wtorek, 16 lipca 2013

Chapter 7

Fajnie,że będę z Niną w klasie.Razem z nią postanowiłam,że będziemy się wzajemnie uczyć swoich języków,ale nie o tym! 
        Właśnie wracam z miasta razem z chłopakami i dziewczynami.Wspaniale się z nimi bawiłam.Są super. Jednym słowem mówiąc niesamowici.Wszyscy byliśmy u mnie i dziewczyn w apartamencie.Siedzieliśmy w okręgu i graliśmy w butelkę.Trochę się krępowałam bo była na całowane.Jak już się okazało Effie całowała się ze wszystkimi (chyba nie muszę wymieniać imion chłopców?),więc wątpię,żeby jej chłopakowi się to podobało.Nina całowała się wyłącznie z Harry'm no i czasami z Liam'em.Natomiast ja dałam całusa Niall'owi i Zayn'owi.Muszę przyznać mulat jest całkiem przystojny i te jego wielkie brązowe czy i ten uśmiech.Natalie opanuj się masz chłopaka!!Po upływie 30 minut grania stwierdziłam,że jestem śpiąca. Gdy tylko znalazłam się w swoim ciepłym pokoiku udałam się do łóżka,które mnie wołało.
                                                                   ***
Kiedy się obudziłam obok mnie leżał mój 'przyjaciel'.Delikatnie musnęłam jego policzek.Odrywając się od jego policzka zostawiając ślad po mojej szmince dostrzegłam uśmiech,który wkradał się na jego twarz.Zerknęłam na zegarek była 6:55.Szybko weszłam pod prysznic.Jak najszybciej się umyłam i po raz kolejny wyszłam w bieliźnie.Kontem oka zerknęłam na łóżko zobaczyłam Niall'a,który już nie spał.
-A ty gdzie się tak spieszysz?-zapytał kpiąco.
-Do szkoły nie wpadłeś na taką myśl?Po za tym ty też się zbieraj....i jakim cudem znalazłeś się w moje sypialni?
-Ja mam czas do szkoły,a i miałem takie zadanie żeby cię oblać zimną wodą,ale ty tak uroczo spałaś,że nie miałem serca cię budzić i w mgnieniu oka już spałem obok ciebie.
-Zostawiam to bez komentarza i dziękuję,że mnie nie oblałeś.
-A nie ma za co,ale lepiej się ubierz bo jak jakiś chłopak cię zobaczy to się pod...
-Nie  kończ proszę!-krzyknęłam i odruchowo zasłoniła uszy.Blondyn podniósł ręce do góry w samo obronie,że nic nie zrobił.Uśmiechnęłam się słodko.Szybko do niego podbiegłam i wskoczyłam na niego.On odruchowo zakręcił mnie wokół własnej osi.Przy tym cały czas śmiałam się histerycznie.
                                                           *** ***
Zerknęłam na zegarek,który znajdował się na moim lewym nadgarstku.Była 7:56.W tych godzinach całą paczką wparowaliśmy do szkoły.Szybkim ruchem wyciągnęłam z torby plan lekcji i numery sal.Pierwsza biologia.O matko! Zawsze byłam z tego kiebska.Spojrzałam na numer sali 385.Podniosłam głowę do góry.Zaczesałam kosmyk blond włosów za ucho i ruszyłam w wyprawę życia.Na pierwszym piętrz są numery do 381.To znaczy,że moja sala jest na 2 piętrz.Szłam wolno,ale stanowczo.Znalazłam się na 2 piętrze.Wszyscy skierowali wzrok ku mi. Swój wzrok skierowałam na karteczkę,którą miałam w dłoni.Nagle wpadłam na kogoś. Spojrzałam w górę był to wysoki brunet z zielonymi oczętami,które można dostrzec z końca korytarza,a jego koszulka była upaprana w sałatce.
-Weź uważaj jak chodzisz ofermo!-krzyczał na mnie,a ja zaczęłam panikować.-Twoja stara nie nauczyła cię mówić?!
-Chuck opanuj się ta dziewczyna nie zrobiła tego umyślnie.-usłyszałam spokojny głos.Nagle dostrzegłam również wysokiego chłopaka,ale tym razem o nijakich tęczówkach.Miał niesamowity uśmiech.
-Maty ty widziałeś co ta szmata mi zrobiła z moją koszulką!
-Tak widzę,a teraz idź do toalety i się ogarnij,a ja dam jej nauczkę.-chłopak nie musiał czekać na odpowiedz.-Na następny raz uważaj na kogo wpadasz Chuck jest najgroźniejszy z całej paczki.-nie mówiłam nic tylko kiwałam głową wyrażając krótkie 'oki już nie będę'.
-A tak właściwie jestem Maty a ty?
-Wiem,że masz tak na imię bo słyszałam i jestem Natalie.-powiedziałam szepcząc prawie sobie sama pod nosem.Wszystkie pisemnie lekcje minęły mi nijak.Moją ostatnią lekcją była chemia,a teraz mam szkicowanie.Numer 105.Aha okey zeszłam na najniższe piętro ustałam przed klasą.W oddali dostrzegłam Ninę,Harry'ego i Zayn'a.Podeszłam do nich z uśmiechem.
-Siemka.Poczekajcie Zayn ty jesteś w starszej klasie to czemu chodzisz z nami na szkicowanie?
-To są zajęcia dla wszystkich,a nie tylko dla twojej klasy.-z mojej twarz zniknął uśmiech. Spojrzałam przed siebie widziałam uradowaną Ninę,która się z  czegoś śmieje.Podrapała się w tył głowy i wzruszyłam ramionami.Spojrzałam na dziewczynę z dołeczkami i sama zaczęłam się uśmiechać.Nagle brunetka znalazła się obok mnie i zaczesałam blond kosmyk do tyły,który znajdował się na moim czole.Cała trója zaczęła się śmiać,a ja udałam obrażoną.Ustałam od ścianą,a oni spojrzeli na mnie z powagą,a ja co?

