Chciałabym tylko poinformować was, że nie wiem czy dalej będziemy prowadziły tego bloga, a przynajmniej ja. Czytelność tego bloga jest bardzo mała, komentarzy nie ma wcale i nie jestem pewna czy jest ktoś kto tego bloga w ogóle czyta. Po co mam marnować na to czas .
~~ Effie.
Dreams come true
poniedziałek, 23 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Chapter 15
* Oczami Natalie *
Przechadzałam się uliczkami wesołego miasteczka razem ze swoim partnerem i nadawałam non stop. -Zayn czy ty mnie wogule słuchasz?-spytałam stając przed nim. Wzrok miał utkwiony z boku. Spojrzałam w kierunku,którym patrzył. No tak patrzył na Harry'ego,który wpatrywał się w Lou i Effie. -On coś do niej czuje prawda?-zapytałam ponownie. Zero odpowiedzi. Oddaliłam się od niego. Błądziłam po wesołym miasteczku,aż na kogoś wpadłam.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona czując łzy w oczach.
-Natalie ja chcę cię przeprosić. To nie tak miało być. -
A jak? Ed z nami jest koniec i już nic nie zmienisz. Tak zadecydował los....tak zadecydowałam ja.
-Ale Nat! Ja cię cholernie kocham rozumiesz!?!
-Czego ty od niej chcesz!?-usłyszałam bardzo znany mi głos.
-A ty się nie wtrącaj Malik z tobą nie rozmawiam.
-Miałem nadzieję,że po tym co odwaliłeś dasz jej spokój.
-Chłopaki!-powiedziałam podnosząc ton.
-Co?-odparli w tej samej chwili.
-Dajcie mi dojść do słowa. Ed po prostu nie chcę nawet na ciebie patrzeć. Zniknij z mojego życia. Raz a na zawsze.-podeszłam do Zayn'a i się do niego przytuliłam.
-Pamiętaj Malik ja jeszcze wrócę nie pozwolę ci wymazać mnie z jej głowy.-wypowiedział swoje ostatnie słowa i zniknął nam z oczu. Objęta ramieniem chłopaka,powoli nadawaliśmy tempa naszym nogom.
-Zayn,a co jak twoje fanki mnie znienawidzą? Albo będą mnie prześladowały?
-Nat na chwilę obecną nic się nie dzieje. Zobaczymy z biegiem lat.
Nie mówiąc nic reszcie wróciliśmy do hotelu.Siedzieliśmy okryci kocem i oglądaliśmy jakiś badziewny film.
-Zayn chyba dostałeś SMS'a
? -Nie chce mi się go czytać.
-A może to coś ważnego?
-Tak jak sądziłem. Muszę iść na wywiad.
-Kiedy?
-Teraz.-odpowiedział sięgnął po kurtkę. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.-Do wieczora.-wypowiedział i wyszedł. Sama wstałam sięgnęłam po laptopa i przeglądałam różne stonki typu:'facebook' , 'tt',a na samym końcu na stronki plotkarski. Oczywiście nie obyło się bez pytań: 'Kim jest nowa dziewczyna Louis'a Tomlinson'a?' 'Kim jest chłopa,który rozmawiał z "dziewczyną" Zayn'a?' ' Jakiej narodowości są diw nowe dziewczyny chłopaków z 1D?'itp. Aż natrafiłam na filmik.
Weszłam w link i go odtworzyłam:
"-Zayn! Twoja dziewczyna to dziwka i suka! To po prostu zwykła zdzira!-zabolało łzy mi się gromadziły w oczach.
-Ehmm...-spuścił wzrok. Było widać,że było mu przykro.
-Ona cie nie kocha jest z tobą dla kasy i sławy!-dupek.
-To wyjdź przed tłum i pokaż się! Możemy pogadać inaczej!"-bronił mnie. Filmik się skończył.
-Czyli już widzisz jak go teraz traktują,a jak ciebie?-usłyszałam głos Lou.
-Ja nie wiedziałam.-odparłam i poczułam już łzy.
-Oj Nat. To nie twoja wina. Przecież to te głu..
-Louis! Czy ty nie widzisz jak oni mnie obrażają,a jak Zayn'a? Ja tak nie mogę patrzeć jak on cierpi rozumiesz?
-Doskonale,ale zostawisz ukochaną osobę,żeby miała spokój?-usiedliśmy na moim łóżku.
-Gdybym musiała.
-On oddałby wszystko,żebyś z nim została. Patrz na inne osoby miej je w dupie i idź dalej.
-To nie jest takie proste.
-Wiem. Przecież codziennie jestem wyzywany od pedałków.-smutno zaakcentował ostatni wyraz.
-Dzięki.
-Za co?
-Wyprowadziłeś mnie z dołka
. -No widzisz.-uśmiechnął się.
Odwzajemniam go i się do niego przytuliłam.
-Dobra,a teraz leć do swojego chłoptasia.-połaskotał mnie i zepchnął z łóżka. Przy drzwiach odwróciła się w jego stronę i wystawiłam mu język
Wyszłam z mojego i Effie,a podeszłam do chłopaków. Pokój Zayn'a był na przeciwko drzwi. Pobiegłam do nich. Chłopaka nie było. Rozglądałam się po całym pokoju. Balkon był otwarty,więc podeszłam bliżej. Dostrzegłam Effie i Zayn'a rozmawiali.
-Zayn kochasz ją czy nie?
-Ja już sam nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Bo jeśli oni chcą mnie ustawić z jakąś dziewczyną to nie mogę ranić obydwu jedna musi odejść.
-Czyli,która?
-Nie chcę jej ranić,ale muszę powiedzieć Nat prawdę.-zapalił kolejną fajkę. Wyszłam bezszelestnie pokoju i pobiegła do pokoju Lou.
-On mnie nie kocha!-powiedziałam piskliwym głosem i rzuciłam się do niego do łóżka.
-Ale kto?
-No jak to kto? Zayn.
-Ale jak to?
-On rozmawiał z Effie i powiedział o jakiejś ustawce i nie będzie mnie ranić,więc mi powie prawdę.-płakałam jeszcze bardziej.Lou do mnie podszedł i przytulił. Jego rękaw od swetra był cały mokry od moich łez.
-Mała jak chcesz to mogę mu powiedzieć,ze jesteś chora i nie możesz wychodzić z pokoju,a będziesz leżała u mnie hm?
-Mógłbyś?
-Może?
-Ej?
-Przecież żartuje. Louis.
-Tak?
-Jesteś dla mnie jak starszy brat.
-A ty dla mnie jak młodsza siostra mimo,że mam trzy.-odparł-przytuliłam go i położyłam się pod kołdrę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam usłyszałam krzyki.
-Zayn nie możesz jej zobaczyć!
-Dlaczego?
-Bo ona jest chora.
-Pierdole to,że ona jest chora jest dla mnie najważniejsza!
-Zayn czy ty nie rozumiesz,ze nie możesz tam wejść?
-Mam to równo w dupie! Przepuść mnie! Jestem jej potrzebny! Nie rozumiesz ona jest dla mnie bardzo ważna.-'Tak tak ważna,że chce mnie zostawić.' Wyszłam z pod kołdry, otworzyłam okno i weszłam do łazienki po czym się zamknęłam. Spojrzałam w lustro i dotknęłam swoich ust. Zamknęłam oczy i w jednej chwili przypomniałam sobie wszystkie nasze pocałunki. Patrzyłam i się wkurwiłam. Złożyłam dłoń w pięść i walnęłam. Poczułam jak powietrze ze mnie schodzi. Spojrzałam na kostki na rękach, były całe we krwi. Ten ból był taki przyjemny, chłodny nie do opisania. Czułam go na całym ciele. Wyszłam z uśmiechem z łazienki i z pokoju.
-Natalie nic ci nie jest?-usłyszałam uradowany głos Zayn'a. Nie odpowiedziałam tylko się na niego spojrzałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Nat co się stało?
-'Effie ja nie mogę ranić obydwie muszę jej powiedzieć prawdę .'-zacytowałam.-To się stało! Chcesz mnie zostawić!
-Ale to nie tak jak myślisz,a jak?!? Wiesz co nawet mi nie mów. Daj mi spokój.-odparłam i wyszłam. Weszłam do swojego pokoju i się położyłam. Poczułam ponowny napływ łez. Krztusiłam się łzami, które poplamiły mi całą poduszkę. Wstałam i poszła do swojej łazienki. Spojrzałam w lustro. Wciągnęłam brzuch.
-Nat nawet o tym nie myśl.-usłyszałam głos Lou.
-A może mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba?-zapytałam.
-On cie kocha taką jaką jesteś,a nie za to jak wyglądasz. A teraz się ubieraj bo zaraz idziemy na imprezę.-powiedział. Nic nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam twierdząco głową.
-Natalie w co mam się ubrać?-zapytała wbiegając do mojego pokoju Effie.
