Chciałabym tylko poinformować was, że nie wiem czy dalej będziemy prowadziły tego bloga, a przynajmniej ja. Czytelność tego bloga jest bardzo mała, komentarzy nie ma wcale i nie jestem pewna czy jest ktoś kto tego bloga w ogóle czyta. Po co mam marnować na to czas .
~~ Effie.
poniedziałek, 23 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Chapter 15
* Oczami Natalie *
Przechadzałam się uliczkami wesołego miasteczka razem ze swoim partnerem i nadawałam non stop. -Zayn czy ty mnie wogule słuchasz?-spytałam stając przed nim. Wzrok miał utkwiony z boku. Spojrzałam w kierunku,którym patrzył. No tak patrzył na Harry'ego,który wpatrywał się w Lou i Effie. -On coś do niej czuje prawda?-zapytałam ponownie. Zero odpowiedzi. Oddaliłam się od niego. Błądziłam po wesołym miasteczku,aż na kogoś wpadłam.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona czując łzy w oczach.
-Natalie ja chcę cię przeprosić. To nie tak miało być. -
A jak? Ed z nami jest koniec i już nic nie zmienisz. Tak zadecydował los....tak zadecydowałam ja.
-Ale Nat! Ja cię cholernie kocham rozumiesz!?!
-Czego ty od niej chcesz!?-usłyszałam bardzo znany mi głos.
-A ty się nie wtrącaj Malik z tobą nie rozmawiam.
-Miałem nadzieję,że po tym co odwaliłeś dasz jej spokój.
-Chłopaki!-powiedziałam podnosząc ton.
-Co?-odparli w tej samej chwili.
-Dajcie mi dojść do słowa. Ed po prostu nie chcę nawet na ciebie patrzeć. Zniknij z mojego życia. Raz a na zawsze.-podeszłam do Zayn'a i się do niego przytuliłam.
-Pamiętaj Malik ja jeszcze wrócę nie pozwolę ci wymazać mnie z jej głowy.-wypowiedział swoje ostatnie słowa i zniknął nam z oczu. Objęta ramieniem chłopaka,powoli nadawaliśmy tempa naszym nogom.
-Zayn,a co jak twoje fanki mnie znienawidzą? Albo będą mnie prześladowały?
-Nat na chwilę obecną nic się nie dzieje. Zobaczymy z biegiem lat.
Nie mówiąc nic reszcie wróciliśmy do hotelu.Siedzieliśmy okryci kocem i oglądaliśmy jakiś badziewny film.
-Zayn chyba dostałeś SMS'a
? -Nie chce mi się go czytać.
-A może to coś ważnego?
-Tak jak sądziłem. Muszę iść na wywiad.
-Kiedy?
-Teraz.-odpowiedział sięgnął po kurtkę. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.-Do wieczora.-wypowiedział i wyszedł. Sama wstałam sięgnęłam po laptopa i przeglądałam różne stonki typu:'facebook' , 'tt',a na samym końcu na stronki plotkarski. Oczywiście nie obyło się bez pytań: 'Kim jest nowa dziewczyna Louis'a Tomlinson'a?' 'Kim jest chłopa,który rozmawiał z "dziewczyną" Zayn'a?' ' Jakiej narodowości są diw nowe dziewczyny chłopaków z 1D?'itp. Aż natrafiłam na filmik.
Weszłam w link i go odtworzyłam:
"-Zayn! Twoja dziewczyna to dziwka i suka! To po prostu zwykła zdzira!-zabolało łzy mi się gromadziły w oczach.
-Ehmm...-spuścił wzrok. Było widać,że było mu przykro.
-Ona cie nie kocha jest z tobą dla kasy i sławy!-dupek.
-To wyjdź przed tłum i pokaż się! Możemy pogadać inaczej!"-bronił mnie. Filmik się skończył.
-Czyli już widzisz jak go teraz traktują,a jak ciebie?-usłyszałam głos Lou.
-Ja nie wiedziałam.-odparłam i poczułam już łzy.
-Oj Nat. To nie twoja wina. Przecież to te głu..
-Louis! Czy ty nie widzisz jak oni mnie obrażają,a jak Zayn'a? Ja tak nie mogę patrzeć jak on cierpi rozumiesz?
-Doskonale,ale zostawisz ukochaną osobę,żeby miała spokój?-usiedliśmy na moim łóżku.
-Gdybym musiała.
-On oddałby wszystko,żebyś z nim została. Patrz na inne osoby miej je w dupie i idź dalej.
-To nie jest takie proste.
-Wiem. Przecież codziennie jestem wyzywany od pedałków.-smutno zaakcentował ostatni wyraz.
-Dzięki.
-Za co?
-Wyprowadziłeś mnie z dołka
. -No widzisz.-uśmiechnął się.
Odwzajemniam go i się do niego przytuliłam.
-Dobra,a teraz leć do swojego chłoptasia.-połaskotał mnie i zepchnął z łóżka. Przy drzwiach odwróciła się w jego stronę i wystawiłam mu język
Wyszłam z mojego i Effie,a podeszłam do chłopaków. Pokój Zayn'a był na przeciwko drzwi. Pobiegłam do nich. Chłopaka nie było. Rozglądałam się po całym pokoju. Balkon był otwarty,więc podeszłam bliżej. Dostrzegłam Effie i Zayn'a rozmawiali.
-Zayn kochasz ją czy nie?
-Ja już sam nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Bo jeśli oni chcą mnie ustawić z jakąś dziewczyną to nie mogę ranić obydwu jedna musi odejść.
-Czyli,która?
-Nie chcę jej ranić,ale muszę powiedzieć Nat prawdę.-zapalił kolejną fajkę. Wyszłam bezszelestnie pokoju i pobiegła do pokoju Lou.
-On mnie nie kocha!-powiedziałam piskliwym głosem i rzuciłam się do niego do łóżka.
-Ale kto?
-No jak to kto? Zayn.
-Ale jak to?
-On rozmawiał z Effie i powiedział o jakiejś ustawce i nie będzie mnie ranić,więc mi powie prawdę.-płakałam jeszcze bardziej.Lou do mnie podszedł i przytulił. Jego rękaw od swetra był cały mokry od moich łez.
-Mała jak chcesz to mogę mu powiedzieć,ze jesteś chora i nie możesz wychodzić z pokoju,a będziesz leżała u mnie hm?
-Mógłbyś?
-Może?
-Ej?
-Przecież żartuje. Louis.
-Tak?
-Jesteś dla mnie jak starszy brat.
-A ty dla mnie jak młodsza siostra mimo,że mam trzy.-odparł-przytuliłam go i położyłam się pod kołdrę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam usłyszałam krzyki.
-Zayn nie możesz jej zobaczyć!
-Dlaczego?
-Bo ona jest chora.
-Pierdole to,że ona jest chora jest dla mnie najważniejsza!
-Zayn czy ty nie rozumiesz,ze nie możesz tam wejść?
-Mam to równo w dupie! Przepuść mnie! Jestem jej potrzebny! Nie rozumiesz ona jest dla mnie bardzo ważna.-'Tak tak ważna,że chce mnie zostawić.' Wyszłam z pod kołdry, otworzyłam okno i weszłam do łazienki po czym się zamknęłam. Spojrzałam w lustro i dotknęłam swoich ust. Zamknęłam oczy i w jednej chwili przypomniałam sobie wszystkie nasze pocałunki. Patrzyłam i się wkurwiłam. Złożyłam dłoń w pięść i walnęłam. Poczułam jak powietrze ze mnie schodzi. Spojrzałam na kostki na rękach, były całe we krwi. Ten ból był taki przyjemny, chłodny nie do opisania. Czułam go na całym ciele. Wyszłam z uśmiechem z łazienki i z pokoju.
-Natalie nic ci nie jest?-usłyszałam uradowany głos Zayn'a. Nie odpowiedziałam tylko się na niego spojrzałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Nat co się stało?
-'Effie ja nie mogę ranić obydwie muszę jej powiedzieć prawdę .'-zacytowałam.-To się stało! Chcesz mnie zostawić!
-Ale to nie tak jak myślisz,a jak?!? Wiesz co nawet mi nie mów. Daj mi spokój.-odparłam i wyszłam. Weszłam do swojego pokoju i się położyłam. Poczułam ponowny napływ łez. Krztusiłam się łzami, które poplamiły mi całą poduszkę. Wstałam i poszła do swojej łazienki. Spojrzałam w lustro. Wciągnęłam brzuch.
-Nat nawet o tym nie myśl.-usłyszałam głos Lou.
-A może mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba?-zapytałam.
-On cie kocha taką jaką jesteś,a nie za to jak wyglądasz. A teraz się ubieraj bo zaraz idziemy na imprezę.-powiedział. Nic nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam twierdząco głową.
-Natalie w co mam się ubrać?-zapytała wbiegając do mojego pokoju Effie.
-W to co chcesz.-odparłam.
-Aleś mi pomogła no po prostu pozdro dla ciebie.-burknęła i wyszła,a za nią Lou. Zerknęłam do szafy. Nic nie było,aż zaczęłam mieszać wszystko. Wybrane ciuchy położyłam na łóżku,a sama udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowała. Założyłam przygotowane wcześniej ciuchy i je założyłam. Włosy splotłam w wysokiego kucyka i zeszłam na dół. Oczywiście ja zwykle czekaliśmy na Effie. Przez cały czas czułam jak wzrok Zayn'a mnie przeszywa.
-To co idziemy?-zapytała Effie. Jak najszybciej założyła płaszcz.
-Tak.-jako jedyna odparłam i wyszłam jak najszybciej. Nie chciałam iść z nimi w grupie bo bym znowu czuła przeszywający wzrok Zayn'a. Na miejscy zarezerwowaliśmy miejsce dla siedmiu osób. Przez cały czas siedziałam TRZEŹWA i rozmawiałam z Liam'em.
-Ej mała na otarcie łez wypij jednego przecież jutro piątek.
-Nie Harry dziękuję.
-Mała za wszystkie smutki wypij ze mną chociaż jedną kolejkę.-odparł. Uległam zamiast na jednej skończyło się chyba na 20. Po chwili poszłam na parkiet. Tam dostrzegłam Effie i Justin'a jak razem wywijali. Ostatni raz piłam z Harry'm bo mam przewidzenia. Kiedy znalazłam wolne miejsce wywijałam sama,ale nie na długo bo po 15 min. dołączył się Zayn. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko i odwróciłam tyłem. Zaczęłam się ocierać swoim tyłkiem o jego krocze. Chłopak bardzie mnie do siebie przycisnął. Odwróciłam się do niego przodem.
-Idę do łazienki.-szepnęłam mu na ucho,ale można było dostrzec na jego twarzy grymas bo przestałam "tańczyć" Droga do łazienki nie zajęła mi nie wiadomo ile. W środku poprawiłam kucyka i wyszłam. Ustałam na palcach,żeby zobaczyć chłopaka,ale nigdzie go nie było.
-Może pójdziemy w ustronne miejsce?-usłyszałam jego głos. Odwróciłam się do niego i pocałowałam namiętnie.
* Po upływie godziny*
Razem z Zayn'em udało mi się wymknąć do hotelu. Jak najszybciej weszliśmy do widny. Oczywiście nie obyło się bez pocałunków i macania sobie wzajemnie dupy. Droga do pokoju też nie była taka łatwo,ale w końcu się w nim znaleźliśmy. Położyłam się na łóżka,a na de mną klęknął okrakiem Zayn.
Po krótkiej chwili byliśmy w mieliźnie. Chłopak spojrzałam na mnie w przerwie na pocałunki i jednym sprawnym ruchem zdjął mi stanik. Odwdzięczyła się tym samym,ale na jego bokserkach. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wszedł we mnie. Na początku był to taki ból,że myślałam,ze umrę,ale po chwili było to sama rozkosz. Oczywiście nie odbyło się bez darcia mordy z mojej strony.
Chłopak już nie był taki delikatnie, nie poruszał się płynnie. Był nachalny. Zaczęłam jęczeć,ale to nic mi nie dało. W jego plecy wbiła swoje paznokcie pozostawiając po nich ślad. Zayn wyszedł ze mnie i się położył obok. Przykryłam nas kocem i się do niego przytuliłam,ale nie na długo. Zayn już po wyjściu ze mnie zasnął,a ja spragniona założyłam jego koszulkę i majtki po czym udała się do kuchni po mała wodę.
-Harry,a ty nie śpisz?-zapytałam napotkanego chłopaka w kuchni.
-Nie mogłem zasnąć dzięki twoim piskom i tym co wydobywają się z pokoju Louis'a.
-Przepraszam.-powiedziałam wyjęłam moje wybawienie,żeby mi nie było sucho w gardle i wróciła do mulata. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.
Przechadzałam się uliczkami wesołego miasteczka razem ze swoim partnerem i nadawałam non stop. -Zayn czy ty mnie wogule słuchasz?-spytałam stając przed nim. Wzrok miał utkwiony z boku. Spojrzałam w kierunku,którym patrzył. No tak patrzył na Harry'ego,który wpatrywał się w Lou i Effie. -On coś do niej czuje prawda?-zapytałam ponownie. Zero odpowiedzi. Oddaliłam się od niego. Błądziłam po wesołym miasteczku,aż na kogoś wpadłam.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona czując łzy w oczach.
-Natalie ja chcę cię przeprosić. To nie tak miało być. -
A jak? Ed z nami jest koniec i już nic nie zmienisz. Tak zadecydował los....tak zadecydowałam ja.
-Ale Nat! Ja cię cholernie kocham rozumiesz!?!
-Czego ty od niej chcesz!?-usłyszałam bardzo znany mi głos.
-A ty się nie wtrącaj Malik z tobą nie rozmawiam.
-Miałem nadzieję,że po tym co odwaliłeś dasz jej spokój.
-Chłopaki!-powiedziałam podnosząc ton.
-Co?-odparli w tej samej chwili.
-Dajcie mi dojść do słowa. Ed po prostu nie chcę nawet na ciebie patrzeć. Zniknij z mojego życia. Raz a na zawsze.-podeszłam do Zayn'a i się do niego przytuliłam.
-Pamiętaj Malik ja jeszcze wrócę nie pozwolę ci wymazać mnie z jej głowy.-wypowiedział swoje ostatnie słowa i zniknął nam z oczu. Objęta ramieniem chłopaka,powoli nadawaliśmy tempa naszym nogom.
-Zayn,a co jak twoje fanki mnie znienawidzą? Albo będą mnie prześladowały?
-Nat na chwilę obecną nic się nie dzieje. Zobaczymy z biegiem lat.
Nie mówiąc nic reszcie wróciliśmy do hotelu.Siedzieliśmy okryci kocem i oglądaliśmy jakiś badziewny film.
-Zayn chyba dostałeś SMS'a
? -Nie chce mi się go czytać.
-A może to coś ważnego?
-Tak jak sądziłem. Muszę iść na wywiad.
-Kiedy?
-Teraz.-odpowiedział sięgnął po kurtkę. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.-Do wieczora.-wypowiedział i wyszedł. Sama wstałam sięgnęłam po laptopa i przeglądałam różne stonki typu:'facebook' , 'tt',a na samym końcu na stronki plotkarski. Oczywiście nie obyło się bez pytań: 'Kim jest nowa dziewczyna Louis'a Tomlinson'a?' 'Kim jest chłopa,który rozmawiał z "dziewczyną" Zayn'a?' ' Jakiej narodowości są diw nowe dziewczyny chłopaków z 1D?'itp. Aż natrafiłam na filmik.
Weszłam w link i go odtworzyłam:
"-Zayn! Twoja dziewczyna to dziwka i suka! To po prostu zwykła zdzira!-zabolało łzy mi się gromadziły w oczach.
-Ehmm...-spuścił wzrok. Było widać,że było mu przykro.
-Ona cie nie kocha jest z tobą dla kasy i sławy!-dupek.
-To wyjdź przed tłum i pokaż się! Możemy pogadać inaczej!"-bronił mnie. Filmik się skończył.
-Czyli już widzisz jak go teraz traktują,a jak ciebie?-usłyszałam głos Lou.
-Ja nie wiedziałam.-odparłam i poczułam już łzy.
-Oj Nat. To nie twoja wina. Przecież to te głu..
-Louis! Czy ty nie widzisz jak oni mnie obrażają,a jak Zayn'a? Ja tak nie mogę patrzeć jak on cierpi rozumiesz?