-FUCK YOU BITCH!-natomiast oni rzucali we mnie piorunami z oczu.Wszyscy zaczęliśmy się śmiać,ale Natalie fajtłapa oczywiście musiała się potknąć,a o co o swoją głupotę i oczywiście wszystkich skosiła po drodze. Dwójka chłopców zabijała mnie wzrokiem,a Nina przecierałam ręce w zamiarze zemsty.
-Na nią!-krzyknęła brunetka.Po chwili wszyscy zaczęli mnie gilgotać (mam na myśli tą całą trójkę).Nad swoją twarzą dostrzegłam uradowaną twarz Mlika.Nagle spoważniał.Z jego oczu można było odczytać,że obserwuje moje zawieszki na szyj.Chłopak przestał mnie łaskotać i zarządził przerwę.
-Ładny wisior.Z kąt go masz?
-Mój chłopak dał mi żebym o nim nie zapomniała,a co?
-Taki sam miał Ed..
-Zayn przestań o nim wspominać! Nie rozumiesz wyjechał! I nie wró..
-Przepraszam.Zayn jak on miał na imię i nazwisko?
-Nie chcę o nim gadać.Harry ma rację.Wyjechał z Bradford za miłością,a ja jeszcze jej nie mam.Muszę się przejmować swoim życiem,a nie jego.
-Zayn! Jak on miał na imię do cholery!
-A co?
-Nic tylko się pytam bo mój chłopak nazywa się Eddie Dylan Collins.-kiedy wypowiedziałam imię chłopaka Zayn'owi oczy zaczęły się błyszczeć przez całą lekcję.
                                                  ***
Właśnie wracamy do domu,a on dalej tak samo patrzy.Miałam dosyć tego dnia nic nie mówiąc poszłam do siebie.Umyłam się i  nałożyłam pidżamę.Usiadłam na kanapie i zadzwoniłam do Eddie'go czy zna Zayn'a,a on co zamurowało go tak samo jak mulata.Rozłączyłam się.Spojrzałam na godzinę 17:45.Obejrzałam jakiś filmy,który trwał z 2 godziny.Po nie udanym 'seansie' udałam się do łóżka.Gdy tylko się położyłam zasnęłam jak dziecko.

piątek, 12 lipca 2013

Chapter 6.