-W to co chcesz.-odparłam.
-Aleś mi pomogła no po prostu pozdro dla ciebie.-burknęła i wyszła,a za nią Lou. Zerknęłam do szafy. Nic nie było,aż zaczęłam mieszać wszystko. Wybrane ciuchy położyłam na łóżku,a sama udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowała. Założyłam przygotowane wcześniej ciuchy i je założyłam. Włosy splotłam w wysokiego kucyka i zeszłam na dół. Oczywiście ja zwykle czekaliśmy na Effie. Przez cały czas czułam jak wzrok Zayn'a mnie przeszywa.
-To co idziemy?-zapytała Effie. Jak najszybciej założyła płaszcz.
-Tak.-jako jedyna odparłam i wyszłam jak najszybciej. Nie chciałam iść z nimi w grupie bo bym znowu czuła przeszywający wzrok Zayn'a. Na miejscy zarezerwowaliśmy miejsce dla siedmiu osób. Przez cały czas siedziałam TRZEŹWA i rozmawiałam z Liam'em.
-Ej mała na otarcie łez wypij jednego przecież jutro piątek.
-Nie Harry dziękuję.
-Mała za wszystkie smutki wypij ze mną chociaż jedną kolejkę.-odparł. Uległam zamiast na jednej skończyło się chyba na 20. Po chwili poszłam na parkiet. Tam dostrzegłam Effie i Justin'a jak razem wywijali. Ostatni raz piłam z Harry'm bo mam przewidzenia. Kiedy znalazłam wolne miejsce wywijałam sama,ale nie na długo bo po 15 min. dołączył się Zayn. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko i odwróciłam tyłem. Zaczęłam się ocierać swoim tyłkiem o jego krocze. Chłopak bardzie mnie do siebie przycisnął. Odwróciłam się do niego przodem.
-Idę do łazienki.-szepnęłam mu na ucho,ale można było dostrzec na jego twarzy grymas bo przestałam "tańczyć" Droga do łazienki nie zajęła mi nie wiadomo ile. W środku poprawiłam kucyka i wyszłam. Ustałam na palcach,żeby zobaczyć chłopaka,ale nigdzie go nie było.
-Może pójdziemy w ustronne miejsce?-usłyszałam jego głos. Odwróciłam się do niego i pocałowałam namiętnie.
* Po upływie godziny*
Razem z Zayn'em udało mi się wymknąć do hotelu. Jak najszybciej weszliśmy do widny. Oczywiście nie obyło się bez pocałunków i macania sobie wzajemnie dupy. Droga do pokoju też nie była taka łatwo,ale w końcu się w nim znaleźliśmy. Położyłam się na łóżka,a na de mną klęknął okrakiem Zayn.
Po krótkiej chwili byliśmy w mieliźnie. Chłopak spojrzałam na mnie w przerwie na pocałunki i jednym sprawnym ruchem zdjął mi stanik. Odwdzięczyła się tym samym,ale na jego bokserkach. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wszedł we mnie. Na początku był to taki ból,że myślałam,ze umrę,ale po chwili było to sama rozkosz. Oczywiście nie odbyło się bez darcia mordy z mojej strony.
Chłopak już nie był taki delikatnie, nie poruszał się płynnie. Był nachalny. Zaczęłam jęczeć,ale to nic mi nie dało. W jego plecy wbiła swoje paznokcie pozostawiając po nich ślad. Zayn wyszedł ze mnie i się położył obok. Przykryłam nas kocem i się do niego przytuliłam,ale nie na długo. Zayn już po wyjściu ze mnie zasnął,a ja spragniona założyłam jego koszulkę i majtki po czym udała się do kuchni po mała wodę.
-Harry,a ty nie śpisz?-zapytałam napotkanego chłopaka w kuchni.
-Nie mogłem zasnąć dzięki twoim piskom i tym co wydobywają się z pokoju Louis'a.
-Przepraszam.-powiedziałam wyjęłam moje wybawienie,żeby mi nie było sucho w gardle i wróciła do mulata. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.
Przechadzałam się uliczkami wesołego miasteczka razem ze swoim partnerem i nadawałam non stop. -Zayn czy ty mnie wogule słuchasz?-spytałam stając przed nim. Wzrok miał utkwiony z boku. Spojrzałam w kierunku,którym patrzył. No tak patrzył na Harry'ego,który wpatrywał się w Lou i Effie. -On coś do niej czuje prawda?-zapytałam ponownie. Zero odpowiedzi. Oddaliłam się od niego. Błądziłam po wesołym miasteczku,aż na kogoś wpadłam.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona czując łzy w oczach.
-Natalie ja chcę cię przeprosić. To nie tak miało być. -
A jak? Ed z nami jest koniec i już nic nie zmienisz. Tak zadecydował los....tak zadecydowałam ja.
-Ale Nat! Ja cię cholernie kocham rozumiesz!?!
-Czego ty od niej chcesz!?-usłyszałam bardzo znany mi głos.
-A ty się nie wtrącaj Malik z tobą nie rozmawiam.
-Miałem nadzieję,że po tym co odwaliłeś dasz jej spokój.
-Chłopaki!-powiedziałam podnosząc ton.
-Co?-odparli w tej samej chwili.
-Dajcie mi dojść do słowa. Ed po prostu nie chcę nawet na ciebie patrzeć. Zniknij z mojego życia. Raz a na zawsze.-podeszłam do Zayn'a i się do niego przytuliłam.
-Pamiętaj Malik ja jeszcze wrócę nie pozwolę ci wymazać mnie z jej głowy.-wypowiedział swoje ostatnie słowa i zniknął nam z oczu. Objęta ramieniem chłopaka,powoli nadawaliśmy tempa naszym nogom.
-Zayn,a co jak twoje fanki mnie znienawidzą? Albo będą mnie prześladowały?
-Nat na chwilę obecną nic się nie dzieje. Zobaczymy z biegiem lat.
Nie mówiąc nic reszcie wróciliśmy do hotelu.Siedzieliśmy okryci kocem i oglądaliśmy jakiś badziewny film.
-Zayn chyba dostałeś SMS'a
? -Nie chce mi się go czytać.
-A może to coś ważnego?
-Tak jak sądziłem. Muszę iść na wywiad.
-Kiedy?
-Teraz.-odpowiedział sięgnął po kurtkę. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.-Do wieczora.-wypowiedział i wyszedł. Sama wstałam sięgnęłam po laptopa i przeglądałam różne stonki typu:'facebook' , 'tt',a na samym końcu na stronki plotkarski. Oczywiście nie obyło się bez pytań: 'Kim jest nowa dziewczyna Louis'a Tomlinson'a?' 'Kim jest chłopa,który rozmawiał z "dziewczyną" Zayn'a?' ' Jakiej narodowości są diw nowe dziewczyny chłopaków z 1D?'itp. Aż natrafiłam na filmik.
Weszłam w link i go odtworzyłam:
"-Zayn! Twoja dziewczyna to dziwka i suka! To po prostu zwykła zdzira!-zabolało łzy mi się gromadziły w oczach.
-Ehmm...-spuścił wzrok. Było widać,że było mu przykro.
-Ona cie nie kocha jest z tobą dla kasy i sławy!-dupek.
-To wyjdź przed tłum i pokaż się! Możemy pogadać inaczej!"-bronił mnie. Filmik się skończył.
-Czyli już widzisz jak go teraz traktują,a jak ciebie?-usłyszałam głos Lou.
-Ja nie wiedziałam.-odparłam i poczułam już łzy.
-Oj Nat. To nie twoja wina. Przecież to te głu..
-Louis! Czy ty nie widzisz jak oni mnie obrażają,a jak Zayn'a? Ja tak nie mogę patrzeć jak on cierpi rozumiesz?
-Doskonale,ale zostawisz ukochaną osobę,żeby miała spokój?-usiedliśmy na moim łóżku.
-Gdybym musiała.
-On oddałby wszystko,żebyś z nim została. Patrz na inne osoby miej je w dupie i idź dalej.
-To nie jest takie proste.
-Wiem. Przecież codziennie jestem wyzywany od pedałków.-smutno zaakcentował ostatni wyraz.
-Dzięki.
-Za co?
. -No widzisz.-uśmiechnął się.
Odwzajemniam go i się do niego przytuliłam.
-Dobra,a teraz leć do swojego chłoptasia.-połaskotał mnie i zepchnął z łóżka. Przy drzwiach odwróciła się w jego stronę i wystawiłam mu język
Wyszłam z mojego i Effie,a podeszłam do chłopaków. Pokój Zayn'a był na przeciwko drzwi. Pobiegłam do nich. Chłopaka nie było. Rozglądałam się po całym pokoju. Balkon był otwarty,więc podeszłam bliżej. Dostrzegłam Effie i Zayn'a rozmawiali.
-Zayn kochasz ją czy nie?