-Doskonale,ale zostawisz ukochaną osobę,żeby miała spokój?-usiedliśmy na moim łóżku.
-Gdybym musiała.
-On oddałby wszystko,żebyś z nim została. Patrz na inne osoby miej je w dupie i idź dalej.
-To nie jest takie proste.
-Wiem. Przecież codziennie jestem wyzywany od pedałków.-smutno zaakcentował ostatni wyraz.
-Dzięki.
-Za co?
. -No widzisz.-uśmiechnął się.
Odwzajemniam go i się do niego przytuliłam.
-Dobra,a teraz leć do swojego chłoptasia.-połaskotał mnie i zepchnął z łóżka. Przy drzwiach odwróciła się w jego stronę i wystawiłam mu język
Wyszłam z mojego i Effie,a podeszłam do chłopaków. Pokój Zayn'a był na przeciwko drzwi. Pobiegłam do nich. Chłopaka nie było. Rozglądałam się po całym pokoju. Balkon był otwarty,więc podeszłam bliżej. Dostrzegłam Effie i Zayn'a rozmawiali.
-Zayn kochasz ją czy nie?
-Ja już sam nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Bo jeśli oni chcą mnie ustawić z jakąś dziewczyną to nie mogę ranić obydwu jedna musi odejść.
-Czyli,która?
-Nie chcę jej ranić,ale muszę powiedzieć Nat prawdę.-zapalił kolejną fajkę. Wyszłam bezszelestnie pokoju i pobiegła do pokoju Lou.
-On mnie nie kocha!-powiedziałam piskliwym głosem i rzuciłam się do niego do łóżka.
-Ale kto?
-No jak to kto? Zayn.
-Ale jak to?
-On rozmawiał z Effie i powiedział o jakiejś ustawce i nie będzie mnie ranić,więc mi powie prawdę.-płakałam jeszcze bardziej.Lou do mnie podszedł i przytulił. Jego rękaw od swetra był cały mokry od moich łez.
-Mała jak chcesz to mogę mu powiedzieć,ze jesteś chora i nie możesz wychodzić z pokoju,a będziesz leżała u mnie hm?
-Mógłbyś?
-Może?
-Ej?
-Przecież żartuje. Louis.
-Tak?
-Jesteś dla mnie jak starszy brat.
-A ty dla mnie jak młodsza siostra mimo,że mam trzy.-odparł-przytuliłam go i położyłam się pod kołdrę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam usłyszałam krzyki.
-Zayn nie możesz jej zobaczyć!
-Dlaczego?
-Bo ona jest chora.
-Pierdole to,że ona jest chora jest dla mnie najważniejsza!
-Zayn czy ty nie rozumiesz,ze nie możesz tam wejść?
-Mam to równo w dupie! Przepuść mnie! Jestem jej potrzebny! Nie rozumiesz ona jest dla mnie bardzo ważna.-'Tak tak ważna,że chce mnie zostawić.' Wyszłam z pod kołdry, otworzyłam okno i weszłam do łazienki po czym się zamknęłam. Spojrzałam w lustro i dotknęłam swoich ust. Zamknęłam oczy i w jednej chwili przypomniałam sobie wszystkie nasze pocałunki. Patrzyłam i się wkurwiłam. Złożyłam dłoń w pięść i walnęłam. Poczułam jak powietrze ze mnie schodzi. Spojrzałam na kostki na rękach, były całe we krwi. Ten ból był taki przyjemny, chłodny nie do opisania. Czułam go na całym ciele. Wyszłam z uśmiechem z łazienki i z pokoju.
-Natalie nic ci nie jest?-usłyszałam uradowany głos Zayn'a. Nie odpowiedziałam tylko się na niego spojrzałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Nat co się stało?
-'Effie ja nie mogę ranić obydwie muszę jej powiedzieć prawdę .'-zacytowałam.-To się stało! Chcesz mnie zostawić!
-Nat nawet o tym nie myśl.-usłyszałam głos Lou.
-A może mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba?-zapytałam.
-On cie kocha taką jaką jesteś,a nie za to jak wyglądasz. A teraz się ubieraj bo zaraz idziemy na imprezę.-powiedział. Nic nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam twierdząco głową.
-Natalie w co mam się ubrać?-zapytała wbiegając do mojego pokoju Effie.
-W to co chcesz.-odparłam.
-Aleś mi pomogła no po prostu pozdro dla ciebie.-burknęła i wyszła,a za nią Lou. Zerknęłam do szafy. Nic nie było,aż zaczęłam mieszać wszystko. Wybrane ciuchy położyłam na łóżku,a sama udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowała. Założyłam przygotowane wcześniej ciuchy i je założyłam. Włosy splotłam w wysokiego kucyka i zeszłam na dół. Oczywiście ja zwykle czekaliśmy na Effie. Przez cały czas czułam jak wzrok Zayn'a mnie przeszywa.
-To co idziemy?-zapytała Effie. Jak najszybciej założyła płaszcz.
-Tak.-jako jedyna odparłam i wyszłam jak najszybciej. Nie chciałam iść z nimi w grupie bo bym znowu czuła przeszywający wzrok Zayn'a. Na miejscy zarezerwowaliśmy miejsce dla siedmiu osób. Przez cały czas siedziałam TRZEŹWA i rozmawiałam z Liam'em.
-Ej mała na otarcie łez wypij jednego przecież jutro piątek.
-Nie Harry dziękuję.
-Mała za wszystkie smutki wypij ze mną chociaż jedną kolejkę.-odparł. Uległam zamiast na jednej skończyło się chyba na 20. Po chwili poszłam na parkiet. Tam dostrzegłam Effie i Justin'a jak razem wywijali. Ostatni raz piłam z Harry'm bo mam przewidzenia. Kiedy znalazłam wolne miejsce wywijałam sama,ale nie na długo bo po 15 min. dołączył się Zayn. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko i odwróciłam tyłem. Zaczęłam się ocierać swoim tyłkiem o jego krocze. Chłopak bardzie mnie do siebie przycisnął. Odwróciłam się do niego przodem.
-Idę do łazienki.-szepnęłam mu na ucho,ale można było dostrzec na jego twarzy grymas bo przestałam "tańczyć" Droga do łazienki nie zajęła mi nie wiadomo ile. W środku poprawiłam kucyka i wyszłam. Ustałam na palcach,żeby zobaczyć chłopaka,ale nigdzie go nie było.
-Może pójdziemy w ustronne miejsce?-usłyszałam jego głos. Odwróciłam się do niego i pocałowałam namiętnie.
* Po upływie godziny*
Razem z Zayn'em udało mi się wymknąć do hotelu. Jak najszybciej weszliśmy do widny. Oczywiście nie obyło się bez pocałunków i macania sobie wzajemnie dupy. Droga do pokoju też nie była taka łatwo,ale w końcu się w nim znaleźliśmy. Położyłam się na łóżka,a na de mną klęknął okrakiem Zayn.
Po krótkiej chwili byliśmy w mieliźnie. Chłopak spojrzałam na mnie w przerwie na pocałunki i jednym sprawnym ruchem zdjął mi stanik. Odwdzięczyła się tym samym,ale na jego bokserkach. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wszedł we mnie. Na początku był to taki ból,że myślałam,ze umrę,ale po chwili było to sama rozkosz. Oczywiście nie odbyło się bez darcia mordy z mojej strony.
Chłopak już nie był taki delikatnie, nie poruszał się płynnie. Był nachalny. Zaczęłam jęczeć,ale to nic mi nie dało. W jego plecy wbiła swoje paznokcie pozostawiając po nich ślad. Zayn wyszedł ze mnie i się położył obok. Przykryłam nas kocem i się do niego przytuliłam,ale nie na długo. Zayn już po wyjściu ze mnie zasnął,a ja spragniona założyłam jego koszulkę i majtki po czym udała się do kuchni po mała wodę.
-Harry,a ty nie śpisz?-zapytałam napotkanego chłopaka w kuchni.
-Nie mogłem zasnąć dzięki twoim piskom i tym co wydobywają się z pokoju Louis'a.
-Przepraszam.-powiedziałam wyjęłam moje wybawienie,żeby mi nie było sucho w gardle i wróciła do mulata. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.
wtorek, 12 listopada 2013
Chapter 14
* EFFIE *
Jeszcze 30 sekund temu było mi miękko i wygodnie, jednak teraz twardo i niewygodnie. A czym było to spowodowane ? Nie, to nie byli chłopcy, no bo kto by się tego po nich spodziewał.
-Harry , oddawaj moją kołdrę !-wrzasnęłam na całe gardło.
-Nie.-to słowo sprawiło, że mój cały wewnętrzny spokój, którego i tak już było niedużo, zniknął całkowicie. Podniosłam moje zacne dupsko i z całej siły walnęłam go w ramię i wyrwałam przykrycie. Ruszyłam biegiem po schodach , jednak przecież nie mogło się obejść bez upadku w połowie drogi. Wyrżnęłam się równo. Skuliłam się w kłębek i czekałam aż ktoś mnie zauważy. Tak jak myślałam po chwili zbiegł Zayn i ujżawszy mnie zrobił przerażoną minę.
-Effie ?-obrócił moją twarz.
-Przecież nic mi nie jest.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
-Całe szczęście, bo kompletnie nie wiedziałbym co zrobić.-odetchnął z ulgą, a ja wybuchłam śmiechem.
-A tak przy okazji. Widziałeś Louis'a ?-zapytałam.
-Może.-uśmiechnął się, a ja uniosłam brwi.
-Ty i Lou to coś poważnego ?-spojrzał na mnie szczerząc się.
-Może.-odparłam.
-No dobra. Odpowiedz, potem ja.
-No więc leży sobie w twoim łóżku.-uśmiechnął się. - A co z wami ?-kontynuował.
-Jesteśmy razem. Chyba.-odpowiedziałam.
-Gratulacje, szkoda tylko, że spodobałaś się też Hazzie.-oznajmił. - Ale bardzo dobry wybór. Myślę, że Louis cię nie zrani a Harry byłby do tego zdolny. A teraz leć do Lou, bo wiem, że chcesz.-zaśmiał się, przytuliłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Widok mojego chłopaka śpiącego w moim łóżku spowodował, że zrobiło mi się ciepło na sercu. W mojej pidżamie z Hello Kitty weszłam pod kołdrę i mocno go przytuliłam. On tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Wiem, że nie śpisz.-odparłam.
-Śpię.-szepnął, a ja spojrzałam na niego z rozbawieniem.
-Okej, śpij dalej.-powiedziałam i musnęłam jego usta.
-Louis.-powtórzyłam czynność, a on otworzył oczy i przewrócił mnie tak, że teraz to ja byłam pod nim.
-I co teraz ?-zapytał unosząc brwi ku górze.
-Dalej śpisz.-wybuchłam śmiechem, a on razem ze mną. Przyciągnęłam jego twarz i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Ej Effie...-zaczęła Natalie wchodząc do pokoju, jednak widząc nas zatrzymała się gwałtownie i spojrzała się z rozbawioną miną.
-No proszę. Dokończcie, a my porozmawiamy później.-odparła i ledwo wyszła, a już wbiegł Harry.
-O, cześć Louis.-przywitał się, a w jego oczach pojawily się łzy, jednak po chwili znikły.
-Sory.-powiedział oschle i także opuścił pomieszczenie.
-O co mu chodzi ?-zapytał ze zdziwieniem.
-Nie mam pojęcia.-skłamałam. - Louis.-zaczęłam
-Słucham.-spojrzał się na mnie wyczekująco.
-My jesteśmy razem czy nie ?-zapytałam.
-Myślisz, że z każdą osobę się całuję, przytulam i czuję to co do ciebie ?
-No a skąd ja mam to wiedzieć ? Mam nadzieję, że nie.-oznajmiłam.
-No i dobrze, że tak uważasz. Wybór należy do ciebie. Zastanów się.
-Po co ja mam się zastanawiać. Przecież wiesz jaka jest odpowiedź.-zaśmiałam się.
-Więc tak ?-upewnił się, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-A więc Avril Elizabeth Claire Lavigne oficjalnie jesteśmy parą.-uniósł mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-Mogę nawet dać ci jeden przywilej. -powiedziałam. - Pozwalam ci mówić do mnie Avril.-wyszczerzyłam się.
-Dziękuję bardzo, a dlaczego tak go nie lubisz ? Jeszcze nigdy nie spotkałem osoby o tak pięknym imieniu.
-No bo..po prostu tak jest.-zaśmiałam się i z całej siły przytuliłam mojego towarzysza.
-Effie, Louis ! Na dół !-usłyszeliśmy głos Liam'a. Westchnęłam głośno i zeszliśmy.
-Tak, słucham ?-podeszłam do wszystkich.
- Idziemy do wesołego miasteczka.-oznajmiła Natalie.
-Ok, czemu nie.-uśmiechnęłam się. - Pewnie.-odpowiedział Lou. Spojrzałam z niepokojem na Harre'go, który tępo patrzył się w podłogę.
-Za pół godziny przy aucie.-dokończył Liam i wszyscy się rozeszli. Podeszłam do Hazzy.
-Co się dzieje ?-zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
-Nic.-odpowiedział.
-Co to znaczy " nic " ? -zirytowałam się.
-Nic.
-Harry ! Czy możemy porozmawiać normalnie ?!-krzyknęłam.
-Przecież rozmawiamy.-odparł nadal na mnie nie patrząc.
-Okej, jeżeli chcesz, żeby nasze relacje wyglądały w ten sposób. Nie ma sprawy.-szepnęłam, a pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku. Usiadłam na schodac i schowałam twarz w dłoniach.
-Effie, nie płacz.-usłyszałam zmartwiony głos Niall'a. A od kiedy on się mną przejmuje ? Usiadł obok mnie i objął ramieniem, a ja uległam emocjom i mocno go przytuliłam.
-Ciii...-pogłaskał mnie po głowie.
-Dlaczego nagle jesteś taki miły ?-oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
-Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie możemy zachowywać się jak dzieci, a jak ktoś z przyjaciół jest w potrzebie to trzeba mu pomóc.-delikatnie się uśmiechnął, co odwzajemniłam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. Serio.
-Widziałeś to wszystko, prawda ?
-Niestety.-złączył usta w jedną, prostą linię. - Wiem, że cię to zabolało, ale przejdzie mu. Po prostu musi przezwyczaić się, że jesteś z Louis'em. A tak w ogóle to szczęścia życzę.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Dziękuję, a teraz muszę iść się jeszcze ogarnąć, bo jak widzisz jestem w pidżamie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-pocałowałam go lekko w policzek i weszłam do pokoju. Szybko przebrałam się w *to*, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Jak zwykle ostatnia.-wywróciła oczami Nat.
-Weź się kobieto.-wystawiłam jej język. Wsiedliśmy do wielkiego Tour busa chłopców i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Jako pierwsze wybraliśmy kolejkę górską, następnie samochodziki.
-Effie, idziemy na lody ?-szepnął mi do ucha Lousi, a ja twierdząco pokiwałam głową. Trzymając się za ręce ruszylismy ku budce z lodami. Kawałek dalej spacerowała Natalie z Zayn'em.
-Trochę się boję.-zaczęłam.
-Czego ?-spytał zdziwiony.
-No przecież to jasne, że masz pełno fanek, które raczej nie będą zadowolone z tego, że znalazłeś sobie dziewczynę.-odparłam, patrząc przed siebie.
-Spokojnie. Wiem, że trudno ci to zrozumieć, ale tak na prawdę nic im do tego. Natalie też nie jest łatwo, ale jest szczęśliwa, a to najważniejsze, prawda ?-lekko mnie pocałował.
-Masz rację. Tylko sam fakt, że próbuję się wybić w świecie muzycznym, a ty jestes w najsławniejszym boysbandzie na świecie jest podejrzany.-uniosłam brwi, a mój towarzysz zaśmiał się melodyjnie.
-Damy radę.
********************************
Jest kolejny ! Trochę z nim zwlekałam, no ale w końcu się pojawił ;) Mam nadzieję, że nie jest najgorszy . :D~~Effie
-Effie ?-obrócił moją twarz.
-Przecież nic mi nie jest.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
-Całe szczęście, bo kompletnie nie wiedziałbym co zrobić.-odetchnął z ulgą, a ja wybuchłam śmiechem.