                                                 * Oczami Effie *
Spałam sobie spokojnie, śniąc o małych motylkach, konikach i kotkach, kiedy poczułam na mojej twarzy lodowatą wodę. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą 5 chłopaków.
-Co to miało być ?! -krzyknęłam, zrywając się z łóżka.
-Taka tam, miła pobudka.-uśmiechnął się Louis, spojrzałam na niego groźnie.
-Chyba masz coś wspólnego z Harry'm. Obydwoje lubicie spać bez ubrań. Ale ty to przynajmniej masz bieliznę, a on wo...
-Chyba nie chcę tego słuchać. -przerwałam mu. -A teraz, moi drodzy koledzy prosiłabym was o opuszczenie tego królestwa, ponieważ księżna Effie, chce się ubrać.
-Ależ oczywiście księżniczko, ale myślę, że lepiej wygląda Pani bez tych ubrań.-skłonił się Louis.
-Och, dziękuję. A teraz wynocha !-krzyknęłam.
-Już idziemy, ale przypominam ci, że dzisiaj 1 wrzesień. Idziesz do szkoły, tak samo jak twoje koleżanki i my, więc radzę ci się pośpieszyć. Do pierwszego dzwonka została godzina.-oznajmił Liam. Szkoła, przyjechałam przecież tutaj do szkoły. Kompletnie o tym zapomniałam. 
-Ale ja nie mam książek. -odparłam.
-Jak to nie masz ? Przecież wczoraj byliśmy na zakupach. -zdziwił się Zayn.
-A no tak. Zapomniałam. -uśmiechnęłam się i zamknęłam im drzwi przed nosem. Godzina. Coś wątpię żebym zdążyła. Trzeba się jeszcze ubrać, uczesać, pomalować, zjeść i wypadałoby się przywitać z nowymi współlokatorkami. Czym prędzej weszłam do mojej garderoby i wybrałam ubrania. Następnie nałożyłam tusz do rzęs, trochę błyszczyku na usta, włosy wyprostowałam. Zbiegłam na dół, gdzie siedzieli już wszyscy oprócz Natalie.
-Cześć, jestem Effie. Wy pewnie jesteście nowe, prawda ? Dużo o was słyszałam, chociaż tak właściwie to nic nie słyszałam...
-Effie, spokojnie.-uspokoił mnie Liam, natomiast dziewczyny patrzyły się na mnie dziwnie.
-Ja jestem Caroline. -uśmiechnęła się blondynka. Już kolejna w naszym pokojowym składzie.
-A ja Nina.-oznajmiła druga. 
-Dobra, muszę zjeść, ale nie ja nie chcę jeść, trzeba iść po Natalie.-pisnęłam i ponownie pobiegłam na górę. Zapukałam do drzwi jej łazienki.
-Nat, wyłaź ! Spóźnisz się do szkoły !.-krzyknęłam. Po chwili " przyjaciółka " wyszła i razem skierowałyśmy się na dół. 
-No, no. Nieładnie tak paradować w samej bieliźnie, kiedy w domu siedzi piątka chłopaków.-odparł Louis. Dopiero teraz zauważyłam, że nie ma na sobie ubrań. Natalie zrobiła się cała czerwona i wybiegła, prawdopodobnie by coś na siebie nałożyć.
-Wy też tak łazicie ?- zwrócił się do nowych Zayn.
-Nie.-odparły równocześnie. 