-Ja już sam nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Bo jeśli oni chcą mnie ustawić z jakąś dziewczyną to nie mogę ranić obydwu jedna musi odejść.
-Czyli,która?
-Nie chcę jej ranić,ale muszę powiedzieć Nat prawdę.-zapalił kolejną fajkę. Wyszłam bezszelestnie pokoju i pobiegła do pokoju Lou.
-On mnie nie kocha!-powiedziałam piskliwym głosem i rzuciłam się do niego do łóżka.
-Ale kto?
-No jak to kto? Zayn.
-Ale jak to?
-On rozmawiał z Effie i powiedział o jakiejś ustawce i nie będzie mnie ranić,więc mi powie prawdę.-płakałam jeszcze bardziej.Lou do mnie podszedł i przytulił. Jego rękaw od swetra był cały mokry od moich łez.
-Mała jak chcesz to mogę mu powiedzieć,ze jesteś chora i nie możesz wychodzić z pokoju,a będziesz leżała u mnie hm?
-Mógłbyś?
-Może?
-Ej?
-Przecież żartuje. Louis.
-Tak?
-Jesteś dla mnie jak starszy brat.
-A ty dla mnie jak młodsza siostra mimo,że mam trzy.-odparł-przytuliłam go i położyłam się pod kołdrę i zasnęłam. Kiedy się obudziłam usłyszałam krzyki.
-Zayn nie możesz jej zobaczyć!
-Dlaczego?
-Bo ona jest chora.
-Pierdole to,że ona jest chora jest dla mnie najważniejsza!
-Zayn czy ty nie rozumiesz,ze nie możesz tam wejść?
-Mam to równo w dupie! Przepuść mnie! Jestem jej potrzebny! Nie rozumiesz ona jest dla mnie bardzo ważna.-'Tak tak ważna,że chce mnie zostawić.' Wyszłam z pod kołdry, otworzyłam okno i weszłam do łazienki po czym się zamknęłam. Spojrzałam w lustro i dotknęłam swoich ust. Zamknęłam oczy i w jednej chwili przypomniałam sobie wszystkie nasze pocałunki. Patrzyłam i się wkurwiłam. Złożyłam dłoń w pięść i walnęłam. Poczułam jak powietrze ze mnie schodzi. Spojrzałam na kostki na rękach, były całe we krwi. Ten ból był taki przyjemny, chłodny nie do opisania. Czułam go na całym ciele. Wyszłam z uśmiechem z łazienki i z pokoju.
-Natalie nic ci nie jest?-usłyszałam uradowany głos Zayn'a. Nie odpowiedziałam tylko się na niego spojrzałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Nat co się stało?
-'Effie ja nie mogę ranić obydwie muszę jej powiedzieć prawdę .'-zacytowałam.-To się stało! Chcesz mnie zostawić!
-Nat nawet o tym nie myśl.-usłyszałam głos Lou.
-A może mnie nie chce bo jestem dla niego za gruba?-zapytałam.
-On cie kocha taką jaką jesteś,a nie za to jak wyglądasz. A teraz się ubieraj bo zaraz idziemy na imprezę.-powiedział. Nic nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam twierdząco głową.
-Natalie w co mam się ubrać?-zapytała wbiegając do mojego pokoju Effie.
-W to co chcesz.-odparłam.
-Aleś mi pomogła no po prostu pozdro dla ciebie.-burknęła i wyszła,a za nią Lou. Zerknęłam do szafy. Nic nie było,aż zaczęłam mieszać wszystko. Wybrane ciuchy położyłam na łóżku,a sama udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się pomalowała. Założyłam przygotowane wcześniej ciuchy i je założyłam. Włosy splotłam w wysokiego kucyka i zeszłam na dół. Oczywiście ja zwykle czekaliśmy na Effie. Przez cały czas czułam jak wzrok Zayn'a mnie przeszywa.
-To co idziemy?-zapytała Effie. Jak najszybciej założyła płaszcz.
-Tak.-jako jedyna odparłam i wyszłam jak najszybciej. Nie chciałam iść z nimi w grupie bo bym znowu czuła przeszywający wzrok Zayn'a. Na miejscy zarezerwowaliśmy miejsce dla siedmiu osób. Przez cały czas siedziałam TRZEŹWA i rozmawiałam z Liam'em.
-Ej mała na otarcie łez wypij jednego przecież jutro piątek.
-Nie Harry dziękuję.
-Mała za wszystkie smutki wypij ze mną chociaż jedną kolejkę.-odparł. Uległam zamiast na jednej skończyło się chyba na 20. Po chwili poszłam na parkiet. Tam dostrzegłam Effie i Justin'a jak razem wywijali. Ostatni raz piłam z Harry'm bo mam przewidzenia. Kiedy znalazłam wolne miejsce wywijałam sama,ale nie na długo bo po 15 min. dołączył się Zayn. Uśmiechnęłam się do niego łobuzersko i odwróciłam tyłem. Zaczęłam się ocierać swoim tyłkiem o jego krocze. Chłopak bardzie mnie do siebie przycisnął. Odwróciłam się do niego przodem.
-Idę do łazienki.-szepnęłam mu na ucho,ale można było dostrzec na jego twarzy grymas bo przestałam "tańczyć" Droga do łazienki nie zajęła mi nie wiadomo ile. W środku poprawiłam kucyka i wyszłam. Ustałam na palcach,żeby zobaczyć chłopaka,ale nigdzie go nie było.
-Może pójdziemy w ustronne miejsce?-usłyszałam jego głos. Odwróciłam się do niego i pocałowałam namiętnie.
* Po upływie godziny*
Razem z Zayn'em udało mi się wymknąć do hotelu. Jak najszybciej weszliśmy do widny. Oczywiście nie obyło się bez pocałunków i macania sobie wzajemnie dupy. Droga do pokoju też nie była taka łatwo,ale w końcu się w nim znaleźliśmy. Położyłam się na łóżka,a na de mną klęknął okrakiem Zayn.
Po krótkiej chwili byliśmy w mieliźnie. Chłopak spojrzałam na mnie w przerwie na pocałunki i jednym sprawnym ruchem zdjął mi stanik. Odwdzięczyła się tym samym,ale na jego bokserkach. Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i wszedł we mnie. Na początku był to taki ból,że myślałam,ze umrę,ale po chwili było to sama rozkosz. Oczywiście nie odbyło się bez darcia mordy z mojej strony.
Chłopak już nie był taki delikatnie, nie poruszał się płynnie. Był nachalny. Zaczęłam jęczeć,ale to nic mi nie dało. W jego plecy wbiła swoje paznokcie pozostawiając po nich ślad. Zayn wyszedł ze mnie i się położył obok. Przykryłam nas kocem i się do niego przytuliłam,ale nie na długo. Zayn już po wyjściu ze mnie zasnął,a ja spragniona założyłam jego koszulkę i majtki po czym udała się do kuchni po mała wodę.
-Harry,a ty nie śpisz?-zapytałam napotkanego chłopaka w kuchni.
-Nie mogłem zasnąć dzięki twoim piskom i tym co wydobywają się z pokoju Louis'a.
-Przepraszam.-powiedziałam wyjęłam moje wybawienie,żeby mi nie było sucho w gardle i wróciła do mulata. Przytuliłam się do niego i zasnęłam.
wtorek, 12 listopada 2013
Chapter 14
* EFFIE *
Jeszcze 30 sekund temu było mi miękko i wygodnie, jednak teraz twardo i niewygodnie. A czym było to spowodowane ? Nie, to nie byli chłopcy, no bo kto by się tego po nich spodziewał.
-Harry , oddawaj moją kołdrę !-wrzasnęłam na całe gardło.
-Nie.-to słowo sprawiło, że mój cały wewnętrzny spokój, którego i tak już było niedużo, zniknął całkowicie. Podniosłam moje zacne dupsko i z całej siły walnęłam go w ramię i wyrwałam przykrycie. Ruszyłam biegiem po schodach , jednak przecież nie mogło się obejść bez upadku w połowie drogi. Wyrżnęłam się równo. Skuliłam się w kłębek i czekałam aż ktoś mnie zauważy. Tak jak myślałam po chwili zbiegł Zayn i ujżawszy mnie zrobił przerażoną minę.
-Effie ?-obrócił moją twarz.
-Przecież nic mi nie jest.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
-Całe szczęście, bo kompletnie nie wiedziałbym co zrobić.-odetchnął z ulgą, a ja wybuchłam śmiechem.
-A tak przy okazji. Widziałeś Louis'a ?-zapytałam.
-Może.-uśmiechnął się, a ja uniosłam brwi.
-Ty i Lou to coś poważnego ?-spojrzał na mnie szczerząc się.
-Może.-odparłam.
-No dobra. Odpowiedz, potem ja.
-No więc leży sobie w twoim łóżku.-uśmiechnął się. - A co z wami ?-kontynuował.