-A tak przy okazji. Widziałeś Louis'a ?-zapytałam.
-Może.-uśmiechnął się, a ja uniosłam brwi.
-Ty i Lou to coś poważnego ?-spojrzał na mnie szczerząc się.
-Może.-odparłam.
-No dobra. Odpowiedz, potem ja.
-No więc leży sobie w twoim łóżku.-uśmiechnął się. - A co z wami ?-kontynuował.
-Jesteśmy razem. Chyba.-odpowiedziałam.
-Gratulacje, szkoda tylko, że spodobałaś się też Hazzie.-oznajmił. - Ale bardzo dobry wybór. Myślę, że Louis cię nie zrani a Harry byłby do tego zdolny. A teraz leć do Lou, bo wiem, że chcesz.-zaśmiał się, przytuliłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Widok mojego chłopaka śpiącego w moim łóżku spowodował, że zrobiło mi się ciepło na sercu. W mojej pidżamie z Hello Kitty weszłam pod kołdrę i mocno go przytuliłam. On tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Wiem, że nie śpisz.-odparłam.
-Śpię.-szepnął, a ja spojrzałam na niego z rozbawieniem.
-Okej, śpij dalej.-powiedziałam i musnęłam jego usta.
-Louis.-powtórzyłam czynność, a on otworzył oczy i przewrócił mnie tak, że teraz to ja byłam pod nim.
-I co teraz ?-zapytał unosząc brwi ku górze.
-Dalej śpisz.-wybuchłam śmiechem, a on razem ze mną. Przyciągnęłam jego twarz i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Ej Effie...-zaczęła Natalie wchodząc do pokoju, jednak widząc nas zatrzymała się gwałtownie i spojrzała się z rozbawioną miną.
-No proszę. Dokończcie, a my porozmawiamy później.-odparła i ledwo wyszła, a już wbiegł Harry.
-O, cześć Louis.-przywitał się, a w jego oczach pojawily się łzy, jednak po chwili znikły.
-Sory.-powiedział oschle i także opuścił pomieszczenie.
-O co mu chodzi ?-zapytał ze zdziwieniem.
-Słucham.-spojrzał się na mnie wyczekująco.
-My jesteśmy razem czy nie ?-zapytałam.
-Myślisz, że z każdą osobę się całuję, przytulam i czuję to co do ciebie ?
-No a skąd ja mam to wiedzieć ? Mam nadzieję, że nie.-oznajmiłam.
-No i dobrze, że tak uważasz. Wybór należy do ciebie. Zastanów się.
-Po co ja mam się zastanawiać. Przecież wiesz jaka jest odpowiedź.-zaśmiałam się.
-Więc tak ?-upewnił się, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-A więc Avril Elizabeth Claire Lavigne oficjalnie jesteśmy parą.-uniósł mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-Mogę nawet dać ci jeden przywilej. -powiedziałam. - Pozwalam ci mówić do mnie Avril.-wyszczerzyłam się.
-Dziękuję bardzo, a dlaczego tak go nie lubisz ? Jeszcze nigdy nie spotkałem osoby o tak pięknym imieniu.
-No bo..po prostu tak jest.-zaśmiałam się i z całej siły przytuliłam mojego towarzysza.
-Effie, Louis ! Na dół !-usłyszeliśmy głos Liam'a. Westchnęłam głośno i zeszliśmy.
-Tak, słucham ?-podeszłam do wszystkich.
- Idziemy do wesołego miasteczka.-oznajmiła Natalie.
-Ok, czemu nie.-uśmiechnęłam się. - Pewnie.-odpowiedział Lou. Spojrzałam z niepokojem na Harre'go, który tępo patrzył się w podłogę.
-Za pół godziny przy aucie.-dokończył Liam i wszyscy się rozeszli. Podeszłam do Hazzy.
-Co się dzieje ?-zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
-Nic.-odpowiedział.
-Co to znaczy " nic " ? -zirytowałam się.
-Nic.
-Harry ! Czy możemy porozmawiać normalnie ?!-krzyknęłam.
-Przecież rozmawiamy.-odparł nadal na mnie nie patrząc.
-Okej, jeżeli chcesz, żeby nasze relacje wyglądały w ten sposób. Nie ma sprawy.-szepnęłam, a pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku. Usiadłam na schodac i schowałam twarz w dłoniach.
-Effie, nie płacz.-usłyszałam zmartwiony głos Niall'a. A od kiedy on się mną przejmuje ? Usiadł obok mnie i objął ramieniem, a ja uległam emocjom i mocno go przytuliłam.
-Ciii...-pogłaskał mnie po głowie.
-Dlaczego nagle jesteś taki miły ?-oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
-Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie możemy zachowywać się jak dzieci, a jak ktoś z przyjaciół jest w potrzebie to trzeba mu pomóc.-delikatnie się uśmiechnął, co odwzajemniłam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. Serio.
-Widziałeś to wszystko, prawda ?
-Niestety.-złączył usta w jedną, prostą linię. - Wiem, że cię to zabolało, ale przejdzie mu. Po prostu musi przezwyczaić się, że jesteś z Louis'em. A tak w ogóle to szczęścia życzę.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Dziękuję, a teraz muszę iść się jeszcze ogarnąć, bo jak widzisz jestem w pidżamie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-pocałowałam go lekko w policzek i weszłam do pokoju. Szybko przebrałam się w *to*, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Jak zwykle ostatnia.-wywróciła oczami Nat.
-Weź się kobieto.-wystawiłam jej język. Wsiedliśmy do wielkiego Tour busa chłopców i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Jako pierwsze wybraliśmy kolejkę górską, następnie samochodziki.
-Effie, idziemy na lody ?-szepnął mi do ucha Lousi, a ja twierdząco pokiwałam głową. Trzymając się za ręce ruszylismy ku budce z lodami. Kawałek dalej spacerowała Natalie z Zayn'em.
-Trochę się boję.-zaczęłam.
-Czego ?-spytał zdziwiony.
-No przecież to jasne, że masz pełno fanek, które raczej nie będą zadowolone z tego, że znalazłeś sobie dziewczynę.-odparłam, patrząc przed siebie.
-Spokojnie. Wiem, że trudno ci to zrozumieć, ale tak na prawdę nic im do tego. Natalie też nie jest łatwo, ale jest szczęśliwa, a to najważniejsze, prawda ?-lekko mnie pocałował.
-Masz rację. Tylko sam fakt, że próbuję się wybić w świecie muzycznym, a ty jestes w najsławniejszym boysbandzie na świecie jest podejrzany.-uniosłam brwi, a mój towarzysz zaśmiał się melodyjnie.
-Damy radę.
********************************
Jest kolejny ! Trochę z nim zwlekałam, no ale w końcu się pojawił ;) Mam nadzieję, że nie jest najgorszy . :D~~Effie
środa, 23 października 2013
Chapter 13
*Oczami Natalie*
Za każdym razem kiedy się budzę zastanawiam się czy to wszystko mam sens. No oczywiście mam na myśli mnie i Zayn'a, przecież on jest sławny,a ja...hmm szara myszka. Wstałam ze swojego łóżka i jak najprędzej weszłam do łazienki. Ja jak to ja za każdym razem ubrań nie wezmę i muszę się skradać do szafy. Wyciągnęłam szybko dres i zamknęłam szafkę.
-O matko co ty tu robisz!-wydarłam się na widok postury w drzwiach mojego pokoju.
-A wiesz może tak cześć?
-Tssaa. To co tu robisz?
-Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz Nat ja się stęskn...
-Niall chcesz,żebym poszła z tobą do Nando's?
-Wiesz jak cię bardzo kocham?
-Daj mi 15 minut oki?
-Dobra czekam przy twojej lodówce.-odparł już wychodząc. Jak najszybciej założyłam dres i wyszłam ze swojego "królestwa". Na dole napotkałam całą nasza paczkę.
-O Boże Nati!-krzyknęła Effie i się na mnie rzuciła po czym obie wylądowałyśmy na podłodze.
-No to kanapka!-krzyknął nie kto inny jak Lou i się rzucił na nas.Kiedy wszyscy leżeli na mnie myślałam,że umieram.
-Zaraz umrę! Zejdźcie ze mnie!-krzyczałam,ale dopiero po 15 minutach mogłam odetchnąć. DZIĘKI BOGU! Podeszłam do Niall'a i wyszłam z nim z naszego lokum.
-To co gdzie chcesz iść?
-Najpierw do Wesołego Miasteczka,a potem do Nando's.
-No dobra to idziemy.-odparłam. Oczywiście przy wyjściu byli paparazzi. Wszyscy się pytali czy to prawda,że chodzę z Zayn'em i czy go zdradzam. Oni mi chyba nie dadzą spokoju. Kiedy doszliśmy na miejsce byłam nieźle zdziwiona,żeby budować takie coś można siedzieć rok,a oni się rozłożyli w tydzień? Po prostu szczena opada. Niall mi się gdzieś zgubił,a ja nawet nie wiem gdzie jestem,a telefonu nie wzięłam głupia ja. nagle znalazłam stoisko z samochodzikami. Dostrzegłam nie to nie prawda Zayn'a? Nie to tylko fałszywy alarm. Wracając zaczęłam pleść ze swoich włosów warkoczyki.Gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Ej może tak byś przeprosił?!?-krzyknęłam na osobę,która zaczęła się oddalać,ale w pewnej chwili się odwróciła. Jednak to co zobaczyłam przekroczyło moje najśmielsze granice. Jedynie się uśmiechnęłam i zaczęłam odchodzić w dal.
-Zaczekaj!-krzyknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na pięcie. Stałam twarz w twarz z Zayn'em. Ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Za każdym razem były takie miękkie i nieskazitelnie idealne.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy się od siebie oderwaliśmy. Ten mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi.-Tak tak ja też się cieszę,że ciebie widzę.
-Właśnie idę po Lou i Effie bo mnie prosili,żebym poszedł po picia,ale jak widzisz wylądowały na ziemi i się rozlały,a ty?
-Przyszłam z Niall'em,ale ja się zgubiłam i nie wiem gdzie jest. Właśnie jego szukałam kiedy na ciebie wpadałam.
Zaczęliśmy się do siebie szczerzyć jak dzieci jak wreszcie się zdobył na odwagę i chwycił moją dłoń. Ciągnął mnie w stronę miasta,ale po co to ja nie wiem. Gdy się spostrzegłam byliśmy już pod Big Benem. Otworzyłam szeroko oczy i spuściłam wzrok z uśmiechem. W pewnej chwili znalazłam się razem z nim w jednej z kabin.
-Tak jak wiesz minęło już 2 miesiące. Chcę ci coś podarować.-zaczął rozmowę.Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko. Kiedy je otworzył dostrzegłam wisiorek z literką Z. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On zaczesał moje włosy na jedną stronę i zaczepił mi wisior. Zaczesałam swoje włosy tak jak były. Jeden kosmyk zaczesałam za ucho i spojrzałam na niego.
-Together ?
-Forever
Spojrzałam na Zayn'a po czym pocałowałam go. Zaczęłam cytować tekst.
Natalie:
Pamiętaj miłość,
Pamiętaj siebie i mnie
Pamiętaj wszystko co dzieliliśmy
Pamiętaj serca,
Pamiętaj jedność
Pamiętaj śmiech sąsiadów , bez oczekiwania grzeczności
Czemu mamy się obawiać
Popełnienia prawdziwego błędu?
I chcesz się zmienić,
Możesz poradzić sobie ze wszystkimi błędami
Zayn:
Spójrz na mnie
Spójrz na siebie
Teraz ponownie spójrz na mnie
Zobacz, aż tak bardzo się nie różnimy
Rozejrzyj się dookoła
I znieś to co widzisz
Kiedy zjechaliśmy na dół poczułam krople,które zaczęły kapać na mój dres. Spojrzałam do góry i dostrzegłam zachmurzone niebo.
-Wracajmy.-usłyszałam głos,który szeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. W odpowiedzi kiwnęłam głową. Obydwoje z radością trzymając pobiegliśmy w stronę hotelu. Nagle Zayn się zatrzymał i przyciągnął mnie w swoją stronę i obrócił po raz kolejny wokół swojej osi.

-Idiota z ciebie.-rzekłam i przyłożyłam swoje czoło do jego. Kiedy ustaliśmy w progu drzwi cała piątka na nas spojrzała.
-Gdzie wy byliście?
-Tu i tam..-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się.-powiedział Louis.
-Lou mówi rację a po za tym Nat miałaś ze mną spędzić ten dzień-dodał Niall.
-Wiem,ale to ty mnie zostawiłeś i poszedłeś w inną stronę,a Zayn'a spotkałam przypadkiem.
-Widziałem cię z nim bo niosłem ci picie,ale ty mnie nie wiedziałaś.-spuścił wzrok.-wiec sobie poszedłem.
-Mogłeś podejść i powied......
-Nie Natalie ja myślę,że to nie ma sensu bo dla ciebie się nic nie liczy oprócz tego lalusia.
-Niall nie przesadza i nie nazywaj go tak rozumiesz?
-Ale to nie ja wystawiam znajomych do wiatru.-zabolało poczułam łzy,który mi napływały. Tak to może się wydać,ze płacze z byle powodu,ale Niall to oprócz Effie dla mnie najbliższa osoba,którą polubiła od razu.
-To może się przestaniemy przyjaźnić?
-Nienawidzę cię!
-I z wzajemnością.-z kipiąca złością opuściłam salon. Podbiegła do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich.
Podbiegła po długiej chwili do łóżka i się na nie rzuciłam.
-Mogę?-usłyszałam głos. Na chwilę oderwałam głowę od poduszki i spojrzałam w stronę drzwi Zayn. Nic nie odpowiedziałam tylko ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.
-Mała daj spokój. Jak to był twój prawdziwy przyjaciel to wróci.
-Nie.Ja nie mam przyjaciół tylko fałszywych znajomych.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego białą koszulkę. Jego głos zawsze mnie uspokajał. Po upływie jakiś 35 minut obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Za każdym razem kiedy się budzę zastanawiam się czy to wszystko mam sens. No oczywiście mam na myśli mnie i Zayn'a, przecież on jest sławny,a ja...hmm szara myszka. Wstałam ze swojego łóżka i jak najprędzej weszłam do łazienki. Ja jak to ja za każdym razem ubrań nie wezmę i muszę się skradać do szafy. Wyciągnęłam szybko dres i zamknęłam szafkę.
-O matko co ty tu robisz!-wydarłam się na widok postury w drzwiach mojego pokoju.
-A wiesz może tak cześć?
-Tssaa. To co tu robisz?
-Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz Nat ja się stęskn...
-Niall chcesz,żebym poszła z tobą do Nando's?
-Wiesz jak cię bardzo kocham?
-Daj mi 15 minut oki?
-Dobra czekam przy twojej lodówce.-odparł już wychodząc. Jak najszybciej założyłam dres i wyszłam ze swojego "królestwa". Na dole napotkałam całą nasza paczkę.
-O Boże Nati!-krzyknęła Effie i się na mnie rzuciła po czym obie wylądowałyśmy na podłodze.
-No to kanapka!-krzyknął nie kto inny jak Lou i się rzucił na nas.Kiedy wszyscy leżeli na mnie myślałam,że umieram.
-Zaraz umrę! Zejdźcie ze mnie!-krzyczałam,ale dopiero po 15 minutach mogłam odetchnąć. DZIĘKI BOGU! Podeszłam do Niall'a i wyszłam z nim z naszego lokum.
-To co gdzie chcesz iść?
-Najpierw do Wesołego Miasteczka,a potem do Nando's.
-No dobra to idziemy.-odparłam. Oczywiście przy wyjściu byli paparazzi. Wszyscy się pytali czy to prawda,że chodzę z Zayn'em i czy go zdradzam. Oni mi chyba nie dadzą spokoju. Kiedy doszliśmy na miejsce byłam nieźle zdziwiona,żeby budować takie coś można siedzieć rok,a oni się rozłożyli w tydzień? Po prostu szczena opada. Niall mi się gdzieś zgubił,a ja nawet nie wiem gdzie jestem,a telefonu nie wzięłam głupia ja. nagle znalazłam stoisko z samochodzikami. Dostrzegłam nie to nie prawda Zayn'a? Nie to tylko fałszywy alarm. Wracając zaczęłam pleść ze swoich włosów warkoczyki.Gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Zaczekaj!-krzyknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na pięcie. Stałam twarz w twarz z Zayn'em. Ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Za każdym razem były takie miękkie i nieskazitelnie idealne.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy się od siebie oderwaliśmy. Ten mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi.-Tak tak ja też się cieszę,że ciebie widzę.