-Witam wszystkich na rozpoczęciu roku szkolnego, a także otwarciu naszej nowej szkoły. Najpierw przedstawię wam, jak będą wyglądały wasze zajęcia w Szkole Talentów.Są trzy klasy. Klasa A, wiek 16-17 lat. Klasa B, wiek 18-19 lat oraz Klasa C, wiek 20-22 lata. Myślę, że wszyscy wiedzą ile mają lat i do jakiej klasy należą. Teraz czas na powiedzenie wam o waszych " zajęciach umiejętnościowych. ", w skrócie ZU. Każdemu z was zostały przydzielone 4 ZU, na które będziecie uczęszczać codziennie. Umiejętności nie zostały przydzielone przypadkowo, lecz pod względem waszych prawdziwych talentów, które zamieszczone były w waszych kartach podaniowych. Teraz każdy z was uda się do sal. Kl. A do sali 54, B do 56, C do 61. Do zobaczenia. !-skończyła swoją długą wypowiedź dyrektorka. Tak jak powiedziała, ruszyłam do pomieszczenia. Rozejrzałam się dokoła i doszłam do wniosku, że nie znam tu nikogo. Jak zawsze musiałam być najmłodsza. 
-Cześć kochani. Od dzisiaj jesteście moją nową klasą. Nazywam się Violetta Black i jestem waszą wychowawczynią. Myślę, że Pani dyrektor w swoich słowach zawarła wszystkie najpotrzebniejsze informacje, więc nic nie muszę wam tłumaczyć. Rozdam wam tylko kartki z waszymi zajęciami i możecie iść do domu. -odparła przyjaźnie. Coś czuję, że polubię tą babkę. Otrzymałam mały papierek i byłam wolna. Wyszłam za budynek i dostrzegłam samochód chłopaków, a obok niego stojącego Louis'a. 
-Jedziesz ?-zapytał.
-A gdzie reszta ? -zdziwiłam się.
-Natalie i Niall poszli na pizze, Caroline i Nina są już chyba u was, a reszta gdzieś polazła. W każdym bądź razie nikogo nie ma. -uśmiechnął się. Wsiadłam do samochodu, w między czasie zajechaliśmy jeszcze do Milk Shake City po koktajle i wróciliśmy do hotelu. Rozwaliłam się na kanapie i dopiero teraz zauważyłam, że jest już cała ekipa i nie brakuje ani jednej osoby, czyli ja i Lou zbieraliśmy się najdłużej. 
-To teraz gadajcie jakie macie ZU.-odrzekł podekscytowany Niall. 
- Zayn Javaad Malik, klasa C : szkice, hip-hop, śpiew, gra na gitarze. 
-Natalie Rose Wiwart, klasa B : hip-hop, szkice, gra na perkusji, gra na fortepianie.
- Caroline Vivian Parker, klasa B : balet, projektowanie, gotowanie, gra na fortepianie.
-Harry Edward Styles, klasa B : gotowanie, szkice, śpiew, taniec towarzyski.
-Niall James Horan, klasa C : balet, śpiew, hip-hop, gra na gitarze.
-Avril Elizabeth Claire Lavigne, klasa A : śpiew, taniec towarzyski, gra na gitarze, modeling.
-Louis William Tomlinson, klasa C : śpiew, gra na gitarze, taniec towarzyski, gra na fortepianie.
-Nina Margaret Collins, klasa B : gotowanie, hip-hop, szkice, gra na perkusji.
-Liam James Payne, klasa C : balet, śpiew, gra na gitarze, gotowanie.
- Zaraz, zaraz. Co za Avril ?! - krzyknął Niall. Ten to spostrzegawczy.
-No dobra, jestem Avril. Ale jak ktoś to mnie tak powie, to będzie bezzębny, tak tylko mówię.-uśmiechnęłam się milutko. Reszta dnia, upłynęła bardzo szybko. Byliśmy na basenie, bawiliśmy się w butelkę, ogólnie moje nowe towarzystwo jest spoko. O godzinie 23 poszliśmy spać, wszyscy. W jednym mieszkaniu.

Chapter 5

                                                                        *Oczami Nat*
-Ja już pójdę spać. Dobranoc. -powiedziała i weszła do łazienki.Po chwili siedziałam sama na kanapie. Effie...,a raczej Avril wydaje się spoko dziewczyną,ale jak na razie nie mam tutaj do nikogo zaufania . Upłynęło jakieś 30 minut,a moja "przyjaciółka" już leżała w łóżku.Ciekawe czy to wszystko ma sens. Mam namyśli mnie i Eddie'go.Przecież związki na odległość się długo nie sprawdzają.Może być tak,że to on mnie zdradzi albo ja jego.Uczucie którym się darzymy wygaśnie,albo się znienawidzimy.Tyle możliwości,a każda może się okazać błędna.Z rozmyśleń wybił mnie dźwięk otwieranych drzwi.Czym prędzej poderwałam się w stronę drzwi.Nie pewnie zerknęłam na osobę odpowiadającą za hałas.Okazały się nimi dziewczyny,które były ode mnie o rok starsze.Nie wnikając o co chodzi pomaszerowałam do łazienki.Zrobiłam rzeczy,które zawsze robi się wieczorem.Po upływie 36 minut pomaszerowałam do swojego miejsca spoczynku.

Obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne.Rozejrzałam się po pokoju.Jak się okazało Effie już nie spała. Skocznym krokiem ruszyłam do 'sąsiadki'.Po krótkiej chwili byłam obok niej.Obydwie spojrzałyśmy na siebie znacząco.
-To co po śniadaniu idziemy na miasto?-zapytała ciekawie dziewczyna.Nie wiedziałam czy to dobry pomysł,ale i tak muszę dzisiaj iść na miasto kupić książki....
-Z miłą chęcią,ale muszę przeprosić bo będę musiała  zahaczyć o księgarnię i kupić książki.
-Nie ma sprawy ja sama muszę sobie kupić książki.-odparła radośnie blondynka.-To co?O 12 widzimy się przy holu?
-Jasne.-odparłam i ruszyłam w stronę łazienki.Zrobiłam poranną toaletkę.Oczywiście ubrań do łazienki nie wzięłam więc musiałam  wyjść w bieliźnie.Jak na złość muszę wybrać najlepszy moment i pokazać wszystkim swoją posturę.
-No no no.......Wiesz nie powinnaś biegać w bieliźnie po mieszkaniu,kiedy masz 5 chłopaków w domu.Bo ktoś cię zgwałci.-oznajmił mi uradowany paskowany. Nie ma co Natalie Rose Wiwart zawsze musisz strzelić buraka w bieliźnie przy wszystkich zgromadzonych w mieszkaniu.Spuściłam wzrok na ziemię  i udałam się do szafy.Wyciągnęłam komplet ciuchów i czym prędzej je nałożyłam. Przeglądałam się w lustrze sprawdzić  czy wszystko gra.W odbiciu dostrzegłam blondynka przyglądającemu się mi.Nie pewnie odwróciłam się w jego stronę.
-Mogę w czymś pomóc.-zapytałam się pewnym głosem. Łał. Natalie ty mnie przerażasz po raz pierwszy powiedziałaś coś pewnym głosem do chłopaka,którego wogule nie znasz gratuluję.Nie ma co,ale sumienia można mi pozazdrościć.Chłopak się trochę zmieszał i chciał odejść,ale ja byłam szybsza i odparłam szybie "przepraszam".Blondyn na swój smutny wyraz twarzy wrzucił czarujący uśmiech,którym mi zaimponował.
-Tak właściwie jestem Niall,a ty pewnie jesteś Natalie?
-Tak,a skąd wiesz?-zapytałam pewnym głosem.
-Twoja przyjaciółka nam opowiadała o tobie jak byłaś..?
-W  łazience.
-Właśnie.
-A tak właściwie tonie moja przyjaciółka jak na razie.-odparłam.Było widać,że chłopak jest zakłopotany.-My jesteśmy z innych kraj.Ona z Ameryki,a ja z Polski.
-Jesteś z Polski!
-Tak,a co?
-Opowiedz jak tam jest.-z jego twarzy można było wyczytać ciekawość.Do południa spędziłam z nim cały czas na opowiadaniu o swoich krajach i kulturach.Dowiedziałam się,że urodził się w Irlandii,ma 19 lat i należy do sławnego zespołu 'One Direction'.To dziwne,że ten zespół jest sławny,a ja nigdy o nim nie słyszałam.Zerknęłam na zegarek.Jego wskazówki wskazywały 11:58.
-Przepraszam cię Niall,ale muszę iść kupić sobie książki.Jak wrócę to jeszcze pogadamy?
-No jasne.-odpowiedział.Jak najszybciej wzięłam torbę, portfel,telefon,kurtkę i czym prędzej wyszłam z pokoju.Szybkim krokiem skierowałam się do windy,ale ja niezdara oczywiście wpadłam na kogoś.Tym kimś okazała się jedna z dziewczyn,które widziałam wczoraj jak wchodziły do nas do pokoju.
-Przepraszam.Ja nie chciałam.
-Nic się nie stało,a po za tym jestem Nina .
-Natalie .
-Miło mi.
-Wzajemnie.Wiesz trochę mi się spieszy bo muszę kupić sobie książki do szkoły,a na do....
-Mogę iść z tobą bo sama sobie muszę kupić podręczniki.
-Jasne ja tu poczeka.
Stałam przed drzwiami jakiegoś mieszkania.Usłyszałam,że kr=toś mnie woła.Obróciłam się w stronę wywodzącego się dźwięku.dostrzegłam Effie.
-Natalie  ja cię bardzo przepraszam,ale nie mogę iść z tobą bo umówi....
-Nic się nie stało.Pójdę z Niną.
-jeszcze raz cię przepraszam,a co ty na to wymienimy się numerami,żeby się nie szukać?
-Jasne.-uśmiechnęłam się do niej.Wymieniłyśmy się telefonami i numerami.Po upływie 5 minut przeszła Nina.Bez słowa weszłyśmy do windy.Za każdym razem jak się uśmiechała widziałam jej ogromne dołeczki. Spędziłam z nią wspaniałe  popołudnie.Okazało się,że idzie do tej samej szkoły co ja.Wróciłyśmy do 'domu' około 16:25.Zostawiłam swoje rzeczy i poszłam do mojego dobrego znajomego.Nie ma co,ale oczy to ma zajebiste.Spędziłam z nim wspaniałe 4 godziny.Po 20 poszłam do siebie.Zrobiłam wieczorne rzeczy,które należą do wieczornej toalety.Wskoczyłam w pidżamę.Udałam się do łóżka nastawiłam sobie budzik na 7:00.po czym odpłynęłam w objęcia Morfeusza. 