-Jesteśmy razem. Chyba.-odpowiedziałam.
-Gratulacje, szkoda tylko, że spodobałaś się też Hazzie.-oznajmił. - Ale bardzo dobry wybór. Myślę, że Louis cię nie zrani a Harry byłby do tego zdolny. A teraz leć do Lou, bo wiem, że chcesz.-zaśmiał się, przytuliłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Widok mojego chłopaka śpiącego w moim łóżku spowodował, że zrobiło mi się ciepło na sercu. W mojej pidżamie z Hello Kitty weszłam pod kołdrę i mocno go przytuliłam. On tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Wiem, że nie śpisz.-odparłam.
-Śpię.-szepnął, a ja spojrzałam na niego z rozbawieniem.
-Okej, śpij dalej.-powiedziałam i musnęłam jego usta.
-Louis.-powtórzyłam czynność, a on otworzył oczy i przewrócił mnie tak, że teraz to ja byłam pod nim.
-I co teraz ?-zapytał unosząc brwi ku górze.
-Dalej śpisz.-wybuchłam śmiechem, a on razem ze mną. Przyciągnęłam jego twarz i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Ej Effie...-zaczęła Natalie wchodząc do pokoju, jednak widząc nas zatrzymała się gwałtownie i spojrzała się z rozbawioną miną.
-No proszę. Dokończcie, a my porozmawiamy później.-odparła i ledwo wyszła, a już wbiegł Harry.
-O, cześć Louis.-przywitał się, a w jego oczach pojawily się łzy, jednak po chwili znikły.
-Sory.-powiedział oschle i także opuścił pomieszczenie.
-O co mu chodzi ?-zapytał ze zdziwieniem.
-Nie mam pojęcia.-skłamałam. - Louis.-zaczęłam
-Słucham.-spojrzał się na mnie wyczekująco.
-My jesteśmy razem czy nie ?-zapytałam.
-Myślisz, że z każdą osobę się całuję, przytulam i czuję to co do ciebie ?
-No a skąd ja mam to wiedzieć ? Mam nadzieję, że nie.-oznajmiłam.
-No i dobrze, że tak uważasz. Wybór należy do ciebie. Zastanów się.
-Po co ja mam się zastanawiać. Przecież wiesz jaka jest odpowiedź.-zaśmiałam się.
-Więc tak ?-upewnił się, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-A więc Avril Elizabeth Claire Lavigne oficjalnie jesteśmy parą.-uniósł mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-Mogę nawet dać ci jeden przywilej. -powiedziałam. - Pozwalam ci mówić do mnie Avril.-wyszczerzyłam się.
-Dziękuję bardzo, a dlaczego tak go nie lubisz ? Jeszcze nigdy nie spotkałem osoby o tak pięknym imieniu.
-No bo..po prostu tak jest.-zaśmiałam się i z całej siły przytuliłam mojego towarzysza.
-Effie, Louis ! Na dół !-usłyszeliśmy głos Liam'a. Westchnęłam głośno i zeszliśmy.
-Tak, słucham ?-podeszłam do wszystkich.
- Idziemy do wesołego miasteczka.-oznajmiła Natalie.
-Ok, czemu nie.-uśmiechnęłam się. - Pewnie.-odpowiedział Lou. Spojrzałam z niepokojem na Harre'go, który tępo patrzył się w podłogę.
-Za pół godziny przy aucie.-dokończył Liam i wszyscy się rozeszli. Podeszłam do Hazzy.
-Co się dzieje ?-zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
-Nic.-odpowiedział.
-Co to znaczy " nic " ? -zirytowałam się.
-Nic.
-Harry ! Czy możemy porozmawiać normalnie ?!-krzyknęłam.
-Przecież rozmawiamy.-odparł nadal na mnie nie patrząc.
-Okej, jeżeli chcesz, żeby nasze relacje wyglądały w ten sposób. Nie ma sprawy.-szepnęłam, a pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku. Usiadłam na schodac i schowałam twarz w dłoniach.
-Effie, nie płacz.-usłyszałam zmartwiony głos Niall'a. A od kiedy on się mną przejmuje ? Usiadł obok mnie i objął ramieniem, a ja uległam emocjom i mocno go przytuliłam.
-Ciii...-pogłaskał mnie po głowie.
-Dlaczego nagle jesteś taki miły ?-oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
-Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie możemy zachowywać się jak dzieci, a jak ktoś z przyjaciół jest w potrzebie to trzeba mu pomóc.-delikatnie się uśmiechnął, co odwzajemniłam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. Serio.
-Widziałeś to wszystko, prawda ?
-Niestety.-złączył usta w jedną, prostą linię. - Wiem, że cię to zabolało, ale przejdzie mu. Po prostu musi przezwyczaić się, że jesteś z Louis'em. A tak w ogóle to szczęścia życzę.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Dziękuję, a teraz muszę iść się jeszcze ogarnąć, bo jak widzisz jestem w pidżamie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-pocałowałam go lekko w policzek i weszłam do pokoju. Szybko przebrałam się w *to*, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Jak zwykle ostatnia.-wywróciła oczami Nat.
-Weź się kobieto.-wystawiłam jej język. Wsiedliśmy do wielkiego Tour busa chłopców i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Jako pierwsze wybraliśmy kolejkę górską, następnie samochodziki.
-Effie, idziemy na lody ?-szepnął mi do ucha Lousi, a ja twierdząco pokiwałam głową. Trzymając się za ręce ruszylismy ku budce z lodami. Kawałek dalej spacerowała Natalie z Zayn'em.
-Trochę się boję.-zaczęłam.
-Czego ?-spytał zdziwiony.
-No przecież to jasne, że masz pełno fanek, które raczej nie będą zadowolone z tego, że znalazłeś sobie dziewczynę.-odparłam, patrząc przed siebie.
-Spokojnie. Wiem, że trudno ci to zrozumieć, ale tak na prawdę nic im do tego. Natalie też nie jest łatwo, ale jest szczęśliwa, a to najważniejsze, prawda ?-lekko mnie pocałował.
-Masz rację. Tylko sam fakt, że próbuję się wybić w świecie muzycznym, a ty jestes w najsławniejszym boysbandzie na świecie jest podejrzany.-uniosłam brwi, a mój towarzysz zaśmiał się melodyjnie.
-Damy radę.
********************************
Jest kolejny ! Trochę z nim zwlekałam, no ale w końcu się pojawił ;) Mam nadzieję, że nie jest najgorszy . :D~~Effie
-Effie ?-obrócił moją twarz.
-Przecież nic mi nie jest.-powiedziałam i podniosłam się z podłogi.
-Całe szczęście, bo kompletnie nie wiedziałbym co zrobić.-odetchnął z ulgą, a ja wybuchłam śmiechem.
-A tak przy okazji. Widziałeś Louis'a ?-zapytałam.
-Może.-uśmiechnął się, a ja uniosłam brwi.
-Ty i Lou to coś poważnego ?-spojrzał na mnie szczerząc się.
-Może.-odparłam.
-No dobra. Odpowiedz, potem ja.
-No więc leży sobie w twoim łóżku.-uśmiechnął się. - A co z wami ?-kontynuował.
-Jesteśmy razem. Chyba.-odpowiedziałam.
-Gratulacje, szkoda tylko, że spodobałaś się też Hazzie.-oznajmił. - Ale bardzo dobry wybór. Myślę, że Louis cię nie zrani a Harry byłby do tego zdolny. A teraz leć do Lou, bo wiem, że chcesz.-zaśmiał się, przytuliłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Widok mojego chłopaka śpiącego w moim łóżku spowodował, że zrobiło mi się ciepło na sercu. W mojej pidżamie z Hello Kitty weszłam pod kołdrę i mocno go przytuliłam. On tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Wiem, że nie śpisz.-odparłam.
-Śpię.-szepnął, a ja spojrzałam na niego z rozbawieniem.
-Okej, śpij dalej.-powiedziałam i musnęłam jego usta.
-Louis.-powtórzyłam czynność, a on otworzył oczy i przewrócił mnie tak, że teraz to ja byłam pod nim.
-I co teraz ?-zapytał unosząc brwi ku górze.
-Dalej śpisz.-wybuchłam śmiechem, a on razem ze mną. Przyciągnęłam jego twarz i złożyłam delikatny pocałunek na jego wargach.
-Ej Effie...-zaczęła Natalie wchodząc do pokoju, jednak widząc nas zatrzymała się gwałtownie i spojrzała się z rozbawioną miną.
-No proszę. Dokończcie, a my porozmawiamy później.-odparła i ledwo wyszła, a już wbiegł Harry.
-O, cześć Louis.-przywitał się, a w jego oczach pojawily się łzy, jednak po chwili znikły.
-Sory.-powiedział oschle i także opuścił pomieszczenie.
-O co mu chodzi ?-zapytał ze zdziwieniem.