-Właśnie idę po Lou i Effie bo mnie prosili,żebym poszedł po picia,ale jak widzisz wylądowały na ziemi i się rozlały,a ty?
-Przyszłam z Niall'em,ale ja się zgubiłam i nie wiem gdzie jest. Właśnie jego szukałam kiedy na ciebie wpadałam.
Zaczęliśmy się do siebie szczerzyć jak dzieci jak wreszcie się zdobył na odwagę i chwycił moją dłoń. Ciągnął mnie w stronę miasta,ale po co to ja nie wiem. Gdy się spostrzegłam byliśmy już pod Big Benem. Otworzyłam szeroko oczy i spuściłam wzrok z uśmiechem. W pewnej chwili znalazłam się razem z nim w jednej z kabin.
-Tak jak wiesz minęło już 2 miesiące. Chcę ci coś podarować.-zaczął rozmowę.Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko. Kiedy je otworzył dostrzegłam wisiorek z literką Z. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On zaczesał moje włosy na jedną stronę i zaczepił mi wisior. Zaczesałam swoje włosy tak jak były. Jeden kosmyk zaczesałam za ucho i spojrzałam na niego.
-Together ?
-Forever
Spojrzałam na Zayn'a po czym pocałowałam go. Zaczęłam cytować tekst.
Natalie:
Pamiętaj miłość,
Pamiętaj siebie i mnie
Pamiętaj wszystko co dzieliliśmy
Pamiętaj serca,
Pamiętaj jedność
Pamiętaj śmiech sąsiadów , bez oczekiwania grzeczności
Czemu mamy się obawiać
Popełnienia prawdziwego błędu?
I chcesz się zmienić,
Możesz poradzić sobie ze wszystkimi błędami
Zayn:
Spójrz na mnie
Spójrz na siebie
Teraz ponownie spójrz na mnie
Zobacz, aż tak bardzo się nie różnimy
Rozejrzyj się dookoła
I znieś to co widzisz
Kiedy zjechaliśmy na dół poczułam krople,które zaczęły kapać na mój dres. Spojrzałam do góry i dostrzegłam zachmurzone niebo.
-Wracajmy.-usłyszałam głos,który szeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. W odpowiedzi kiwnęłam głową. Obydwoje z radością trzymając pobiegliśmy w stronę hotelu. Nagle Zayn się zatrzymał i przyciągnął mnie w swoją stronę i obrócił po raz kolejny wokół swojej osi.
-Idiota z ciebie.-rzekłam i przyłożyłam swoje czoło do jego. Kiedy ustaliśmy w progu drzwi cała piątka na nas spojrzała.
-Gdzie wy byliście?
-Tu i tam..-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się.-powiedział Louis.
-Lou mówi rację a po za tym Nat miałaś ze mną spędzić ten dzień-dodał Niall.
-Wiem,ale to ty mnie zostawiłeś i poszedłeś w inną stronę,a Zayn'a spotkałam przypadkiem.
-Widziałem cię z nim bo niosłem ci picie,ale ty mnie nie wiedziałaś.-spuścił wzrok.-wiec sobie poszedłem.
-Mogłeś podejść i powied......
-Nie Natalie ja myślę,że to nie ma sensu bo dla ciebie się nic nie liczy oprócz tego lalusia.
-Niall nie przesadza i nie nazywaj go tak rozumiesz?
-Ale to nie ja wystawiam znajomych do wiatru.-zabolało poczułam łzy,który mi napływały. Tak to może się wydać,ze płacze z byle powodu,ale Niall to oprócz Effie dla mnie najbliższa osoba,którą polubiła od razu.
-To może się przestaniemy przyjaźnić?
-Nienawidzę cię!
-I z wzajemnością.-z kipiąca złością opuściłam salon. Podbiegła do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich.
-Mogę?-usłyszałam głos. Na chwilę oderwałam głowę od poduszki i spojrzałam w stronę drzwi Zayn. Nic nie odpowiedziałam tylko ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.
-Mała daj spokój. Jak to był twój prawdziwy przyjaciel to wróci.
-Nie.Ja nie mam przyjaciół tylko fałszywych znajomych.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego białą koszulkę. Jego głos zawsze mnie uspokajał. Po upływie jakiś 35 minut obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
sobota, 19 października 2013
Chapter 12.
* 6 MIESIĘCY PÓŹNIEJ , EFFIE *
Nasze życie wygląda teraz zupełnie inaczej . Jeżeli chodzi o wygląd zmieniłyśmy się, można powiedzieć, że bardzo. Natalie wydoroślała, niby to taki krótki okres czasu, a jednak przeszła dosyć sporą metamorfozę, a ja ? Jestem zupełnie inna. Z mojego rudego koloru włosów przefarbowałam się na blond, przez 5 miesięcy nosiłam aparat ortodontyczny, więc moje zęby nie są takie krzywe jak kiedyś, a oprócz tego z mojej anoreksji nie pozostało nic. Moja choroba znikła, ponieważ mi wszyscy pomagali. Bez Nat, z którą stałyśmy się nierozłączne nie dałabym sobie rady, jednak nie tylko ona miała w tym swój udział. Louis, Harry oraz Zayn troszczyli się o mnie jakbym miała 2 lata. Liam nie był obojętny, na tą całą sytuację, jednak dosyć często go nie było, natomiast z Niall'em moje relacje nie są zbyt dobre. Natalie oswoiła się z myślą, że Eddie ją zdradzał, tak samo jak Justin mnie. Teraz już nikt o tym nie pamięta. No bo komu chciało by się wracać do przeżyć sprzed połowy roku. No to chyba tyle, a zapomniałabym, że Natalie spotyka się z Zayn'em, a ja jestem FOREVER ALONE. No i znowu się zdołowałam. Upadłam na łóżko i westchnęłam ciężko. Nikt mnie nie kocha, do końca życia będę sama.
-Effie !-krzyknęła Nat, otwierając drzwi do mojego pokoju.
-Co chcesz ?
-Louis cię woła.-odparła i wyszła. To se pogadałyśmy. Zeszłam na dół i dostrzegłam leżącego na kanapie Lou. Podeszłam do niego i walnęłam się na naszego kochanego Tomlinson'a.
-Effie, czy ja mam cię zwalić ?
-Niee -powiedziałam i z całej siły przytuliłam.
-No dobra, to jeszcze chwilę możesz poleżeć, bo mi też dobrze.-powiedział i powtórzył moją czynność. Chwilę później do pokoju wszedł Zayn, a zważając na to, że wyglądaliśmy dosyć dziwnie, nieźle się zdziwił.
-Łoooo, ja już idę. -zaśmiał się.
-Nie musisz.-uśmiechnęłam się i zeszłam z Louis'a.
-Chciałem ci tylko powiedzieć, że przyszedł do ciebie list, Ef.-wręczył mi go i wyszedł z pomieszczenia.
-Boże, chyba mój pierwszy list w życiu.
-No otwieraj !-spojrzałam się na niego groźnie. Wyjęłam kartkę ze środka i przeczytałam.
" Szanowna Pani Avril. Zaimponowała nam Pani ciężka praca i niesamowity wokal, więc zapraszamy Panią na pokazanie umiejętności w studiu nagraniowym Rock Star, 18.10.2013 r. o godz. 15.00. Zaprezentowana przez Panią piosenka pokazana będzie dyrektorowi studia i to on zadecyduje o tym czy będzie musiała Pani dalej się starać czy podpisać z nami kontrakt i rozpocząć solową karierę muzyczną.
Pozdrawiamy, Rock Star. "
-Jezus Maria , Louis !-wrzasnęłam, po czym impulsywnie go pocałowałam. Kiedy zorientowałam się co zrobiłam puściłam go i wstałam.
-Przepraszam, ja..nie chciałam.-powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który był dosyć rozbawiony tą całą sytuacją.
-Co cię tak bawi ? - walnęłam go w ramię .
-Twój wyraz twarzy i to jak zaczęłaś się denerwować.-zaśmiał się, po czym ja zrobiłam to samo i przytuliłam go.
-Effie, chyba powinnaś się zacząć zbierać, bo jest godzina 13, a ty masz za 2 godziny być w studiu.
-Pewnie, a teraz leć. -uśmiechnął się . Pobiegłam do pokoju, ogarnęłam trochę moją fryzurę, spakowałam do torby mój zeszyt z piosenkami. I byłam gotowa.
-Louis, możemy iść.-powiedziałam, zakładając buty ( oczywiście wysokie, Effie innych nie nosi xd )
-Czekaj, chcę mieć zdjęcie i autograf przyszłej gwiazdy.-uśmiechnął się.-Oooo, chodź tu do mnie.-przytuliłam go z całej siły, po czym zrobił mi zdjęcie ( jest po boku xd ). Chwilę później wyszliśmy. Mieliśmy dosyć blisko do tego studia więc dojście zajęło nam tylko 20 minut. Zdenerwowana weszłam do pomieszczenia i zapukałam do pierwszych drzwi i weszłam. Zastaliśmy tam 2 facetów .
-Avril Lavigne ?-zapytał jeden.Pokiwałam twierdząco głową.
-Ale mówcie mi Effie. -uśmiechnęłam się.
-Ja jestem John, a to jest Kevin. Idź na scenę i pokaż co potrafisz. Tylko najpierw może pokaż tekst piosenki i nuty, które masz.-odparł. Po chwili stałam na scenie i kiwałam się w rytm muzyki, którą sama napisałam. Przede mną siedział najprawdopodobniej kierownik studia. Wyszło tak, potem zaśpiewałam to. Tak na prawdę to Louis, ani nikt inny z moich przyjaciół nigdy nie słyszał jak śpiewam, więc było to chyba pierwszy raz. Po skończeniu mojego zadania, zeszłam z podwyższenia i podbiegłam do mojego towarzysza.
-I jak było ?-zapytałam
-Było zajebiście.-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił, co oczywiście odwzajemniłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś aż taka dobra-odparł z podziwem.
-Bez przesady, ale dziękuję.
-Avril, możesz podejść ?-usłyszałam głos Kevin'a.
-Pewnie-odpowiedziałam i zrobiłam to o co mnie poprosili.
-Masz na prawdę wspaniały głos i chętnie zaproponujemy ci rozpoczęcie solowej kariery oraz płytę, jednak jesteś strasznie młoda i boję się, czy nie jest to może za szybko. Przecież ty masz 17 lat, nie szkoda ci życia ?-zaczął. Spojrzałam na nich jak na półgłówków.
- Czy jeśli byłoby mi szkoda życia to bym tu przyszła ?
-W takim razie od dzisiaj zaczynasz nagrywanie płyty. Gratuluję ! -uśmiechnął się.
-Na prawdę ?-uniosłam brwi w niedowierzaniu.
-Tak, przyjdź do nas jutro o 16. Nagramy Girlfriend, a potem zobaczymy. A i jeszcze mogłabyś nam zostawić swoje teksty, żebyśmy wszystko opracowali.-oznajmił.
-Nie ma sprawy. -podałam im moje zapiski. -To do jutra.-odparłam, chwyciłam Louis'a za rękę i wybiegliśmy z budynku. Biegliśmy tak przed siebie, trzymając się za ręce, kiedy nagle zaczęło padać. Zatrzymaliśmy się, rozejrzałam się dookoła, znajdowaliśmy się przed London Eye. Było tak..magicznie, nie wytrzymałam i delikatnie go pocałowałam, co odwzajemnił. Po chwili oderwałam się i spuściłam wzrok.
-Sory.-przygryzłam dolną wargę.
-Za co ? -przymrużył uczy i nie czekając chwili dłużej ponownie połączyliśmy nasze usta. Teraz już żadne z nas nie czuło się niezręcznie. Ja i Louis ? Chyba nikt się tego nie spodziewał.
-I jak było ?-zapytałam
-Było zajebiście.-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił, co oczywiście odwzajemniłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś aż taka dobra-odparł z podziwem.
-Bez przesady, ale dziękuję.
-Avril, możesz podejść ?-usłyszałam głos Kevin'a.
-Pewnie-odpowiedziałam i zrobiłam to o co mnie poprosili.
-Masz na prawdę wspaniały głos i chętnie zaproponujemy ci rozpoczęcie solowej kariery oraz płytę, jednak jesteś strasznie młoda i boję się, czy nie jest to może za szybko. Przecież ty masz 17 lat, nie szkoda ci życia ?-zaczął. Spojrzałam na nich jak na półgłówków.
- Czy jeśli byłoby mi szkoda życia to bym tu przyszła ?
-W takim razie od dzisiaj zaczynasz nagrywanie płyty. Gratuluję ! -uśmiechnął się.
-Na prawdę ?-uniosłam brwi w niedowierzaniu.
-Nie ma sprawy. -podałam im moje zapiski. -To do jutra.-odparłam, chwyciłam Louis'a za rękę i wybiegliśmy z budynku. Biegliśmy tak przed siebie, trzymając się za ręce, kiedy nagle zaczęło padać. Zatrzymaliśmy się, rozejrzałam się dookoła, znajdowaliśmy się przed London Eye. Było tak..magicznie, nie wytrzymałam i delikatnie go pocałowałam, co odwzajemnił. Po chwili oderwałam się i spuściłam wzrok.
-Sory.-przygryzłam dolną wargę.
-Za co ? -przymrużył uczy i nie czekając chwili dłużej ponownie połączyliśmy nasze usta. Teraz już żadne z nas nie czuło się niezręcznie. Ja i Louis ? Chyba nikt się tego nie spodziewał.
piątek, 18 października 2013
UWAGA.
Chciałabym tylko oznajmić wam, że zmieniłam wygląd Effie, od dzisiaj będzie ona wyglądać tak :
https://www.google.pl/search?q=avril+lavigne&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=_ClhUtz8B6eD4gTdu4D4BA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1366&bih=630&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ceaSMW92WYvUKM%3A%3BHISbm6k4NeQawM%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Fimage%252F2013%252F10%252Fhd_desktop_avril_lavigne_31_wallpapers.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Favril_lavigne_17_hd_free_wallpapers.html%3B1280%3B1024 ( jak Avril Lavigne )
A Natalie tak :
https://www.google.pl/search?q=bridgit+mendler&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=wS5hUuvUNebX4ATnl4CwDw&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1366&bih=667&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=yj6YQ_39iN8mXM%3A%3BRci9ulwEAYik_M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Farchive%252Fbridgit_mendler%252Fimg%252Fbridgit_mendler_0012.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Fphotos%252FBridgit-Mendler-md5368%252Fpic-578639.html%3B1024%3B768 ( Bridgit Mendler )
A ja już biorę się za rozdział ;)
https://www.google.pl/search?q=avril+lavigne&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=_ClhUtz8B6eD4gTdu4D4BA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1366&bih=630&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ceaSMW92WYvUKM%3A%3BHISbm6k4NeQawM%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Fimage%252F2013%252F10%252Fhd_desktop_avril_lavigne_31_wallpapers.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Favril_lavigne_17_hd_free_wallpapers.html%3B1280%3B1024 ( jak Avril Lavigne )
A Natalie tak :
https://www.google.pl/search?q=bridgit+mendler&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=wS5hUuvUNebX4ATnl4CwDw&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1366&bih=667&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=yj6YQ_39iN8mXM%3A%3BRci9ulwEAYik_M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Farchive%252Fbridgit_mendler%252Fimg%252Fbridgit_mendler_0012.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Fphotos%252FBridgit-Mendler-md5368%252Fpic-578639.html%3B1024%3B768 ( Bridgit Mendler )
A ja już biorę się za rozdział ;)
wtorek, 24 września 2013
Chapter 11
Byłam pewna,że jestem w swoim azylu. Nic się nie zmienił. Leżałam sobie na trawie i skupiłam się na wietrze,który rozwiewał korony drzew i trawę. Nagle usłyszałam głos,który wołał moje imię i tak w koło. Usiadłam i rozejrzałam się nikogo nie było. Aż tu nagle z za krzaka wychodzi jakiś mężczyzna z pistoletem w ręku. Jego sylwetka była tak daleko,a jednak blisko. Ta sylwetka przypominała mi...