wtorek, 9 lipca 2013

Chapter 4

                                 * Oczami Effie *

Nie wiem, co stało się Natalie, jednak myślę, że poradzi sobie sama. Teraz najważniejsze było to, że Justin do mnie przyjechał. 
-Jak ty to zrobiłeś ? -zapytałam z niedowierzaniem .
-Ale co ?-uśmiechnął się. Teraz nagle dostałam olśnienia. Przecież on śpiewa ! 
-Justin ! Dostałeś stypendium, prawda ?!-krzyknęłam, a on pokiwał twierdząco głową. Pisnęłam i rzuciłam się na niego. Czy mogło przytrafić mi się coś lepszego ? Teraz już niczego nie brakowało mi do szczęścia..no może oprócz paczki żelków. Złapałam mojego chłopaka za rękę i wolnym krokiem ruszyłam do hotelu. Wetknęłam dłoń do kieszeni, z której wyjęłam mój telefon. Nagle poczułam dość mocne uderzenie. Spojrzałam w górę i ujrzałam chłopaka o brązowych oczach i czarnych włosach.
-Uważaj, jak łazisz.-warknął .
-Ja ?! To ty uważaj murzynie.- w mgnieniu oka podniosłam się z ziemi.
-Nie pozwalaj sobie.-odpowiedział. Ominęłam go i kontynuowałam moją drogę. Chwilę później staliśmy już przed drzwiami pokoju. Po cichu weszłam i wepchnęłam Justin'a do mojego zakątku ( pokój hotelowy jest podzielony na kilka pokoi, jeden z nich należy do Effie a drugi do Natalii. ) Usiadłam na moim łóżku, a zaraz po mnie Justin. 
-Słuchaj, nasz pokój jest 2-osobowy, więc wątpię żebyśmy zmieścili się tu we trójkę.-powiedziałam. Pokiwał twierdząco głową.
-Tak, mi też się tak wydaje, dlatego wcześniej wynająłem sobie swój-wyszczerzył się, co doprowadziło mnie do śmiechu. Mój nagły napad przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam.
-O cześć.-uśmiechnęłam się na widok recepcjonistki. 
-Chciałabym Panią powiadomić, że niedługo powinny zjawić się wasze współlokatorki.-odparła. Wytrzeszczyłam oczy w zdumieniu. 
-Ale...ale przecież ten pokój jest na dwie osoby, więc jak ? 
-Proszę Panią, pokój jest 5-osobowy. Kolejne trzy łóżka znajdują się za tymi drzwiami.-wskazała palcem na brązowy panel, który był dość dobrze ukryty, ponieważ był tego samego koloru co ściana, więc idealnie się kamuflował. 
-Aha, -było to jedyne słowo, które zdołałam wypowiedzieć. Kobieta wyszła, a ja jak gdyby nigdy nic wróciłam do mojego chłopaka i opowiedziałam mu o tej jakże " fascynującej historii ". 
-Weź zobacz która godzina.-powiedziałam.
-Emmm...19.14.-odpowiedział. -Ktoś puka-dodał.