-Słucham.-spojrzał się na mnie wyczekująco.
-My jesteśmy razem czy nie ?-zapytałam.
-Myślisz, że z każdą osobę się całuję, przytulam i czuję to co do ciebie ?
-No a skąd ja mam to wiedzieć ? Mam nadzieję, że nie.-oznajmiłam.
-No i dobrze, że tak uważasz. Wybór należy do ciebie. Zastanów się.
-Po co ja mam się zastanawiać. Przecież wiesz jaka jest odpowiedź.-zaśmiałam się.
-Więc tak ?-upewnił się, a ja pokiwałam twierdząco głową.
-A więc Avril Elizabeth Claire Lavigne oficjalnie jesteśmy parą.-uniósł mnie i zakręcił wokół własnej osi.
-Mogę nawet dać ci jeden przywilej. -powiedziałam. - Pozwalam ci mówić do mnie Avril.-wyszczerzyłam się.
-Dziękuję bardzo, a dlaczego tak go nie lubisz ? Jeszcze nigdy nie spotkałem osoby o tak pięknym imieniu.
-No bo..po prostu tak jest.-zaśmiałam się i z całej siły przytuliłam mojego towarzysza.
-Effie, Louis ! Na dół !-usłyszeliśmy głos Liam'a. Westchnęłam głośno i zeszliśmy.
-Tak, słucham ?-podeszłam do wszystkich.
- Idziemy do wesołego miasteczka.-oznajmiła Natalie.
-Ok, czemu nie.-uśmiechnęłam się. - Pewnie.-odpowiedział Lou. Spojrzałam z niepokojem na Harre'go, który tępo patrzył się w podłogę.
-Za pół godziny przy aucie.-dokończył Liam i wszyscy się rozeszli. Podeszłam do Hazzy.
-Co się dzieje ?-zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
-Nic.-odpowiedział.
-Co to znaczy " nic " ? -zirytowałam się.
-Nic.
-Harry ! Czy możemy porozmawiać normalnie ?!-krzyknęłam.
-Przecież rozmawiamy.-odparł nadal na mnie nie patrząc.
-Okej, jeżeli chcesz, żeby nasze relacje wyglądały w ten sposób. Nie ma sprawy.-szepnęłam, a pojedyncza łza spłynęła po moim bladym policzku. Usiadłam na schodac i schowałam twarz w dłoniach.
-Effie, nie płacz.-usłyszałam zmartwiony głos Niall'a. A od kiedy on się mną przejmuje ? Usiadł obok mnie i objął ramieniem, a ja uległam emocjom i mocno go przytuliłam.
-Ciii...-pogłaskał mnie po głowie.
-Dlaczego nagle jesteś taki miły ?-oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
-Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie możemy zachowywać się jak dzieci, a jak ktoś z przyjaciół jest w potrzebie to trzeba mu pomóc.-delikatnie się uśmiechnął, co odwzajemniłam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. Serio.
-Widziałeś to wszystko, prawda ?
-Niestety.-złączył usta w jedną, prostą linię. - Wiem, że cię to zabolało, ale przejdzie mu. Po prostu musi przezwyczaić się, że jesteś z Louis'em. A tak w ogóle to szczęścia życzę.-zaśmiał się, a ja razem z nim.
-Dziękuję, a teraz muszę iść się jeszcze ogarnąć, bo jak widzisz jestem w pidżamie. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.-pocałowałam go lekko w policzek i weszłam do pokoju. Szybko przebrałam się w *to*, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i zbiegłam na dół.
-Jak zwykle ostatnia.-wywróciła oczami Nat.
-Weź się kobieto.-wystawiłam jej język. Wsiedliśmy do wielkiego Tour busa chłopców i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Jako pierwsze wybraliśmy kolejkę górską, następnie samochodziki.
-Effie, idziemy na lody ?-szepnął mi do ucha Lousi, a ja twierdząco pokiwałam głową. Trzymając się za ręce ruszylismy ku budce z lodami. Kawałek dalej spacerowała Natalie z Zayn'em.
-Trochę się boję.-zaczęłam.
-Czego ?-spytał zdziwiony.
-No przecież to jasne, że masz pełno fanek, które raczej nie będą zadowolone z tego, że znalazłeś sobie dziewczynę.-odparłam, patrząc przed siebie.
-Spokojnie. Wiem, że trudno ci to zrozumieć, ale tak na prawdę nic im do tego. Natalie też nie jest łatwo, ale jest szczęśliwa, a to najważniejsze, prawda ?-lekko mnie pocałował.
-Masz rację. Tylko sam fakt, że próbuję się wybić w świecie muzycznym, a ty jestes w najsławniejszym boysbandzie na świecie jest podejrzany.-uniosłam brwi, a mój towarzysz zaśmiał się melodyjnie.
-Damy radę.
********************************
Jest kolejny ! Trochę z nim zwlekałam, no ale w końcu się pojawił ;) Mam nadzieję, że nie jest najgorszy . :D~~Effie
środa, 23 października 2013
Chapter 13
*Oczami Natalie*
Za każdym razem kiedy się budzę zastanawiam się czy to wszystko mam sens. No oczywiście mam na myśli mnie i Zayn'a, przecież on jest sławny,a ja...hmm szara myszka. Wstałam ze swojego łóżka i jak najprędzej weszłam do łazienki. Ja jak to ja za każdym razem ubrań nie wezmę i muszę się skradać do szafy. Wyciągnęłam szybko dres i zamknęłam szafkę.
-O matko co ty tu robisz!-wydarłam się na widok postury w drzwiach mojego pokoju.
-A wiesz może tak cześć?
-Tssaa. To co tu robisz?
-Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz Nat ja się stęskn...
-Niall chcesz,żebym poszła z tobą do Nando's?
-Wiesz jak cię bardzo kocham?
-Daj mi 15 minut oki?
-Dobra czekam przy twojej lodówce.-odparł już wychodząc. Jak najszybciej założyłam dres i wyszłam ze swojego "królestwa". Na dole napotkałam całą nasza paczkę.
-O Boże Nati!-krzyknęła Effie i się na mnie rzuciła po czym obie wylądowałyśmy na podłodze.
-No to kanapka!-krzyknął nie kto inny jak Lou i się rzucił na nas.Kiedy wszyscy leżeli na mnie myślałam,że umieram.
-Zaraz umrę! Zejdźcie ze mnie!-krzyczałam,ale dopiero po 15 minutach mogłam odetchnąć. DZIĘKI BOGU! Podeszłam do Niall'a i wyszłam z nim z naszego lokum.
-To co gdzie chcesz iść?
-Najpierw do Wesołego Miasteczka,a potem do Nando's.
-No dobra to idziemy.-odparłam. Oczywiście przy wyjściu byli paparazzi. Wszyscy się pytali czy to prawda,że chodzę z Zayn'em i czy go zdradzam. Oni mi chyba nie dadzą spokoju. Kiedy doszliśmy na miejsce byłam nieźle zdziwiona,żeby budować takie coś można siedzieć rok,a oni się rozłożyli w tydzień? Po prostu szczena opada. Niall mi się gdzieś zgubił,a ja nawet nie wiem gdzie jestem,a telefonu nie wzięłam głupia ja. nagle znalazłam stoisko z samochodzikami. Dostrzegłam nie to nie prawda Zayn'a? Nie to tylko fałszywy alarm. Wracając zaczęłam pleść ze swoich włosów warkoczyki.Gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Ej może tak byś przeprosił?!?-krzyknęłam na osobę,która zaczęła się oddalać,ale w pewnej chwili się odwróciła. Jednak to co zobaczyłam przekroczyło moje najśmielsze granice. Jedynie się uśmiechnęłam i zaczęłam odchodzić w dal.
-Zaczekaj!-krzyknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na pięcie. Stałam twarz w twarz z Zayn'em. Ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Za każdym razem były takie miękkie i nieskazitelnie idealne.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy się od siebie oderwaliśmy. Ten mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi.-Tak tak ja też się cieszę,że ciebie widzę.
-Właśnie idę po Lou i Effie bo mnie prosili,żebym poszedł po picia,ale jak widzisz wylądowały na ziemi i się rozlały,a ty?
-Przyszłam z Niall'em,ale ja się zgubiłam i nie wiem gdzie jest. Właśnie jego szukałam kiedy na ciebie wpadałam.
Zaczęliśmy się do siebie szczerzyć jak dzieci jak wreszcie się zdobył na odwagę i chwycił moją dłoń. Ciągnął mnie w stronę miasta,ale po co to ja nie wiem. Gdy się spostrzegłam byliśmy już pod Big Benem. Otworzyłam szeroko oczy i spuściłam wzrok z uśmiechem. W pewnej chwili znalazłam się razem z nim w jednej z kabin.