-Powiedz jak mogłaś mi to zrobić i pójść do tego dupka! A teraz zdechniesz tak jak on!-to nie może być Ed. Ja po prostu nie wierzę. Kiedy nabój z pistoletu wyleciał ja dostrzegłam światło na niebie. Białe,które raził mnie prosto w oczy. Świat zaczął się rozrywać,a ja stałam i moje oczy się zaczęła po raz kolejny ślamazarnie otwierać. Zaczęłam krzyczeć. Okazało się,że jestem w szpitalu. Obok mnie siedział zdziwiony Zayn.
-C...co ja tu robię i dlaczego?-byłam przerażona przecież nic złego nie zrobiłam.
-Próbowałaś się no.....i dlatego tu jesteś.-widziałam,że te słowa mu sprawiają wielką trudność w wypowiedzeniu się,ale i tak wiedziałam dlaczego tu jestem i przez co. On cie nie kochał i nie będzie kochał! Ten głos jak z moje snu. Spojrzałam na niego,a jego twarz była schowana w rękach. Jak najszybciej wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Jedyne co dostrzegłam to łza nie dwie tylko jedna samotna tak jak ja. Jedyne czego nie mogę pojąć to,że ciągle o nim myślę. Delikatnie przekroczyłam próg łazienki. Spojrzałam na pomieszczenie w,którym przez jakiś czas muszę 'mieszkać'. Nikogo nie było. Otarłam swoje łzy i wyszłam dalej. Effie ma racje nie powinnam się nim przejmować,ale to nie takie łatwe. Szłam po korytarzu,który był kompletnie pusty. Nagle przede mną pojawiły się drzwi. Otworzyłam je i dostrzegłam pusty fortepian,który tam samotnie stał cały zakurzony.Był jeszcze w tanie do użytku,a co ważniejsze był klasyczny od małego uwielbiałam te fortepiany. Usiadłam na krześle i delikatnie nacisnęłam klawisz. Wydał się piękny dźwięk,który pieścił moje uszy.

Położyłam obie dłonie na klawiszach i zaczęłam grać podkład z mojej ulubionej piosenki,którą znałam od ponad 5 lat i zawsze jej słuchałam kiedy nie wiedziałam co mam zrobić lub co wybrać .Mój tata był dla mnie największą podporą w całym życiu. Kiedy skończyłam grać usłyszałam muzykę.Wyszłam z pokoju w,którym się znajdowałam i poszłam do pomieszczenia obok.Zobaczyłam to czego się nigdy nie spodziewałam. Ulubiona baletnica mojej mamy. Nie wiem co tu robiła,ale to było niesamowite. Tańczyła lepiej niż w telewizji.Nagle upadła na ziemie i zaczęła kaszleć,który nie dawał za wygraną. Po 10 minutach wstała i zaczęła tańczyć dalej. Aż sama się do siebie uśmiechnęłam kiedy zaczęła znowu tańczyć.To było niesamowite. Znowu upadła,ale tym razem przez swoje nogi bi się o nie potknęła. Zdjęła swojego buta. Miała niesamowicie pokaleczone stopy. Po długich namysłach znowu założyła bucika i zaczęła tańczyć w koło. Po jej minie można było
zobaczyć,że była to jej pasja. Dawała z siebie jak najwięcej. Kiedy się piosenka skończyła ona to miała gdzieś i dalej tańczyła. Odeszłam od jej "pokoiku" i ruszyłam w stronę swojego. Spojrzałam na wyświetlacz 7 nieodebranych połączeń. Wszystko sprawdziłam po kolei główne było od mamy. Jak najprędzej oddzwoniłam.
-Halo kochanie nic ci nie jest?
-Nie mamo wszystko jest okey,a z kąt takie podejrzenia?-nie usłyszałam odpowiedzi tylko płacz mojej przyjaciółki i szum.-Mamo? Mamo!-zaczęłam krzyczeć,ale nic nie dostałam w odpowiedzi. Nagle rozległ się dzwonek,który oznajmiał,że dostałam sms'a. Był od Moniki:"Może nie powinnam pisać tobie tego przez sms,ale inaczej nie mogę.Adriann on przedawkował narkotyki on jedynie chciał zobaczyć jak tam jest i wrócić,ale nie wrócił.Natalie ja potrzebuje ciebie ja zwariuje.ON NIE ŻYJE!Ty to rozumiesz?Wracaj błagam.Twój Minik." Kiedy to przeczytałam miałam wrażenia,że ja odchodzę tak ja Adi.Mój najlepszy przyjaciel nie żyje. Lecz gdy pomyślałam o Minik roześmiałam się mimowolnie.Wymyśliłam jej tą ksywkę kiedy miałam wyjeżdżać. Jak najszybciej zebrałam swoje ubrania,rzeczy i wyszłam pędem z szpitala i jak najszybciej pobiegłam do hotelu. W moim pokoju nie było nikogo oprócz Lou. Kiedy mnie zobaczył jego mina zrzedła,a ja się niemrawo uśmiechnęłam.
-Gdzie ty byłaś?-zapytał.
-Nie ważne pomóż mi się spakować i bez dyskusji plis śpieszy mi się.
-Jeszcze raz gdzie?
-Wracam do Polski.-powiedziałam bez emocji jakbym miała swój kraj równo w dupie. Spojrzałam na jego minę najwyraźniej nie dowierzał w moje słowa. Nawet ja przestałam wierzyć już w siebie i swoje umiejętność.
-Dlaczego?
-Ty nie rozumiesz!On nie żyje,a to przez te pieprzone narkotyki.!
-Ale o co chodzi?Może tak usiądź obok mnie i opowiedz wszystko od początku dobrze?
Nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam głową z potwierdzenie. Ze łzami usiadłam obok niego i spojrzałam na niego.
-Zaczęło się to kiedy miałam 15 lat. Razem ze znajomymi mieliśmy bzika na punkcie narkotyków,papierosów i alkoholu. Kiedy moi rodzice odkryli co ja robiłam to wysłali mnie na 3 lata na odwyk i dopiero nie dawno wyszłam. A on przedawkował,ale ostrzegałam jego rodziców,a oni mnie zignorowali. I teraz nie żyje ja chciałam pomóc,ale oni mnie odtrącali twierdząc,że jestem złym towarzystwem dla ich syna,a teraz go nie ma ty to rozumiesz?
-Rozumiem cię,ale ja i reszta nie pozwolimy ci wyjechać tak łatwo. To są studia o których marzy każda nastolatka. I teraz kiedy dostałaś stypendium chcesz zrezygnować z marzeń?-wypowiedział się i mnie przytulił.
-Dzięki.
-Ale za co?
-Za to,że jesteś i za przemówienie o rozsądku.
-Nie ma sprawy mała.
-Ja pierdole byliśmy już wszędzie,ale jej nie ma! I co my teraz zrobimy?-wypowiedziała się zła ruda.
-Ej mała ja tu.....
-Cicho bądź Nat myślimy gdzie ty jesteś. -tym razem odezwał się Zayn. Razem z Lou wpadłam w niesamowity śmiech.
-Ludzie ja tu jestem!-krzyknęłam,a oni się do mnie przywarli. Nagle dostrzegłam jak Louis gapi się na nasza Effie.
Zaczęłam się śmiać jak idiotka.
-Zboczeniec.-dodałam i spojrzałam na Zayn'a i Effie.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał zdziwiony Lou. Tamta dwója też się na mnie patrzyła jak na chorą umysłowo.-Effie mogę z tobą porozmawiać?-ponownie spytał się Lou. Kiedy wstał poczułam jakbym miała nogi z waty. Zaczęłam tracić kontrole nad swoim ciałem. Gdy otworzyłam swoje oczy dostrzegła Effie i tamtą dwójkę osobników.
-Co się stało?
-Zemdlałaś.-stwierdziła przyjaciółka jeśli mogę ją tak nazywać. Spojrzałam na Zayn'a i od razu się uśmiechnęłam. Po chwili przeniosłam swój wzrok na Lou i Ef. Szczerzyli się do siebie jak dzieci.
-Zayn może przejdziemy się na spacer co?
-No...a...no...ten
-Chodź,a nie się jąkasz.-pociągnęłam go za nadgarstek i w pospiech wyszliśmy z domu.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Nie widzisz jak oni na siebie patrzą? Trzeba im dać trochę czasu i Bam będzie z nich piękna parka.-stwierdziłam.
-Mała,ale ty tak nie myśl bo Harry też coś czuje do Ef.
Spojrzałam na niego z miną znaku zapytania. Bez zastanowienia chwyciłam go ponownie za nadgarstek i poszłam w stronę azylu. Jednak chłopak nie dawał mi spokoju i ciągle zadawał pytania gdzie idziemy. Gdy doszliśmy widziałam jego zdziwioną twarz.
-To tu uciekam gdy czuję się smutna lub zagubiona.- Nagle z oddali można było dosłuchać dźwięki muzyki.
-Czy mogę prosić panią do tańca.-po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Ależ jak najbardziej.-odparłam z uśmiechem. Najpierw były same energiczne piosenki. Aż puścili powolną piosenkę. Obydwoje na siebie spojrzeliśmy. Dałam mu swoją dłoń,a on podniósł ją do góry i kazał mi się obracać. Zrobiłam jeden obrót i wylądowałam dosłownie centymetr od niego.
Chłopak obił mnie w pasie,a ja zarzuciłam mu swoje dłonie na kark. Przytuliliśmy się do siebie i kołysaliśmy się na boki,a swoją głowę położyłam na jego klatce piersiowej. Z kolei on położył swoją na moim barku. Tańczyliśmy bardzo długo kiedy wyszeptał mi coś do ucha.
-Wracajmy robi się zimno i ciemno.
-Czyżby sławny Zayn Malik bał się ciemności? Żartuję. Wracajmy. -Przytuliłam się do niego i szłam bardzo wolnym z jednej strony on chciał iść szybciej,ale ja mu na to nie pozwoliłam. Kiedy wróciliśmy do hotelu powiedzieliśmy sobie szybkie "dobranoc" i rozdzieliliśmy się do swoich pokoi. Jak najszybciej wykonałam wieczorną toaletkę i poszłam się podzielić do łóżka. Przemyślałam dzisiejszy dzień i zasnęłam.
-Powiedz jak mogłaś mi to zrobić i pójść do tego dupka! A teraz zdechniesz tak jak on!-to nie może być Ed. Ja po prostu nie wierzę. Kiedy nabój z pistoletu wyleciał ja dostrzegłam światło na niebie. Białe,które raził mnie prosto w oczy. Świat zaczął się rozrywać,a ja stałam i moje oczy się zaczęła po raz kolejny ślamazarnie otwierać. Zaczęłam krzyczeć. Okazało się,że jestem w szpitalu. Obok mnie siedział zdziwiony Zayn.
-C...co ja tu robię i dlaczego?-byłam przerażona przecież nic złego nie zrobiłam.
Położyłam obie dłonie na klawiszach i zaczęłam grać podkład z mojej ulubionej piosenki,którą znałam od ponad 5 lat i zawsze jej słuchałam kiedy nie wiedziałam co mam zrobić lub co wybrać .Mój tata był dla mnie największą podporą w całym życiu. Kiedy skończyłam grać usłyszałam muzykę.Wyszłam z pokoju w,którym się znajdowałam i poszłam do pomieszczenia obok.Zobaczyłam to czego się nigdy nie spodziewałam. Ulubiona baletnica mojej mamy. Nie wiem co tu robiła,ale to było niesamowite. Tańczyła lepiej niż w telewizji.Nagle upadła na ziemie i zaczęła kaszleć,który nie dawał za wygraną. Po 10 minutach wstała i zaczęła tańczyć dalej. Aż sama się do siebie uśmiechnęłam kiedy zaczęła znowu tańczyć.To było niesamowite. Znowu upadła,ale tym razem przez swoje nogi bi się o nie potknęła. Zdjęła swojego buta. Miała niesamowicie pokaleczone stopy. Po długich namysłach znowu założyła bucika i zaczęła tańczyć w koło. Po jej minie można było
-Halo kochanie nic ci nie jest?
-Nie mamo wszystko jest okey,a z kąt takie podejrzenia?-nie usłyszałam odpowiedzi tylko płacz mojej przyjaciółki i szum.-Mamo? Mamo!-zaczęłam krzyczeć,ale nic nie dostałam w odpowiedzi. Nagle rozległ się dzwonek,który oznajmiał,że dostałam sms'a. Był od Moniki:"Może nie powinnam pisać tobie tego przez sms,ale inaczej nie mogę.Adriann on przedawkował narkotyki on jedynie chciał zobaczyć jak tam jest i wrócić,ale nie wrócił.Natalie ja potrzebuje ciebie ja zwariuje.ON NIE ŻYJE!Ty to rozumiesz?Wracaj błagam.Twój Minik." Kiedy to przeczytałam miałam wrażenia,że ja odchodzę tak ja Adi.Mój najlepszy przyjaciel nie żyje. Lecz gdy pomyślałam o Minik roześmiałam się mimowolnie.Wymyśliłam jej tą ksywkę kiedy miałam wyjeżdżać. Jak najszybciej zebrałam swoje ubrania,rzeczy i wyszłam pędem z szpitala i jak najszybciej pobiegłam do hotelu. W moim pokoju nie było nikogo oprócz Lou. Kiedy mnie zobaczył jego mina zrzedła,a ja się niemrawo uśmiechnęłam.
-Gdzie ty byłaś?-zapytał.
-Nie ważne pomóż mi się spakować i bez dyskusji plis śpieszy mi się.
-Jeszcze raz gdzie?
-Wracam do Polski.-powiedziałam bez emocji jakbym miała swój kraj równo w dupie. Spojrzałam na jego minę najwyraźniej nie dowierzał w moje słowa. Nawet ja przestałam wierzyć już w siebie i swoje umiejętność.
-Dlaczego?
-Ty nie rozumiesz!On nie żyje,a to przez te pieprzone narkotyki.!
-Ale o co chodzi?Może tak usiądź obok mnie i opowiedz wszystko od początku dobrze?
Nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam głową z potwierdzenie. Ze łzami usiadłam obok niego i spojrzałam na niego.
-Zaczęło się to kiedy miałam 15 lat. Razem ze znajomymi mieliśmy bzika na punkcie narkotyków,papierosów i alkoholu. Kiedy moi rodzice odkryli co ja robiłam to wysłali mnie na 3 lata na odwyk i dopiero nie dawno wyszłam. A on przedawkował,ale ostrzegałam jego rodziców,a oni mnie zignorowali. I teraz nie żyje ja chciałam pomóc,ale oni mnie odtrącali twierdząc,że jestem złym towarzystwem dla ich syna,a teraz go nie ma ty to rozumiesz?
-Rozumiem cię,ale ja i reszta nie pozwolimy ci wyjechać tak łatwo. To są studia o których marzy każda nastolatka. I teraz kiedy dostałaś stypendium chcesz zrezygnować z marzeń?-wypowiedział się i mnie przytulił.
-Dzięki.
-Ale za co?
-Za to,że jesteś i za przemówienie o rozsądku.
-Nie ma sprawy mała.
-Ja pierdole byliśmy już wszędzie,ale jej nie ma! I co my teraz zrobimy?-wypowiedziała się zła ruda.
-Ej mała ja tu.....
-Cicho bądź Nat myślimy gdzie ty jesteś. -tym razem odezwał się Zayn. Razem z Lou wpadłam w niesamowity śmiech.
-Ludzie ja tu jestem!-krzyknęłam,a oni się do mnie przywarli. Nagle dostrzegłam jak Louis gapi się na nasza Effie.
Zaczęłam się śmiać jak idiotka.-Zboczeniec.-dodałam i spojrzałam na Zayn'a i Effie.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał zdziwiony Lou. Tamta dwója też się na mnie patrzyła jak na chorą umysłowo.-Effie mogę z tobą porozmawiać?-ponownie spytał się Lou. Kiedy wstał poczułam jakbym miała nogi z waty. Zaczęłam tracić kontrole nad swoim ciałem. Gdy otworzyłam swoje oczy dostrzegła Effie i tamtą dwójkę osobników.
-Co się stało?
-Zemdlałaś.-stwierdziła przyjaciółka jeśli mogę ją tak nazywać. Spojrzałam na Zayn'a i od razu się uśmiechnęłam. Po chwili przeniosłam swój wzrok na Lou i Ef. Szczerzyli się do siebie jak dzieci.