-Otworzę-westchnęłam i podeszłam do drzwi.
-Oooł..Haj.-przywitałam się
-Cześć...wygląda na to, że jesteś naszą sąsiadką.-uśmiechnął się jeden z chłopaków.
-Tak. A wy jesteście.?
-Ja jestem Zayn. To jest Liam, Harry, Louis i Niall. A ty jesteś dziewczyną na którą dzisiaj wpadłem.-uśmiechnął się. Spojrzałam na niego i zmrużyłam oczy.
-Ja jestem Effie.-przedstawiłam się.
-Dosyć nietypowe imię.-zauważył Liam.
-No widzisz. Chcecie wejść ? Zawołam Natalie i Justina. -zaprosiłam ich do środka.
-Chodźcie !!-krzyknęłam. Po chwili obydwoje się zjawili. Chłopacy stali jak wryci. 
-Justin Bieber ?!-wrzasnął Niall.
-Miło mi.-uśmiechnął się. 
-Co tu robi Justin Bieber ?-zapytał blondyn, który powoli chyba przestawał myśleć.
-Przyjechałem do mojej dziewczyny i do szkoły.-odparł.
-Jakiej dziewczyny ? Przecież tu żadnej nie ma.-powiedział, a reszta strzeliła facepalm'a. 
-Wiesz jeszcze jestem ja.-podniosłam rękę.
-I ja.-oznajmiła Natalie.
-A, no tak. To ty z nimi chodzisz ?!
-Tak, chodzę z Effie.
-O matko boska.-załapał się za twarz. - On chodzi i Effie.-zwrócił się do reszty.
-Tak, słyszeliśmy.-oznajmił Harry.  Po godzinnej rozmowie chłopcy wyszli a my ponownie zostaliśmy we trójkę.
-Dobra dziewczyny, idę się rozpakowywać do siebie. -powiedział Justin i wyszedł.
-Opowiedz mi coś o sobie.-zaproponowałam.
-No więc nazywam się Natalie Rosalie Wiwart, jestem Polką, co pewnie słychać po moim akcencie. Mam chłopaka Eddie'go, którego zostawiłam w moim rodzinnym mieście. Mieszkam z moją mamą, tatą i starszą siostrą. To chyba wszystko. Teraz ty.
-Ok. Jestem Avril Elizabeth Claire Lavigne, ja jestem Amerykanką. Chodzę z Justinem, którego już poznałaś. Dzielę dom z mamą, bratem i siostrą, którzy mają po 3 lata i są bliźniakami. -uśmiechnęłam się.
-Jesteś Avril ? -zdziwiła się moja towarzyszka. Pokiwałam twierdząco głową.
-Tak, ale mów mi Effie. Lepiej, żeby nikt na razie nie wiedział. -odparłam. 
-A Justin wie ?
-No pewnie, ale tak jak każdy, mówi do mnie Effie, czasami Av. -odpowiedziałam. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który wskazywał 21.03.
-Ja już pójdę spać. Dobranoc. -powiedziałam i weszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie wieczorne czynności i położyłam się do łóżka, zastanawiając się jakie będą nasze nowe koleżanki, które miały przyjechać dzisiaj w nocy.