-Tak jak wiesz minęło już 2 miesiące. Chcę ci coś podarować.-zaczął rozmowę.Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko. Kiedy je otworzył dostrzegłam wisiorek z literką Z. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On zaczesał moje włosy na jedną stronę i zaczepił mi wisior. Zaczesałam swoje włosy tak jak były. Jeden kosmyk zaczesałam za ucho i spojrzałam na niego.
-Together ?
-Forever
Spojrzałam na Zayn'a po czym pocałowałam go. Zaczęłam cytować tekst.
Natalie:
Pamiętaj miłość,
Pamiętaj siebie i mnie
Pamiętaj wszystko co dzieliliśmy
Pamiętaj serca,
Pamiętaj jedność
Pamiętaj śmiech sąsiadów , bez oczekiwania grzeczności
Czemu mamy się obawiać
Popełnienia prawdziwego błędu?
I chcesz się zmienić,
Możesz poradzić sobie ze wszystkimi błędami
Zayn:
Spójrz na mnie
Spójrz na siebie
Teraz ponownie spójrz na mnie
Zobacz, aż tak bardzo się nie różnimy
Rozejrzyj się dookoła
I znieś to co widzisz
Kiedy zjechaliśmy na dół poczułam krople,które zaczęły kapać na mój dres. Spojrzałam do góry i dostrzegłam zachmurzone niebo.
-Wracajmy.-usłyszałam głos,który szeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. W odpowiedzi kiwnęłam głową. Obydwoje z radością trzymając pobiegliśmy w stronę hotelu. Nagle Zayn się zatrzymał i przyciągnął mnie w swoją stronę i obrócił po raz kolejny wokół swojej osi.

-Idiota z ciebie.-rzekłam i przyłożyłam swoje czoło do jego. Kiedy ustaliśmy w progu drzwi cała piątka na nas spojrzała.
-Gdzie wy byliście?
-Tu i tam..-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się.-powiedział Louis.
-Lou mówi rację a po za tym Nat miałaś ze mną spędzić ten dzień-dodał Niall.
-Wiem,ale to ty mnie zostawiłeś i poszedłeś w inną stronę,a Zayn'a spotkałam przypadkiem.
-Widziałem cię z nim bo niosłem ci picie,ale ty mnie nie wiedziałaś.-spuścił wzrok.-wiec sobie poszedłem.
-Mogłeś podejść i powied......
-Nie Natalie ja myślę,że to nie ma sensu bo dla ciebie się nic nie liczy oprócz tego lalusia.
-Niall nie przesadza i nie nazywaj go tak rozumiesz?
-Ale to nie ja wystawiam znajomych do wiatru.-zabolało poczułam łzy,który mi napływały. Tak to może się wydać,ze płacze z byle powodu,ale Niall to oprócz Effie dla mnie najbliższa osoba,którą polubiła od razu.
-To może się przestaniemy przyjaźnić?
-Nienawidzę cię!
-I z wzajemnością.-z kipiąca złością opuściłam salon. Podbiegła do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich.
Podbiegła po długiej chwili do łóżka i się na nie rzuciłam.
-Mogę?-usłyszałam głos. Na chwilę oderwałam głowę od poduszki i spojrzałam w stronę drzwi Zayn. Nic nie odpowiedziałam tylko ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.
-Mała daj spokój. Jak to był twój prawdziwy przyjaciel to wróci.
-Nie.Ja nie mam przyjaciół tylko fałszywych znajomych.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego białą koszulkę. Jego głos zawsze mnie uspokajał. Po upływie jakiś 35 minut obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Za każdym razem kiedy się budzę zastanawiam się czy to wszystko mam sens. No oczywiście mam na myśli mnie i Zayn'a, przecież on jest sławny,a ja...hmm szara myszka. Wstałam ze swojego łóżka i jak najprędzej weszłam do łazienki. Ja jak to ja za każdym razem ubrań nie wezmę i muszę się skradać do szafy. Wyciągnęłam szybko dres i zamknęłam szafkę.
-O matko co ty tu robisz!-wydarłam się na widok postury w drzwiach mojego pokoju.
-A wiesz może tak cześć?
-Tssaa. To co tu robisz?
-Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz Nat ja się stęskn...
-Niall chcesz,żebym poszła z tobą do Nando's?
-Wiesz jak cię bardzo kocham?
-Daj mi 15 minut oki?
-Dobra czekam przy twojej lodówce.-odparł już wychodząc. Jak najszybciej założyłam dres i wyszłam ze swojego "królestwa". Na dole napotkałam całą nasza paczkę.
-O Boże Nati!-krzyknęła Effie i się na mnie rzuciła po czym obie wylądowałyśmy na podłodze.
-No to kanapka!-krzyknął nie kto inny jak Lou i się rzucił na nas.Kiedy wszyscy leżeli na mnie myślałam,że umieram.
-Zaraz umrę! Zejdźcie ze mnie!-krzyczałam,ale dopiero po 15 minutach mogłam odetchnąć. DZIĘKI BOGU! Podeszłam do Niall'a i wyszłam z nim z naszego lokum.
-To co gdzie chcesz iść?
-Najpierw do Wesołego Miasteczka,a potem do Nando's.
-No dobra to idziemy.-odparłam. Oczywiście przy wyjściu byli paparazzi. Wszyscy się pytali czy to prawda,że chodzę z Zayn'em i czy go zdradzam. Oni mi chyba nie dadzą spokoju. Kiedy doszliśmy na miejsce byłam nieźle zdziwiona,żeby budować takie coś można siedzieć rok,a oni się rozłożyli w tydzień? Po prostu szczena opada. Niall mi się gdzieś zgubił,a ja nawet nie wiem gdzie jestem,a telefonu nie wzięłam głupia ja. nagle znalazłam stoisko z samochodzikami. Dostrzegłam nie to nie prawda Zayn'a? Nie to tylko fałszywy alarm. Wracając zaczęłam pleść ze swoich włosów warkoczyki.Gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Zaczekaj!-krzyknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na pięcie. Stałam twarz w twarz z Zayn'em. Ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Za każdym razem były takie miękkie i nieskazitelnie idealne.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy się od siebie oderwaliśmy. Ten mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi.-Tak tak ja też się cieszę,że ciebie widzę.
-Właśnie idę po Lou i Effie bo mnie prosili,żebym poszedł po picia,ale jak widzisz wylądowały na ziemi i się rozlały,a ty?
-Przyszłam z Niall'em,ale ja się zgubiłam i nie wiem gdzie jest. Właśnie jego szukałam kiedy na ciebie wpadałam.
Zaczęliśmy się do siebie szczerzyć jak dzieci jak wreszcie się zdobył na odwagę i chwycił moją dłoń. Ciągnął mnie w stronę miasta,ale po co to ja nie wiem. Gdy się spostrzegłam byliśmy już pod Big Benem. Otworzyłam szeroko oczy i spuściłam wzrok z uśmiechem. W pewnej chwili znalazłam się razem z nim w jednej z kabin.
-Tak jak wiesz minęło już 2 miesiące. Chcę ci coś podarować.-zaczął rozmowę.Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko. Kiedy je otworzył dostrzegłam wisiorek z literką Z. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On zaczesał moje włosy na jedną stronę i zaczepił mi wisior. Zaczesałam swoje włosy tak jak były. Jeden kosmyk zaczesałam za ucho i spojrzałam na niego.
-Together ?
-Forever
Spojrzałam na Zayn'a po czym pocałowałam go. Zaczęłam cytować tekst.
Natalie:
Pamiętaj miłość,
Pamiętaj siebie i mnie
Pamiętaj wszystko co dzieliliśmy
Pamiętaj serca,
Pamiętaj jedność
Pamiętaj śmiech sąsiadów , bez oczekiwania grzeczności
Czemu mamy się obawiać
Popełnienia prawdziwego błędu?
I chcesz się zmienić,
Możesz poradzić sobie ze wszystkimi błędami
Zayn:
Spójrz na mnie
Spójrz na siebie
Teraz ponownie spójrz na mnie
Zobacz, aż tak bardzo się nie różnimy
Rozejrzyj się dookoła
I znieś to co widzisz
Kiedy zjechaliśmy na dół poczułam krople,które zaczęły kapać na mój dres. Spojrzałam do góry i dostrzegłam zachmurzone niebo.
-Wracajmy.-usłyszałam głos,który szeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. W odpowiedzi kiwnęłam głową. Obydwoje z radością trzymając pobiegliśmy w stronę hotelu. Nagle Zayn się zatrzymał i przyciągnął mnie w swoją stronę i obrócił po raz kolejny wokół swojej osi.
-Idiota z ciebie.-rzekłam i przyłożyłam swoje czoło do jego. Kiedy ustaliśmy w progu drzwi cała piątka na nas spojrzała.
-Gdzie wy byliście?
-Tu i tam..-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się.-powiedział Louis.
-Lou mówi rację a po za tym Nat miałaś ze mną spędzić ten dzień-dodał Niall.