-Zayn może przejdziemy się na spacer co?
-No...a...no...ten
-Chodź,a nie się jąkasz.-pociągnęłam go za nadgarstek i w pospiech wyszliśmy z domu.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Nie widzisz jak oni na siebie patrzą? Trzeba im dać trochę czasu i Bam będzie z nich piękna parka.-stwierdziłam.
-Mała,ale ty tak nie myśl bo Harry też coś czuje do Ef.
Spojrzałam na niego z miną znaku zapytania. Bez zastanowienia chwyciłam go ponownie za nadgarstek i poszłam w stronę azylu. Jednak chłopak nie dawał mi spokoju i ciągle zadawał pytania gdzie idziemy. Gdy doszliśmy widziałam jego zdziwioną twarz.
-To tu uciekam gdy czuję się smutna lub zagubiona.- Nagle z oddali można było dosłuchać dźwięki muzyki.
-Czy mogę prosić panią do tańca.-po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Ależ jak najbardziej.-odparłam z uśmiechem. Najpierw były same energiczne piosenki. Aż puścili powolną piosenkę. Obydwoje na siebie spojrzeliśmy. Dałam mu swoją dłoń,a on podniósł ją do góry i kazał mi się obracać. Zrobiłam jeden obrót i wylądowałam dosłownie centymetr od niego.
-Wracajmy robi się zimno i ciemno.
-Czyżby sławny Zayn Malik bał się ciemności? Żartuję. Wracajmy. -Przytuliłam się do niego i szłam bardzo wolnym z jednej strony on chciał iść szybciej,ale ja mu na to nie pozwoliłam. Kiedy wróciliśmy do hotelu powiedzieliśmy sobie szybkie "dobranoc" i rozdzieliliśmy się do swoich pokoi. Jak najszybciej wykonałam wieczorną toaletkę i poszłam się podzielić do łóżka. Przemyślałam dzisiejszy dzień i zasnęłam.
niedziela, 15 września 2013
Chapter 10.
MUZYKA.
* Oczami Effie *
Następnego dnia obudził mnie dzwoniący telefon, spojrzałam na wyświetlacz-Zayn.
-Halo.-powiedziałam zaspanym głosem.
-Effie, przepraszam, że tak wcześnie, ale musisz mi pomóc. Natalie jest w szpitalu Bringham sala numer 95, piętro 5. Przyjedź jak najszybciej i nikomu nie mów. -rozłączył się, a mnie zatkało, nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa. Czym prędzej nałożyłam na siebie to, pomalowałam lekko oczy, rozczesałam włosy i wybiegłam z hotelu, wsiadając do mojego lamborghini. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Weszłam do windy i wcisnęłam przycisk z numerem 5. Po chwili zapukałam do drzwi i weszłam. Na łóżku leżała blada Nat, miała otwarte oczy i chyba normalnie funkcjonowała, więc mój strach trochę się zmniejszył. Obok siedział Zayn, który najwyraźniej poczuł ulgę gdy mnie zobaczył. Przytuliłam go na powitanie i także usiadłam.
-Co się stało ?!-krzyknęłam
-Chłopak, którego kochałam nad życie mnie zdradził, nie wytrzymałam i połknęłam kilka tabletek nasennych, no i tak to się skończyło. Z tego co wiem, 2 dni temu Justin zrobił to samo, więc na prawdę cię podziwiam, za to, że wytrwałaś i jakoś sobie poradziłaś.-odparła. Spojrzałam na nią z przymrużonymi oczami.
-Patrzysz na to ze złej strony. Wiesz czemu to zrobiłaś ? Bo założyłaś, że nie dasz rady. Gdybym ja myślała w taki sposób to już dawno by mnie nie było. Kiedy się o tym dowiedziałam myślałam, że też sobie coś zrobię, jednak po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że skoro to zrobił to jest dupkiem, a ja mam wokół siebie pełno ludzi, na których mi zależy, a im zależy na mnie. Po prostu brak ci motywacji i wiary w samą siebie.-powiedziałam. Obróciłam się w kierunku Zayn'a, który nieświadomy tego co wydarzyło się pomiędzy mną i Jus'em, zaczął mrugać.
-Czyli, Justin cię zdradził ? Z kim ?!
-Z Niną.-odpowiedziałam i odwróciłam wzrok. Po kilku sekundach podszedł i mnie przytulił, a z moich oczy automatycznie zaczęły lecieć łzy i to nie z powodu zerwania.
-Nie płacz nie był ciebie wart.-szepnął.
-Mam go w dupie. Po prostu chodzi o to...-zaczęłam, jednak ponownie wybuchłam płaczem.
-Jestem chora.-powiedziałam. Natalie otworzyła oczy ze zdumienia, a chłopak oderwał się i ze zdenerwowaniem spojrzał się na mnie.
-Spokojnie, powiedz tylko na co.-zaczął.
-Mam anoreksję. -wybuchłam. Zamknęłam oczy i wybiegłam z pomieszczenia. Dowiedziałam się o tym wczoraj, kiedy przeglądałam się w lustrze. Postanowiłam przejść się do lekarza, żeby moje obawy zniknęły. Jednak on potwierdził to. Na dodatek okazało się, że posiadam tą chorobę od miesiąca i robię się co raz chudsza. Ale przecież..ja jestem gruba, powinnam mieć nadwagę, a nie anoreksję. Nie chciałam nikogo informować, bo spowodowałoby to nie potrzebne zdenerwowanie i strach. Jednak kiedy dzisiaj zobaczyłam moją przyjaciółkę w szpitalu, zdałam sobie sprawę, że nie długo, ja mogę w nim wylądować, w o wiele gorszym stanie. Nie zorientowałam się nawet, że jestem już przed moim hotelem.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam Caroline, Nine, Louis'a, Niall'a, Harre'go i Liam'a. Zdawałam sobie z tego sprawę, że od płaczu mam rozmazane oczy, potargane włosy i wyglądam jak widmo, jednak nie przejęłam się tym za bardzo, teraz moim zadaniem było dopilnować żeby nikt nie dowiedział się o mojej odrażającej chorobie.
-Effie, co ci się stało ?-podbiegł do mnie Harry.
-Nic. Nie przejmujcie się, pójdę do siebie.-odpowiedziałam i weszłam do mojego pokoju. Zdjęłam wszystkie ubrania, oprócz bielizny i stanęłam przed lustrem. Oglądając się, moja twarz ponownie zrobiła się mokra.
-Boże.-usłyszałam głos przerażenia. Obróciłam się i w drzwiach zobaczyłam twarz Harre'go. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Effie, czy ty..-ukląkł obok mnie. Nie musiał nawet kończyć pytania, już wiedział. Zresztą jak mógł nie wiedzieć, jedno spojrzenie na mnie i od razu było wiadomo. Pokiwałam twierdząco głową, weszłam pod kołdrę i skuliłam się w kłębek.
-Szczerze mówiąc, to podejrzewałem tak odkąd cię poznałem. .-odparł.
-Ale mnie pocieszyłeś.-jęknęłam przez płacz i poruszyłam się niespokojnie.
-Spokojnie, wyjdziesz z tego.-jednak w jego głosie wyczułam, że sam w to nie wierzy.
-Chyba, że wcześniej umrę.
-Nie mów tak !-krzyknął. Odkryłam moją twarz i spojrzałam na Harolda, który trzymał twarz w dłoniach i..czy mi się zdaje, czy on płacze ?!
-Harry..-zaczęłam.
-Przepraszam, po prostu pomyślałem o tym o czym nie powinienem myśleć. -uśmiechnął się krzywo i przytulił mnie.
-Wiesz co Harry, nie wierzę, ze to mówię, ale cię kocham. Na prawdę. -spojrzał na mnie przez łzy.
-Ja też cię kocham, Effie.
* Oczami Effie *
Następnego dnia obudził mnie dzwoniący telefon, spojrzałam na wyświetlacz-Zayn.
-Halo.-powiedziałam zaspanym głosem.
-Effie, przepraszam, że tak wcześnie, ale musisz mi pomóc. Natalie jest w szpitalu Bringham sala numer 95, piętro 5. Przyjedź jak najszybciej i nikomu nie mów. -rozłączył się, a mnie zatkało, nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa. Czym prędzej nałożyłam na siebie to, pomalowałam lekko oczy, rozczesałam włosy i wybiegłam z hotelu, wsiadając do mojego lamborghini. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Weszłam do windy i wcisnęłam przycisk z numerem 5. Po chwili zapukałam do drzwi i weszłam. Na łóżku leżała blada Nat, miała otwarte oczy i chyba normalnie funkcjonowała, więc mój strach trochę się zmniejszył. Obok siedział Zayn, który najwyraźniej poczuł ulgę gdy mnie zobaczył. Przytuliłam go na powitanie i także usiadłam.
-Chłopak, którego kochałam nad życie mnie zdradził, nie wytrzymałam i połknęłam kilka tabletek nasennych, no i tak to się skończyło. Z tego co wiem, 2 dni temu Justin zrobił to samo, więc na prawdę cię podziwiam, za to, że wytrwałaś i jakoś sobie poradziłaś.-odparła. Spojrzałam na nią z przymrużonymi oczami.
-Patrzysz na to ze złej strony. Wiesz czemu to zrobiłaś ? Bo założyłaś, że nie dasz rady. Gdybym ja myślała w taki sposób to już dawno by mnie nie było. Kiedy się o tym dowiedziałam myślałam, że też sobie coś zrobię, jednak po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że skoro to zrobił to jest dupkiem, a ja mam wokół siebie pełno ludzi, na których mi zależy, a im zależy na mnie. Po prostu brak ci motywacji i wiary w samą siebie.-powiedziałam. Obróciłam się w kierunku Zayn'a, który nieświadomy tego co wydarzyło się pomiędzy mną i Jus'em, zaczął mrugać.
-Czyli, Justin cię zdradził ? Z kim ?!
-Z Niną.-odpowiedziałam i odwróciłam wzrok. Po kilku sekundach podszedł i mnie przytulił, a z moich oczy automatycznie zaczęły lecieć łzy i to nie z powodu zerwania.
-Nie płacz nie był ciebie wart.-szepnął.
-Mam go w dupie. Po prostu chodzi o to...-zaczęłam, jednak ponownie wybuchłam płaczem.
-Jestem chora.-powiedziałam. Natalie otworzyła oczy ze zdumienia, a chłopak oderwał się i ze zdenerwowaniem spojrzał się na mnie.
-Spokojnie, powiedz tylko na co.-zaczął.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam Caroline, Nine, Louis'a, Niall'a, Harre'go i Liam'a. Zdawałam sobie z tego sprawę, że od płaczu mam rozmazane oczy, potargane włosy i wyglądam jak widmo, jednak nie przejęłam się tym za bardzo, teraz moim zadaniem było dopilnować żeby nikt nie dowiedział się o mojej odrażającej chorobie.
-Effie, co ci się stało ?-podbiegł do mnie Harry.
-Nic. Nie przejmujcie się, pójdę do siebie.-odpowiedziałam i weszłam do mojego pokoju. Zdjęłam wszystkie ubrania, oprócz bielizny i stanęłam przed lustrem. Oglądając się, moja twarz ponownie zrobiła się mokra.
-Boże.-usłyszałam głos przerażenia. Obróciłam się i w drzwiach zobaczyłam twarz Harre'go. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Effie, czy ty..-ukląkł obok mnie. Nie musiał nawet kończyć pytania, już wiedział. Zresztą jak mógł nie wiedzieć, jedno spojrzenie na mnie i od razu było wiadomo. Pokiwałam twierdząco głową, weszłam pod kołdrę i skuliłam się w kłębek.
-Szczerze mówiąc, to podejrzewałem tak odkąd cię poznałem. .-odparł.
-Ale mnie pocieszyłeś.-jęknęłam przez płacz i poruszyłam się niespokojnie.
-Spokojnie, wyjdziesz z tego.-jednak w jego głosie wyczułam, że sam w to nie wierzy.
-Chyba, że wcześniej umrę.-Nie mów tak !-krzyknął. Odkryłam moją twarz i spojrzałam na Harolda, który trzymał twarz w dłoniach i..czy mi się zdaje, czy on płacze ?!
-Harry..-zaczęłam.
-Przepraszam, po prostu pomyślałem o tym o czym nie powinienem myśleć. -uśmiechnął się krzywo i przytulił mnie.
-Wiesz co Harry, nie wierzę, ze to mówię, ale cię kocham. Na prawdę. -spojrzał na mnie przez łzy.
-Ja też cię kocham, Effie.
sobota, 14 września 2013
Chapter 9
Przed przeczytaniem!
"Prosiłabym o wysłuchanie podczas czytania tego,a jeśli się skończy proszę włączyć powtórnie.Dzięki za uwagę miłego czytania pozdro.!"
*Oczami Nat*
Siedziałam sobie na kanapie razem z chłopakami.Głównie nie przejmowałam się ich obecnością bo byłam zajęta konwersacją z Niall'em. Oczywiście musiał coś jebnąć,żeby mnie rozśmieszyć.
-Masz ładny uśmiech.-uśmiechnął się.Z cienkiej kreski moich ust zrobiłam szeroki uśmiech po czym parsknęłam śmiechem.Nagle do domu wbiegła nie kto inny jak Effie.Zrobiło się zamieszanie. Wogule nie wiedziałam co się dzieje.Effie zniknęła mi z pola widzenia chciałam do niej iść,ale zrobił to Liam.Patrzyłam przed siebie i próbowałam ogarnąć to co przed chwilą miało miejsce.Nagle coś mnie trafiło w oko.
-Ała!-krzyknęłam i zasłoniłam jednym sprawnym ruchem swoją prawą gałkę oczną.
-Sorki nie celowałem w ciebie tylko w Lou.-obronił się loczek.Spojrzałam w bok ze zdziwieniem.
-Harry on siedzi na drugim końcu kanapy!-powiedziałam bardzo poważnie.Wszyscy się na mnie spojrzeli.Patrzyłam na wszystkich po kolei po czym spuściłam wzrok.Po pewnym czasie przyszedł Li.Oczywiście chciałam się spytać co się stało,ale Tomlinson minie wyprzedził. Może inni tego nie widzieli,ale ja tak.Spojrzałam na niego z uśmiechem i pokręciłam przecząco głową.Komuś się podoba Effie.Pomyślałam.
-Co ty powiedziałaś?-zapytał Niall.
-Ja coś wogule mówiłam?-jeśli powiedziałam to na głos to się zabiję.
-Tak.-odparli chórem.Ja się jedynie uśmiechnęłam.Nagle mój telefon zaczął mi wibrować w kieszeni.To był sms od Eddie' ego.Odczytałam go jak najprędzej:
"Chciałbym powitać szanowną Natalie z Londynu.Tak dobrze czytasz jestem w Londynie i do kurwy nędzy nie wiem gdzie ja teraz stoję! POMOCY! Big Ben!"Poczułam jak do oczy napływają mi łzy szczęścia.Szybko się rzuciłam po kurtkę i już wychodziłam kiedy KTOŚ stanął mi na przeszkodzie.Było to nie kto inny jak Malik.
