedź.-zaśmiałam się.
-Więc tak ?-upewnił się, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-A więc Avril Elizabeth Claire Lavigne oficjalnie jesteśmy parą.-uniósł mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-Mogę nawet dać ci jeden przywilej. -powiedziałam. - Pozwalam ci mówić do mnie Avril.-wyszczerzyłam się.
-Dziękuję bardzo, a dlaczego tak go nie lubisz ? Jeszcze nigdy nie spotkałem osoby o tak pięknym imieniu.
-No bo..po prostu tak jest.-zaśmiałam się i z całej siły przytuliłam mojego towarzysza.
-Effie, Louis ! Na dół !-usłyszeliśmy głos Liam'a. Westchnęłam głośno i zeszliśmy.
-Tak, słucham ?-podeszłam do wszystkich.
- Idziemy do wesołego miasteczka.-oznajmiła Natalie.
-Ok, czemu nie.-uśmiechnęłam się.  - Pewnie.-odpowiedział Lou. Spojrzałam z niepokojem na Harre'go, który tępo patrzył się w podłogę.
-Za pół godziny przy aucie.-dokończył Liam i wszyscy się rozeszli. Podeszłam do Hazzy.
-Co się dzieje ?-zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
-Nic.-odpowiedział.
-Co to znaczy " nic " ? -zirytowałam się.
-Nic.
-Harry ! Czy możemy porozmawiać normalnie ?!-krzyknęłam.
-Przecież rozmawiamy.-odparł nadal na mnie nie patrząc.
-Okej, jeżeli chcesz, żeby nasze relacje wyglądały w ten sposób. Nie ma sprawy.-szepnęłam, a pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku.  Usiadłam na schodac i schowałam twarz w dłoniach.
-Effie, nie płacz.-usłyszałam zmartwiony głos Niall'a. A od kiedy on się mną przejmuje ? Usiadł obok mnie i objął ramieniem, a ja uległam emocjom i mocno go przytuliłam.
-Ciii...-pogłaskał mnie po głowie.
-Dlaczego nagle jesteś taki miły ?-oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
-Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie możemy zachowywać się jak dzieci, a jak ktoś z przyjaciół jest w potrzebie to trzeba mu pomóc.-delikatnie się uśmiechnął, co odwzajemniłam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. Serio.
-Widziałeś to wszystko, prawda ?
-Niestety.-złączył usta w jedną, prostą linię. - Wiem, że cię to zabolało, ale przejdzie mu. Po prostu musi przezwyczaić się, że jesteś z Louis'em. A tak w ogóle to szczęścia życzę.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Dziękuję, a teraz muszę iść się jeszcze ogarnąć, bo jak widzisz jestem w pidżamie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-pocałowałam go lekko w policzek i weszłam do pokoju. Szybko przebrałam się w *to*, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Jak zwykle ostatnia.-wywróciła oczami Nat.
-Weź się kobieto.-wystawiłam jej język. Wsiedliśmy do wielkiego Tour busa chłopców i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Jako pierwsze wybraliśmy kolejkę górską, następnie samochodziki.
-Effie, idziemy na lody ?-szepnął mi do ucha Lousi, a ja twierdząco pokiwałam głową. Trzymając się za ręce ruszylismy ku budce z lodami. Kawałek dalej spacerowała Natalie z Zayn'em.
-Trochę się boję.-zaczęłam.
-Czego ?-spytał zdziwiony.
-No przecież to jasne, że masz pełno fanek, które raczej nie będą zadowolone z tego, że znalazłeś sobie dziewczynę.-odparłam, patrząc przed siebie.
-Spokojnie. Wiem, że trudno ci to zrozumieć, ale tak na prawdę nic im do tego. Natalie też nie jest łatwo, ale jest szczęśliwa, a to najważniejsze, prawda ?-lekko mnie pocałował.
-Masz rację. Tylko sam fakt, że próbuję się wybić w świecie muzycznym, a ty jestes w najsławniejszym boysbandzie na świecie jest podejrzany.-uniosłam brwi, a mój towarzysz zaśmiał się melodyjnie.
-Damy radę.

                                                     ********************************

Jest kolejny ! Trochę z nim zwlekałam, no ale w końcu się pojawił ;) Mam nadzieję, że nie jest najgorszy . :D~~Effie