-Wiem,ale to ty mnie zostawiłeś i poszedłeś w inną stronę,a Zayn'a spotkałam przypadkiem.
-Widziałem cię z nim bo niosłem ci picie,ale ty mnie nie wiedziałaś.-spuścił wzrok.-wiec sobie poszedłem.
-Mogłeś podejść i powied......
-Nie Natalie ja myślę,że to nie ma sensu bo dla ciebie się nic nie liczy oprócz tego lalusia.
-Niall nie przesadza i nie nazywaj go tak rozumiesz?
-Ale to nie ja wystawiam znajomych do wiatru.-zabolało poczułam łzy,który mi napływały. Tak to może się wydać,ze płacze z byle powodu,ale Niall to oprócz Effie dla mnie najbliższa osoba,którą polubiła od razu.
-To może się przestaniemy przyjaźnić?
-Nienawidzę cię!
-I z wzajemnością.-z kipiąca złością opuściłam salon. Podbiegła do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich.
-Mogę?-usłyszałam głos. Na chwilę oderwałam głowę od poduszki i spojrzałam w stronę drzwi Zayn. Nic nie odpowiedziałam tylko ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.
-Mała daj spokój. Jak to był twój prawdziwy przyjaciel to wróci.
-Nie.Ja nie mam przyjaciół tylko fałszywych znajomych.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego białą koszulkę. Jego głos zawsze mnie uspokajał. Po upływie jakiś 35 minut obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
sobota, 19 października 2013
Chapter 12.
* 6 MIESIĘCY PÓŹNIEJ , EFFIE *
Nasze życie wygląda teraz zupełnie inaczej . Jeżeli chodzi o wygląd zmieniłyśmy się, można powiedzieć, że bardzo. Natalie wydoroślała, niby to taki krótki okres czasu, a jednak przeszła dosyć sporą metamorfozę, a ja ? Jestem zupełnie inna. Z mojego rudego koloru włosów przefarbowałam się na blond, przez 5 miesięcy nosiłam aparat ortodontyczny, więc moje zęby nie są takie krzywe jak kiedyś, a oprócz tego z mojej anoreksji nie pozostało nic. Moja choroba znikła, ponieważ mi wszyscy pomagali. Bez Nat, z którą stałyśmy się nierozłączne nie dałabym sobie rady, jednak nie tylko ona miała w tym swój udział. Louis, Harry oraz Zayn troszczyli się o mnie jakbym miała 2 lata. Liam nie był obojętny, na tą całą sytuację, jednak dosyć często go nie było, natomiast z Niall'em moje relacje nie są zbyt dobre. Natalie oswoiła się z myślą, że Eddie ją zdradzał, tak samo jak Justin mnie. Teraz już nikt o tym nie pamięta. No bo komu chciało by się wracać do przeżyć sprzed połowy roku. No to chyba tyle, a zapomniałabym, że Natalie spotyka się z Zayn'em, a ja jestem FOREVER ALONE. No i znowu się zdołowałam. Upadłam na łóżko i westchnęłam ciężko. Nikt mnie nie kocha, do końca życia będę sama.
-Effie !-krzyknęła Nat, otwierając drzwi do mojego pokoju.
-Co chcesz ?
-Louis cię woła.-odparła i wyszła. To se pogadałyśmy. Zeszłam na dół i dostrzegłam leżącego na kanapie Lou. Podeszłam do niego i walnęłam się na naszego kochanego Tomlinson'a.
-Effie, czy ja mam cię zwalić ?
-Niee -powiedziałam i z całej siły przytuliłam.
-No dobra, to jeszcze chwilę możesz poleżeć, bo mi też dobrze.-powiedział i powtórzył moją czynność. Chwilę później do pokoju wszedł Zayn, a zważając na to, że wyglądaliśmy dosyć dziwnie, nieźle się zdziwił.
-Łoooo, ja już idę. -zaśmiał się.
-Nie musisz.-uśmiechnęłam się i zeszłam z Louis'a.
-Chciałem ci tylko powiedzieć, że przyszedł do ciebie list, Ef.-wręczył mi go i wyszedł z pomieszczenia.
-Boże, chyba mój pierwszy list w życiu.
-No otwieraj !-spojrzałam się na niego groźnie. Wyjęłam kartkę ze środka i przeczytałam.
" Szanowna Pani Avril. Zaimponowała nam Pani ciężka praca i niesamowity wokal, więc zapraszamy Panią na pokazanie umiejętności w studiu nagraniowym Rock Star, 18.10.2013 r. o godz. 15.00. Zaprezentowana przez Panią piosenka pokazana będzie dyrektorowi studia i to on zadecyduje o tym czy będzie musiała Pani dalej się starać czy podpisać z nami kontrakt i rozpocząć solową karierę muzyczną.
Pozdrawiamy, Rock Star. "
-Jezus Maria , Louis !-wrzasnęłam, po czym impulsywnie go pocałowałam. Kiedy zorientowałam się co zrobiłam puściłam go i wstałam.
-Przepraszam, ja..nie chciałam.-powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który był dosyć rozbawiony tą całą sytuacją.
-Co cię tak bawi ? - walnęłam go w ramię .
-Twój wyraz twarzy i to jak zaczęłaś się denerwować.-zaśmiał się, po czym ja zrobiłam to samo i przytuliłam go.
-Effie, chyba powinnaś się zacząć zbierać, bo jest godzina 13, a ty masz za 2 godziny być w studiu.
-Pewnie, a teraz leć. -uśmiechnął się . Pobiegłam do pokoju, ogarnęłam trochę moją fryzurę, spakowałam do torby mój zeszyt z piosenkami. I byłam gotowa.
-Louis, możemy iść.-powiedziałam, zakładając buty ( oczywiście wysokie, Effie innych nie nosi xd )
-Czekaj, chcę mieć zdjęcie i autograf przyszłej gwiazdy.-uśmiechnął się.-Oooo, chodź tu do mnie.-przytuliłam go z całej siły, po czym zrobił mi zdjęcie ( jest po boku xd ). Chwilę później wyszliśmy. Mieliśmy dosyć blisko do tego studia więc dojście zajęło nam tylko 20 minut. Zdenerwowana weszłam do pomieszczenia i zapukałam do pierwszych drzwi i weszłam. Zastaliśmy tam 2 facetów .
-Avril Lavigne ?-zapytał jeden.Pokiwałam twierdząco głową.
-Ale mówcie mi Effie. -uśmiechnęłam się.
-Ja jestem John, a to jest Kevin. Idź na scenę i pokaż co potrafisz. Tylko najpierw może pokaż tekst piosenki i nuty, które masz.-odparł. Po chwili stałam na scenie i kiwałam się w rytm muzyki, którą sama napisałam. Przede mną siedział najprawdopodobniej kierownik studia. Wyszło tak, potem zaśpiewałam to. Tak na prawdę to Louis, ani nikt inny z moich przyjaciół nigdy nie słyszał jak śpiewam, więc było to chyba pierwszy raz. Po skończeniu mojego zadania, zeszłam z podwyższenia i podbiegłam do mojego towarzysza.
-I jak było ?-zapytałam
-Było zajebiście.-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił, co oczywiście odwzajemniłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś aż taka dobra-odparł z podziwem.
-Bez przesady, ale dziękuję.
-Avril, możesz podejść ?-usłyszałam głos Kevin'a.
-Pewnie-odpowiedziałam i zrobiłam to o co mnie poprosili.
-Masz na prawdę wspaniały głos i chętnie zaproponujemy ci rozpoczęcie solowej kariery oraz płytę, jednak jesteś strasznie młoda i boję się, czy nie jest to może za szybko. Przecież ty masz 17 lat, nie szkoda ci życia ?-zaczął. Spojrzałam na nich jak na półgłówków.
- Czy jeśli byłoby mi szkoda życia to bym tu przyszła ?
-W takim razie od dzisiaj zaczynasz nagrywanie płyty. Gratuluję ! -uśmiechnął się.
-Na prawdę ?-uniosłam brwi w niedowierzaniu.
-Tak, przyjdź do nas jutro o 16. Nagramy Girlfriend, a potem zobaczymy. A i jeszcze mogłabyś nam zostawić swoje teksty, żebyśmy wszystko opracowali.-oznajmił.
-Nie ma sprawy. -podałam im moje zapiski. -To do jutra.-odparłam, chwyciłam Louis'a za rękę i wybiegliśmy z budynku. Biegliśmy tak przed siebie, trzymając się za ręce, kiedy nagle zaczęło padać. Zatrzymaliśmy się, rozejrzałam się dookoła, znajdowaliśmy się przed London Eye. Było tak..magicznie, nie wytrzymałam i delikatnie go pocałowałam, co odwzajemnił. Po chwili oderwałam się i spuściłam wzrok.
-Sory.-przygryzłam dolną wargę.