-Coś się stało,że tak nagle zostawisz swoich gość w swoim mieszkaniu samych niepoczytalnych?-ja jedynie się uśmiechnęłam na jego słowa i nie wiem z jakiej racji dałam mu całusa w policzek.-Uważaj na siebie.-kontynuował-Albo nie idę z tobą bez dyskusji.-już najwyraźniej zauważył,że chciałam coś powiedzieć.Rzazem ruszyliśmy w stronę Big Bena.Co chwilę się do siebie szczerzyliśmy i śmialiśmy grom wie z czego.Nagle ustałam poczułam jak jeszcze do mojego jednego bolącego i nie bolącego oka napływają łzy.Teraz nic się dla mnie nie liczyło oprócz widoku,który
napotkałam.Jedyne to co czułam to ból,który rozszywał mnie od środka.Wiatr rozwiewający delikatnie moje włosy i Zayn,który do mnie się drze,żeby wiedzieć co się stało.Jednym sprawnym ruchem spojrzałam na niego już płaczącymi oczami przez,które prawie nic nie widziałam.Swoimi oczami pokazałam mu kierunek w,którym ma spojrzeć.Sam nie wierzył w to co zobaczył.Ponownie na mnie spojrzał ja jedynie pokiwałam przecząco głową i spuściłam wzrok na mokry chodnik od kropli deszczu.Krople jeszcze delikatnie z nieba opadały na bruk na,którym tymczasowo się znajdowałam.Aż wreszcie dopadły mnie pytania:"Czemu akurat to musiałam być ja?Dawałam mu wszystko czego chciał.Był dla mnie wszystkim,a teraz Nikim.Ta miłość dla niego nic nie znaczyła?Ja dla niego nic nie znaczyłam?"Tyle pytań na,które już sobie nigdy nie odpowiem i nie zadam.Deszcz coraz mocniej padał,a ja stałam i dręczyła siebie tym widokiem Ed'a i Carol,którzy się miziali i te pytania.Te zimno,które zaczęło dopiero teraz mnie przeszywać,a on stoi z boku mnie i patrzy na mnie.Kiedy na niego spojrzałam w jednej chwili poczułam wszystkie chwile,które przeżyłam z Eddie'm.On jedynie teraz mi mógł pomóc stać się podporą wsparciem kimś bliskim.Zaczęłam zakrywać swoją twarz rękoma,a on bez zastanowienia czy pytania mnie przytulił.Poczułam taką ciepłą bliskość,której nie doświadczyłam z Eddie'm i już nigdy nie doświadczę.Muszę jak najprędzej o
nim zapomnieć,ale te 3 wspaniałe lata.Przynajmniej dla mnie.Te pocałunki........Już nic dla mnie nie znaczą.Zaczęłam płakać jak nigdy do tond.Wszystkich wzroki,które się na mnie skierowały zaczęły mnie przerażać i jego trwały uścisk w,którym mogłam zostać aż do zgniłej śmierci.Już na niczym mi nie zależy.No może oprócz przyjaciół,a miłość..? nie istnieje,ale jednak mi się coś wydaje albo coś się ze mną dzieje jak teraz stoję przytulona do Zayn'a.Chłopak jednym sprawnym ruchem wziął mnie na ręce i zaniósł do domu,ale całej drogi nie pamiętam bo zasnęłam.
****
Kiedy się obudziłam byłam smutna tak jakbym nie istniał nie żyła.To może wydać się dziwne,ale chciałabym już tu nie być.Nie czuć tego smutku,straty i samotności.Usiadłam i podparłam łokcie o kolana,a twarz schowałam w dłonie.Spojrzałam w bok Malik,który sobie słodko spał w ubraniach,a ja w jego koszulce.To nie ma sensu.Dla mnie już nic nie ma sensy i życia.Wstałam i poszłam do łazienki i nie wiem z kąt wyciągnęłam tabletki usypiające. Wysypałam je i po kolei zaczęłam łykać.
Poczułam zawroty głowy.Po chwili straciłam równowagę i koniec leżałam na ziemi,która z chwili na chwilę robiła się cieplejsza od mojego ciała.Moje powieki zrobiły się takie ociężałe,a ja śpiąca.Zamknęłam je,ale słyszałam głos Malika,który przyprawiał mnie o dreszcze i uświadamiał,że mam osoby, które mnie potrzebują i kochają.
-Natalie proszę nie odchodź.-szlochał.-My cię potrzebujemy, nie zostawiaj mnie i ich.Karetka jedzie rozumiesz nie odchodź.Ja tu jestem przy tobie i zawsze będę.Nigdy ci nie pozwolę odejść słyszysz?Ja cie......-i koniec nic już nie słyszałam.Jedyne co widziałam to białe światło,które mnie wołało.A kiedy do niego się zbliżyłam byłam już pewna,że jestem w.........
"Prosiłabym o wysłuchanie podczas czytania tego,a jeśli się skończy proszę włączyć powtórnie.Dzięki za uwagę miłego czytania pozdro.!"
*Oczami Nat*
Siedziałam sobie na kanapie razem z chłopakami.Głównie nie przejmowałam się ich obecnością bo byłam zajęta konwersacją z Niall'em. Oczywiście musiał coś jebnąć,żeby mnie rozśmieszyć.
-Ała!-krzyknęłam i zasłoniłam jednym sprawnym ruchem swoją prawą gałkę oczną.
-Sorki nie celowałem w ciebie tylko w Lou.-obronił się loczek.Spojrzałam w bok ze zdziwieniem.
-Harry on siedzi na drugim końcu kanapy!-powiedziałam bardzo poważnie.Wszyscy się na mnie spojrzeli.Patrzyłam na wszystkich po kolei po czym spuściłam wzrok.Po pewnym czasie przyszedł Li.Oczywiście chciałam się spytać co się stało,ale Tomlinson minie wyprzedził. Może inni tego nie widzieli,ale ja tak.Spojrzałam na niego z uśmiechem i pokręciłam przecząco głową.Komuś się podoba Effie.Pomyślałam.
-Co ty powiedziałaś?-zapytał Niall.
-Ja coś wogule mówiłam?-jeśli powiedziałam to na głos to się zabiję.
-Tak.-odparli chórem.Ja się jedynie uśmiechnęłam.Nagle mój telefon zaczął mi wibrować w kieszeni.To był sms od Eddie' ego.Odczytałam go jak najprędzej:
"Chciałbym powitać szanowną Natalie z Londynu.Tak dobrze czytasz jestem w Londynie i do kurwy nędzy nie wiem gdzie ja teraz stoję! POMOCY! Big Ben!"Poczułam jak do oczy napływają mi łzy szczęścia.Szybko się rzuciłam po kurtkę i już wychodziłam kiedy KTOŚ stanął mi na przeszkodzie.Było to nie kto inny jak Malik.
-Coś się stało,że tak nagle zostawisz swoich gość w swoim mieszkaniu samych niepoczytalnych?-ja jedynie się uśmiechnęłam na jego słowa i nie wiem z jakiej racji dałam mu całusa w policzek.-Uważaj na siebie.-kontynuował-Albo nie idę z tobą bez dyskusji.-już najwyraźniej zauważył,że chciałam coś powiedzieć.Rzazem ruszyliśmy w stronę Big Bena.Co chwilę się do siebie szczerzyliśmy i śmialiśmy grom wie z czego.Nagle ustałam poczułam jak jeszcze do mojego jednego bolącego i nie bolącego oka napływają łzy.Teraz nic się dla mnie nie liczyło oprócz widoku,który
****
Kiedy się obudziłam byłam smutna tak jakbym nie istniał nie żyła.To może wydać się dziwne,ale chciałabym już tu nie być.Nie czuć tego smutku,straty i samotności.Usiadłam i podparłam łokcie o kolana,a twarz schowałam w dłonie.Spojrzałam w bok Malik,który sobie słodko spał w ubraniach,a ja w jego koszulce.To nie ma sensu.Dla mnie już nic nie ma sensy i życia.Wstałam i poszłam do łazienki i nie wiem z kąt wyciągnęłam tabletki usypiające. Wysypałam je i po kolei zaczęłam łykać.
Poczułam zawroty głowy.Po chwili straciłam równowagę i koniec leżałam na ziemi,która z chwili na chwilę robiła się cieplejsza od mojego ciała.Moje powieki zrobiły się takie ociężałe,a ja śpiąca.Zamknęłam je,ale słyszałam głos Malika,który przyprawiał mnie o dreszcze i uświadamiał,że mam osoby, które mnie potrzebują i kochają.
-Natalie proszę nie odchodź.-szlochał.-My cię potrzebujemy, nie zostawiaj mnie i ich.Karetka jedzie rozumiesz nie odchodź.Ja tu jestem przy tobie i zawsze będę.Nigdy ci nie pozwolę odejść słyszysz?Ja cie......-i koniec nic już nie słyszałam.Jedyne co widziałam to białe światło,które mnie wołało.A kiedy do niego się zbliżyłam byłam już pewna,że jestem w.........
poniedziałek, 2 września 2013
Chapter 8
* Oczami Effie *
Otworzyłam moje zaspane powieki i jak to mam w zwyczaju rozejrzałam się dokoła, aby przypomnieć sobie, gdzie się znajduję. Po chwili zaćmienia zorientowałam się co robiłam wczoraj w nocy i czy nie muszę się nikomu tłumaczyć z moich dziwnych zachowań, które po alkoholu występują dosyć często. Ruszyłam moje zacne dupsko i skierowałam się do garderoby. Moja mama nie należy do osób biednych, więc stara się, aby mi i mojemu rodzeństwu niczego nie brakowało, to dlatego dużo osób z starej szkoły uważało mnie za snobkę, co wcale nie jest prawdą. Z licznej ilości moich ubrań wybrałam to, włosy związałam w wysokiego kuca, lekko pomalowałam oczy i przejechałam czerwoną szminką po moich suchych ustach. Kiedy już o tym mowa przypomnieli mi się chłopcy z którymi wczoraj miałam okazję się " pobuziakować " , a dokładniej Louis'a. Nie wiem, dlaczego, ale jest w nim coś magnetycznego. Jest zarazem słodki i dziwny, zabawny i dziecinny. Właściwie to o czym ja myślę ?! Przecież kocham Justin'a...chyba.Ostatnio moje uczucie do Jus'a jest dosyć skomplikowane. W ciągu 5 dni widziałam go 2 razy. Nie miał czasu rozmawiać, jakby coś go goniło. Nie ważne, dzisiaj z nim pogadam i dowiem się o co chodzi. Zeszłam na dół gdzie siedziały już Nat, Carol i Nina oraz chłopcy. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał 07.11. 49 minut ?! Przecież ja nie zdążę !
-Tak. Wiemy, że jesteś przekonana, że nie zdążysz, ale zdążysz.-uśmiechnął się Liam.Nie wydaje mi się.-odpowiedziałam.
-Jedz szybko śniadanie i do samochodu !-zarządził. Wyjęłam miskę, nasypałam trochę płatków i zalałam je małą ilością mleka.
-Takim gównem, to ty się na pewno najesz.-mruknął Niall, była to chyba jedyna osoba, której jak do tej pory nie polubiłam.
-Uwierz, że najem się tym bardziej niż ty wcinający 50 grzanek na śniadanie.-odparłam ostrym tonem. Zauważyłam, że blondyn znacznie się skrzywił, więc uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Masz na ogarnięcie się 10 minut, więc nie radziłbym się teraz kłócić.-powiedział Zayn. Szybko skończyłam jeść i ponownie pobiegłam na górę, aby umyć zęby i pościelić łóżko. Po chwili znajdowałam się już w van'ie chłopców. Zazwyczaj podróż do szkoły zajmowała nam jakieś pół godziny, więc rozłożyłam się wygodnie między Louis'em, a Harry'm.
-Co tam, ruda ?-uśmiechnął się loczek.
-Dobrze, nawet bardzo. Tylko nie wiecie może co ostatnio dzieje się z Justin'em ?- jego mina od razu zrzędła, co musiało znaczyć, że chociaż trochę wie, albo przynajmniej coś podejrzewa.
-Wiesz, chyba lepiej żebyś dowiedziała się tego od niego, a nie ode mnie. -odpowiedział. Czyli tylko Harold coś wie.
-Ok, jak chcesz. Tylko jeżeli potem załamię się nerwowo, będziesz miał wyrzuty sumienia.-zaśmiałam się, jednak mojemu towarzyszowi nie było do śmiechu. Ignorując go położyłam się na kolana Tomlinson'a i wtuliłam się w jego dłoń.
-Co cie tak na czułości wzięło ? -uśmiechnął się .
-Po prostu chce mi się spać, a ty jesteś bardzo wygodny.-odparłam. Już więcej nic nie mówił, tylko położył drugą rękę na moich pomarańczowych włosach i delikatnie owijał je wokół palca. No i jak tu się w nim nie zakochać ? Jezus Mariusz, Effie ogarnij dupę. Znasz go 7 dni poza tym masz Jus'a. Zamknęłam oczy i na 10 minut udałam się do krainy Morfeusza. * Duża łąka, na której leży mój Justin. Podchodzę bliżej i dostrzegam twarz Niny, która także próbuje się do niego dostać. Kiedy jestem już na tyle blisko, że mogę do dotknąć, wyciągam rękę i lekko splatam nasze dłonie w całość. Wszystko jest idealnie do póki on nie robi tego samego z Niną. Patrzę na niego zaszklonymi oczami i zdaję sobie sprawę, że Justin nie jest zainteresowany tylko mną, o ile w ogóle jeszcze jest mną zainteresowany...* Zerwałam się, oddychając niespokojnie. Jeśli ten sen to miał być jakiś znak, to ja już nawet nie potrzebuję z nim rozmawiać. Niczym małe dziecko rozpłakałam się na dobre i z całej siły wtuliłam w Louis'a.
-Co się stało ? -ignorując to pytanie zwróciłam się do Harre'go.
-Czy on..z..Niną ?-nie dokończyłam, bo przerwała mi kolejna salwa śmiechu z mojej strony. Hazza nie odezwał się, lecz pokiwał głową i ze współczującym wzrokiem przytulił mnie.
-Liam, chcę do domu.-krzyknęłam, żeby mnie usłyszał, ponieważ w aucie były przedziały, po trzy osoby.
-Co się stało Effie ? Płakałaś ?-zapytał. Może to i dobrze, że nikt oprócz naszej trójki tego nie słyszał ani nie widział.
-Nic poważnego. Taki drobiazg. Zawieziesz mnie z powrotem do domu, czy mam wziąć taksówkę ?
-Oczywiście, że cię zawiozę. - uśmiechnął się. Ledwo zasłonił żaluzję, a ja kolejny raz wybuchłam płaczem.
-Effie.-zaczął Lou. - Spójrz na mnie.-przekręcił moją twarz w jego stronę.
-Co się stało ?-ponowił pytanie.
-Justin..on..zdradził mnie z Niną. -szepnęłam i zacisnęłam powieki.
-A to szmaciarz.-powiedział. - Coś mi się wydaje, że Nina nie znajdzie sobie tu zbyt wielu przyjaciół, a teraz chodź tu. -dodał. Jedyne czego teraz potrzebowałam to wypłakać się w ramię drugiej osoby, więc byłam mu wdzięczna za to, że nie gadał jak to mu przykro i że na pewno wszystko będzie dobrze. Delikatnie oplotłam go dłońmi i siedziałam w tej pozycji do końca drogi. Od razu mówię, żebyście nie szykowali się na jakieś romanse, bo jestem pewna, że myślicie o tych przytulasach, rozmyślaniach i w ogóle. Ale Louis to TYLKO PRZYJACIEL..jak na razie, oczywiście. Zatrzymaliśmy się przed hotelem. Otworzyłam drzwi, weszłam do budynku i ku mojemu zdziwieniu Lou szedł za mną. Pewnie teraz znowu macie wyobrażenia, ale powtarzam to TYLKO PRZYJACIEL. Z torebki wyciągnęłam klucze do pokoju i po kilkunastu sekundach siedziałam obok niego na kanapie.
-Jak on mógł to zrobić ?-wyjąkałam przez łzy.
-Nie wiem Ef, nie wiem. Brak słów.- pogłaskał mnie po policzku. A ja przypominając sobie wszystkie miło spędzone chwile z Justin'em, ponownie się rozpłakałam.
-Nie będzie ci przeszkadzało jeżeli położę się spać ?-zapytałam, na co on uśmiechnął się lekko.
-Oczywiście, że nie.-szepnął. Wygodnie ułożyłam się na siedzeniu, kładąc głowę na kolanach Lou. Jak dobrze mieć kogoś komu można się wyżalić i w razie załamania przytulić. Mimo tak krótkiego czasu, już mam takie 3 osoby. Nat, Louis'a i Harre'go. Po chwili na moich włosach poczułam dłoń, która delikatnie plotła sobie z nich warkoczyki. Zamknęłam powieki i odpłynęłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi i momentalnie się obudziłam. Spojrzałam na Louis'a, który także słodko drzemał. Już chciałam wstać i otworzyć, kiedy klamka została naciśnięta a w drzwiach stanął Harry.
-Hej, Effie. Widzę, że dobrze się spało, więc nie będę wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz, właź. - uśmiechnęłam się. Teraz zdałam sobie sprawę, z jaką łatwością to zrobiłam. Mam wokół siebie tyle cudownych osób, nie będę się przejmowała jakimś Justin'em od siedmiu boleści.
-Powinnaś z nim pogadać.-przerwał ciszę Hazza.
-I pogadam, ale po raz ostatni. Kiedy wraca ze szkoły ?-zapytałam.
-Już wrócił, ale..-nie dokończył, bo zerwałam się na nogi i skierowałam się w stronę pokoju oddalonego o kilka metrów. Nie pukając otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-Jak mogłeś ?! -krzyknęłam, spoglądając na niego z wyrzutem.
-Ale co ?
-Weź nie udawaj, dobrze ? Zachowałeś się niedojrzale i żałośnie, w ogóle nie myśląc o tym, że na prawdę mi na tobie zależało.
-ZależaŁO ?- uniósł brwi.
-Owszem, bo teraz zdałam sobie sprawę jak okrutnym i samolubnym jesteś człowiekiem.- powiedziałam.
-Oj, Effie. Daj spokój. To była tylko jednorazowa przygoda.
-Chyba sobie żartujesz ?! Takie przygody to człowiek może przeżywać jak nie jest w związku, a z tego co wiem, my byliśmy !
-Czy ty ze mną zrywasz ?-oburzył się.
-A żebyś wiedział. Jeżeli myślisz, że będę z człowiekiem, który zdradza swoją dziewczynę i nie widzi w tym nic złego , no poważnie się mylisz.-odparłam i wyszłam . Ustałam na środku korytarza i westchnęłam głęboko, a z moich oczu poleciało kilka słonych łez. Zrobiłam jeszcze kilka kroków i już byłam w naszym apartamencie, gdzie siedziało całe One Direction oraz dziewczyny. Spokojnym krokiem podeszłam do jednej z nich i przez chwilę wpatrywałam się w nią.
-Ty szmato.-mimo powstrzymywania się, znowu się rozbeczałam. - Nawet nie wiesz, jak to cholernie boli !-wykrzyczałam jej w twarz, którą po chwili uderzyłam.
-Effie, czyś ty zwariowała ?!-krzyknął Liam, łapiąc mnie za nadgarstki. Ona natomiast, dalej tępo gapiła się w ścianę.
-Zostaw mnie.-warknęłam i poszłam do mojego zakątku.Zamknęłam drzwi na kluczyk, upadłam na łóżko i
wbiłam się w poduszkę. Moje powieki opadły, a ja spróbowałam się uspokoić, jednak nie było mi to dane, bo ktoś zapukał.
-Czego ?-zapytałam.
-Mogę wejść ?-usłyszałam głos Liam'a.
-Właź.-westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej. Po chwili ujrzałam sylwetkę chłopaka.
-Effie, proszę cię, wyjaśnij mi o co chodzi .-zaczął.
-Po co ? To tylko Justin zdradził mnie z Niną. Pff, drobiazg.-uśmiechnęłam się sztucznie.
-Przepraszam, ja..
-Nie przepraszaj. Nie masz za co. Jedynymi osobami od których tego oczekuję to własnie Justin i Nina, którzy raczej nie mają zamiaru tego zrobić. A teraz przepraszam, ale jestem zmęczona i jedyne o czym marze to pójść spać, więc...-odparłam
-Tak, tak, już idę. Trzymaj się.-obdarował mnie uśmiechem i wyszedł. Ja natomiast przykryłam się kołdrą i zasnęłam.
**********************************************
Do wszystkich czytających : Bardzo, bardzo, bardzo przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem rozdziału, ale niestety jakoś nie miałam czasu. Jeden wyjazd, drugi wyjazd, przyjazd gości, potem kolejni.. i tak wyszło, że rozdziału nie było gruuuubo ponad miesiąc, więc naprawdę jeszcze raz bardzo przepraszam. Myślę, że kolejny powinien pojawić się niedługo, gdyż moja przyjaciółka jest pod tym względem troszkę mniej leniwa. Chciałybyśmy też podziękować za te 2 pierwsze komentarze, które zachęciły nas do dalszego pisania. Oczywiście PROSZĘ ABY KAŻDY CZYTAJĄCY ZOSTAWIŁ JAKIŚ KOMENTARZ. Enjoy ;>
Effie.
Otworzyłam moje zaspane powieki i jak to mam w zwyczaju rozejrzałam się dokoła, aby przypomnieć sobie, gdzie się znajduję. Po chwili zaćmienia zorientowałam się co robiłam wczoraj w nocy i czy nie muszę się nikomu tłumaczyć z moich dziwnych zachowań, które po alkoholu występują dosyć często. Ruszyłam moje zacne dupsko i skierowałam się do garderoby. Moja mama nie należy do osób biednych, więc stara się, aby mi i mojemu rodzeństwu niczego nie brakowało, to dlatego dużo osób z starej szkoły uważało mnie za snobkę, co wcale nie jest prawdą. Z licznej ilości moich ubrań wybrałam to, włosy związałam w wysokiego kuca, lekko pomalowałam oczy i przejechałam czerwoną szminką po moich suchych ustach. Kiedy już o tym mowa przypomnieli mi się chłopcy z którymi wczoraj miałam okazję się " pobuziakować " , a dokładniej Louis'a. Nie wiem, dlaczego, ale jest w nim coś magnetycznego. Jest zarazem słodki i dziwny, zabawny i dziecinny. Właściwie to o czym ja myślę ?! Przecież kocham Justin'a...chyba.Ostatnio moje uczucie do Jus'a jest dosyć skomplikowane. W ciągu 5 dni widziałam go 2 razy. Nie miał czasu rozmawiać, jakby coś go goniło. Nie ważne, dzisiaj z nim pogadam i dowiem się o co chodzi. Zeszłam na dół gdzie siedziały już Nat, Carol i Nina oraz chłopcy. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał 07.11. 49 minut ?! Przecież ja nie zdążę !
-Tak. Wiemy, że jesteś przekonana, że nie zdążysz, ale zdążysz.-uśmiechnął się Liam.Nie wydaje mi się.-odpowiedziałam.
-Jedz szybko śniadanie i do samochodu !-zarządził. Wyjęłam miskę, nasypałam trochę płatków i zalałam je małą ilością mleka.
-Takim gównem, to ty się na pewno najesz.-mruknął Niall, była to chyba jedyna osoba, której jak do tej pory nie polubiłam.
-Uwierz, że najem się tym bardziej niż ty wcinający 50 grzanek na śniadanie.-odparłam ostrym tonem. Zauważyłam, że blondyn znacznie się skrzywił, więc uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Masz na ogarnięcie się 10 minut, więc nie radziłbym się teraz kłócić.-powiedział Zayn. Szybko skończyłam jeść i ponownie pobiegłam na górę, aby umyć zęby i pościelić łóżko. Po chwili znajdowałam się już w van'ie chłopców. Zazwyczaj podróż do szkoły zajmowała nam jakieś pół godziny, więc rozłożyłam się wygodnie między Louis'em, a Harry'm.
-Co tam, ruda ?-uśmiechnął się loczek.
-Dobrze, nawet bardzo. Tylko nie wiecie może co ostatnio dzieje się z Justin'em ?- jego mina od razu zrzędła, co musiało znaczyć, że chociaż trochę wie, albo przynajmniej coś podejrzewa.
-Wiesz, chyba lepiej żebyś dowiedziała się tego od niego, a nie ode mnie. -odpowiedział. Czyli tylko Harold coś wie.
-Ok, jak chcesz. Tylko jeżeli potem załamię się nerwowo, będziesz miał wyrzuty sumienia.-zaśmiałam się, jednak mojemu towarzyszowi nie było do śmiechu. Ignorując go położyłam się na kolana Tomlinson'a i wtuliłam się w jego dłoń.
-Co cie tak na czułości wzięło ? -uśmiechnął się .
-Po prostu chce mi się spać, a ty jesteś bardzo wygodny.-odparłam. Już więcej nic nie mówił, tylko położył drugą rękę na moich pomarańczowych włosach i delikatnie owijał je wokół palca. No i jak tu się w nim nie zakochać ? Jezus Mariusz, Effie ogarnij dupę. Znasz go 7 dni poza tym masz Jus'a. Zamknęłam oczy i na 10 minut udałam się do krainy Morfeusza. * Duża łąka, na której leży mój Justin. Podchodzę bliżej i dostrzegam twarz Niny, która także próbuje się do niego dostać. Kiedy jestem już na tyle blisko, że mogę do dotknąć, wyciągam rękę i lekko splatam nasze dłonie w całość. Wszystko jest idealnie do póki on nie robi tego samego z Niną. Patrzę na niego zaszklonymi oczami i zdaję sobie sprawę, że Justin nie jest zainteresowany tylko mną, o ile w ogóle jeszcze jest mną zainteresowany...* Zerwałam się, oddychając niespokojnie. Jeśli ten sen to miał być jakiś znak, to ja już nawet nie potrzebuję z nim rozmawiać. Niczym małe dziecko rozpłakałam się na dobre i z całej siły wtuliłam w Louis'a.
-Co się stało ? -ignorując to pytanie zwróciłam się do Harre'go.
-Czy on..z..Niną ?-nie dokończyłam, bo przerwała mi kolejna salwa śmiechu z mojej strony. Hazza nie odezwał się, lecz pokiwał głową i ze współczującym wzrokiem przytulił mnie.
-Liam, chcę do domu.-krzyknęłam, żeby mnie usłyszał, ponieważ w aucie były przedziały, po trzy osoby.
-Co się stało Effie ? Płakałaś ?-zapytał. Może to i dobrze, że nikt oprócz naszej trójki tego nie słyszał ani nie widział.
-Nic poważnego. Taki drobiazg. Zawieziesz mnie z powrotem do domu, czy mam wziąć taksówkę ?
-Oczywiście, że cię zawiozę. - uśmiechnął się. Ledwo zasłonił żaluzję, a ja kolejny raz wybuchłam płaczem.
-Effie.-zaczął Lou. - Spójrz na mnie.-przekręcił moją twarz w jego stronę.
-Co się stało ?-ponowił pytanie.
-Justin..on..zdradził mnie z Niną. -szepnęłam i zacisnęłam powieki.
-A to szmaciarz.-powiedział. - Coś mi się wydaje, że Nina nie znajdzie sobie tu zbyt wielu przyjaciół, a teraz chodź tu. -dodał. Jedyne czego teraz potrzebowałam to wypłakać się w ramię drugiej osoby, więc byłam mu wdzięczna za to, że nie gadał jak to mu przykro i że na pewno wszystko będzie dobrze. Delikatnie oplotłam go dłońmi i siedziałam w tej pozycji do końca drogi. Od razu mówię, żebyście nie szykowali się na jakieś romanse, bo jestem pewna, że myślicie o tych przytulasach, rozmyślaniach i w ogóle. Ale Louis to TYLKO PRZYJACIEL..jak na razie, oczywiście. Zatrzymaliśmy się przed hotelem. Otworzyłam drzwi, weszłam do budynku i ku mojemu zdziwieniu Lou szedł za mną. Pewnie teraz znowu macie wyobrażenia, ale powtarzam to TYLKO PRZYJACIEL. Z torebki wyciągnęłam klucze do pokoju i po kilkunastu sekundach siedziałam obok niego na kanapie.
-Jak on mógł to zrobić ?-wyjąkałam przez łzy.
-Nie wiem Ef, nie wiem. Brak słów.- pogłaskał mnie po policzku. A ja przypominając sobie wszystkie miło spędzone chwile z Justin'em, ponownie się rozpłakałam.
-Nie będzie ci przeszkadzało jeżeli położę się spać ?-zapytałam, na co on uśmiechnął się lekko.
-Oczywiście, że nie.-szepnął. Wygodnie ułożyłam się na siedzeniu, kładąc głowę na kolanach Lou. Jak dobrze mieć kogoś komu można się wyżalić i w razie załamania przytulić. Mimo tak krótkiego czasu, już mam takie 3 osoby. Nat, Louis'a i Harre'go. Po chwili na moich włosach poczułam dłoń, która delikatnie plotła sobie z nich warkoczyki. Zamknęłam powieki i odpłynęłam.
Usłyszałam pukanie do drzwi i momentalnie się obudziłam. Spojrzałam na Louis'a, który także słodko drzemał. Już chciałam wstać i otworzyć, kiedy klamka została naciśnięta a w drzwiach stanął Harry.
-Hej, Effie. Widzę, że dobrze się spało, więc nie będę wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz, właź. - uśmiechnęłam się. Teraz zdałam sobie sprawę, z jaką łatwością to zrobiłam. Mam wokół siebie tyle cudownych osób, nie będę się przejmowała jakimś Justin'em od siedmiu boleści.
-Powinnaś z nim pogadać.-przerwał ciszę Hazza.
-I pogadam, ale po raz ostatni. Kiedy wraca ze szkoły ?-zapytałam.
-Już wrócił, ale..-nie dokończył, bo zerwałam się na nogi i skierowałam się w stronę pokoju oddalonego o kilka metrów. Nie pukając otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
-Jak mogłeś ?! -krzyknęłam, spoglądając na niego z wyrzutem.
-Ale co ?
-Weź nie udawaj, dobrze ? Zachowałeś się niedojrzale i żałośnie, w ogóle nie myśląc o tym, że na prawdę mi na tobie zależało.
-ZależaŁO ?- uniósł brwi.
-Owszem, bo teraz zdałam sobie sprawę jak okrutnym i samolubnym jesteś człowiekiem.- powiedziałam.
-Oj, Effie. Daj spokój. To była tylko jednorazowa przygoda.
-Chyba sobie żartujesz ?! Takie przygody to człowiek może przeżywać jak nie jest w związku, a z tego co wiem, my byliśmy !
-Czy ty ze mną zrywasz ?-oburzył się.
-A żebyś wiedział. Jeżeli myślisz, że będę z człowiekiem, który zdradza swoją dziewczynę i nie widzi w tym nic złego , no poważnie się mylisz.-odparłam i wyszłam . Ustałam na środku korytarza i westchnęłam głęboko, a z moich oczu poleciało kilka słonych łez. Zrobiłam jeszcze kilka kroków i już byłam w naszym apartamencie, gdzie siedziało całe One Direction oraz dziewczyny. Spokojnym krokiem podeszłam do jednej z nich i przez chwilę wpatrywałam się w nią.
-Ty szmato.-mimo powstrzymywania się, znowu się rozbeczałam. - Nawet nie wiesz, jak to cholernie boli !-wykrzyczałam jej w twarz, którą po chwili uderzyłam.
-Effie, czyś ty zwariowała ?!-krzyknął Liam, łapiąc mnie za nadgarstki. Ona natomiast, dalej tępo gapiła się w ścianę.
-Zostaw mnie.-warknęłam i poszłam do mojego zakątku.Zamknęłam drzwi na kluczyk, upadłam na łóżko i
wbiłam się w poduszkę. Moje powieki opadły, a ja spróbowałam się uspokoić, jednak nie było mi to dane, bo ktoś zapukał.-Czego ?-zapytałam.
-Mogę wejść ?-usłyszałam głos Liam'a.
-Właź.-westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej. Po chwili ujrzałam sylwetkę chłopaka.
-Effie, proszę cię, wyjaśnij mi o co chodzi .-zaczął.
-Po co ? To tylko Justin zdradził mnie z Niną. Pff, drobiazg.-uśmiechnęłam się sztucznie.
-Przepraszam, ja..
-Nie przepraszaj. Nie masz za co. Jedynymi osobami od których tego oczekuję to własnie Justin i Nina, którzy raczej nie mają zamiaru tego zrobić. A teraz przepraszam, ale jestem zmęczona i jedyne o czym marze to pójść spać, więc...-odparłam
-Tak, tak, już idę. Trzymaj się.-obdarował mnie uśmiechem i wyszedł. Ja natomiast przykryłam się kołdrą i zasnęłam.
**********************************************
Do wszystkich czytających : Bardzo, bardzo, bardzo przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem rozdziału, ale niestety jakoś nie miałam czasu. Jeden wyjazd, drugi wyjazd, przyjazd gości, potem kolejni.. i tak wyszło, że rozdziału nie było gruuuubo ponad miesiąc, więc naprawdę jeszcze raz bardzo przepraszam. Myślę, że kolejny powinien pojawić się niedługo, gdyż moja przyjaciółka jest pod tym względem troszkę mniej leniwa. Chciałybyśmy też podziękować za te 2 pierwsze komentarze, które zachęciły nas do dalszego pisania. Oczywiście PROSZĘ ABY KAŻDY CZYTAJĄCY ZOSTAWIŁ JAKIŚ KOMENTARZ. Enjoy ;>
Effie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