-Za co ? -przymrużył uczy i nie czekając chwili dłużej ponownie połączyliśmy nasze usta. Teraz już żadne z nas nie czuło się niezręcznie. Ja i Louis ? Chyba nikt się tego nie spodziewał.
-I jak było ?-zapytałam
-Było zajebiście.-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił, co oczywiście odwzajemniłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś aż taka dobra-odparł z podziwem.
-Bez przesady, ale dziękuję.
-Avril, możesz podejść ?-usłyszałam głos Kevin'a.
-Pewnie-odpowiedziałam i zrobiłam to o co mnie poprosili.
-Masz na prawdę wspaniały głos i chętnie zaproponujemy ci rozpoczęcie solowej kariery oraz płytę, jednak jesteś strasznie młoda i boję się, czy nie jest to może za szybko. Przecież ty masz 17 lat, nie szkoda ci życia ?-zaczął. Spojrzałam na nich jak na półgłówków.
- Czy jeśli byłoby mi szkoda życia to bym tu przyszła ?
-W takim razie od dzisiaj zaczynasz nagrywanie płyty. Gratuluję ! -uśmiechnął się.
-Na prawdę ?-uniosłam brwi w niedowierzaniu.
-Nie ma sprawy. -podałam im moje zapiski. -To do jutra.-odparłam, chwyciłam Louis'a za rękę i wybiegliśmy z budynku. Biegliśmy tak przed siebie, trzymając się za ręce, kiedy nagle zaczęło padać. Zatrzymaliśmy się, rozejrzałam się dookoła, znajdowaliśmy się przed London Eye. Było tak..magicznie, nie wytrzymałam i delikatnie go pocałowałam, co odwzajemnił. Po chwili oderwałam się i spuściłam wzrok.
-Sory.-przygryzłam dolną wargę.
-Za co ? -przymrużył uczy i nie czekając chwili dłużej ponownie połączyliśmy nasze usta. Teraz już żadne z nas nie czuło się niezręcznie. Ja i Louis ? Chyba nikt się tego nie spodziewał.
piątek, 18 października 2013
UWAGA.
Chciałabym tylko oznajmić wam, że zmieniłam wygląd Effie, od dzisiaj będzie ona wyglądać tak :
https://www.google.pl/search?q=avril+lavigne&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=_ClhUtz8B6eD4gTdu4D4BA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1366&bih=630&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ceaSMW92WYvUKM%3A%3BHISbm6k4NeQawM%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Fimage%252F2013%252F10%252Fhd_desktop_avril_lavigne_31_wallpapers.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Favril_lavigne_17_hd_free_wallpapers.html%3B1280%3B1024 ( jak Avril Lavigne )
A Natalie tak :
https://www.google.pl/search?q=bridgit+mendler&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=wS5hUuvUNebX4ATnl4CwDw&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1366&bih=667&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=yj6YQ_39iN8mXM%3A%3BRci9ulwEAYik_M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Farchive%252Fbridgit_mendler%252Fimg%252Fbridgit_mendler_0012.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Fphotos%252FBridgit-Mendler-md5368%252Fpic-578639.html%3B1024%3B768 ( Bridgit Mendler )
A ja już biorę się za rozdział ;)
https://www.google.pl/search?q=avril+lavigne&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=_ClhUtz8B6eD4gTdu4D4BA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1366&bih=630&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ceaSMW92WYvUKM%3A%3BHISbm6k4NeQawM%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Fimage%252F2013%252F10%252Fhd_desktop_avril_lavigne_31_wallpapers.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fqbeatz.com%252Favril_lavigne_17_hd_free_wallpapers.html%3B1280%3B1024 ( jak Avril Lavigne )
A Natalie tak :
https://www.google.pl/search?q=bridgit+mendler&rlz=1C1ASUT_plPL556PL556&espv=210&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=wS5hUuvUNebX4ATnl4CwDw&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1366&bih=667&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=yj6YQ_39iN8mXM%3A%3BRci9ulwEAYik_M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Farchive%252Fbridgit_mendler%252Fimg%252Fbridgit_mendler_0012.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theplace2.ru%252Fphotos%252FBridgit-Mendler-md5368%252Fpic-578639.html%3B1024%3B768 ( Bridgit Mendler )
A ja już biorę się za rozdział ;)
wtorek, 24 września 2013
Chapter 11
Byłam pewna,że jestem w swoim azylu. Nic się nie zmienił. Leżałam sobie na trawie i skupiłam się na wietrze,który rozwiewał korony drzew i trawę. Nagle usłyszałam głos,który wołał moje imię i tak w koło. Usiadłam i rozejrzałam się nikogo nie było. Aż tu nagle z za krzaka wychodzi jakiś mężczyzna z pistoletem w ręku. Jego sylwetka była tak daleko,a jednak blisko. Ta sylwetka przypominała mi...
-Powiedz jak mogłaś mi to zrobić i pójść do tego dupka! A teraz zdechniesz tak jak on!-to nie może być Ed. Ja po prostu nie wierzę. Kiedy nabój z pistoletu wyleciał ja dostrzegłam światło na niebie. Białe,które raził mnie prosto w oczy. Świat zaczął się rozrywać,a ja stałam i moje oczy się zaczęła po raz kolejny ślamazarnie otwierać. Zaczęłam krzyczeć. Okazało się,że jestem w szpitalu. Obok mnie siedział zdziwiony Zayn.
-C...co ja tu robię i dlaczego?-byłam przerażona przecież nic złego nie zrobiłam.
-Próbowałaś się no.....i dlatego tu jesteś.-widziałam,że te słowa mu sprawiają wielką trudność w wypowiedzeniu się,ale i tak wiedziałam dlaczego tu jestem i przez co. On cie nie kochał i nie będzie kochał! Ten głos jak z moje snu. Spojrzałam na niego,a jego twarz była schowana w rękach. Jak najszybciej wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Jedyne co dostrzegłam to łza nie dwie tylko jedna samotna tak jak ja. Jedyne czego nie mogę pojąć to,że ciągle o nim myślę. Delikatnie przekroczyłam próg łazienki. Spojrzałam na pomieszczenie w,którym przez jakiś czas muszę 'mieszkać'. Nikogo nie było. Otarłam swoje łzy i wyszłam dalej. Effie ma racje nie powinnam się nim przejmować,ale to nie takie łatwe. Szłam po korytarzu,który był kompletnie pusty. Nagle przede mną pojawiły się drzwi. Otworzyłam je i dostrzegłam pusty fortepian,który tam samotnie stał cały zakurzony.Był jeszcze w tanie do użytku,a co ważniejsze był klasyczny od małego uwielbiałam te fortepiany. Usiadłam na krześle i delikatnie nacisnęłam klawisz. Wydał się piękny dźwięk,który pieścił moje uszy.

Położyłam obie dłonie na klawiszach i zaczęłam grać podkład z mojej ulubionej piosenki,którą znałam od ponad 5 lat i zawsze jej słuchałam kiedy nie wiedziałam co mam zrobić lub co wybrać .Mój tata był dla mnie największą podporą w całym życiu. Kiedy skończyłam grać usłyszałam muzykę.Wyszłam z pokoju w,którym się znajdowałam i poszłam do pomieszczenia obok.Zobaczyłam to czego się nigdy nie spodziewałam. Ulubiona baletnica mojej mamy. Nie wiem co tu robiła,ale to było niesamowite. Tańczyła lepiej niż w telewizji.Nagle upadła na ziemie i zaczęła kaszleć,który nie dawał za wygraną. Po 10 minutach wstała i zaczęła tańczyć dalej. Aż sama się do siebie uśmiechnęłam kiedy zaczęła znowu tańczyć.To było niesamowite. Znowu upadła,ale tym razem przez swoje nogi bi się o nie potknęła. Zdjęła swojego buta. Miała niesamowicie pokaleczone stopy. Po długich namysłach znowu założyła bucika i zaczęła tańczyć w koło. Po jej minie można było
zobaczyć,że była to jej pasja. Dawała z siebie jak najwięcej. Kiedy się piosenka skończyła ona to miała gdzieś i dalej tańczyła. Odeszłam od jej "pokoiku" i ruszyłam w stronę swojego. Spojrzałam na wyświetlacz 7 nieodebranych połączeń. Wszystko sprawdziłam po kolei główne było od mamy. Jak najprędzej oddzwoniłam.
-Halo kochanie nic ci nie jest?
-Nie mamo wszystko jest okey,a z kąt takie podejrzenia?-nie usłyszałam odpowiedzi tylko płacz mojej przyjaciółki i szum.-Mamo? Mamo!-zaczęłam krzyczeć,ale nic nie dostałam w odpowiedzi. Nagle rozległ się dzwonek,który oznajmiał,że dostałam sms'a. Był od Moniki:"Może nie powinnam pisać tobie tego przez sms,ale inaczej nie mogę.Adriann on przedawkował narkotyki on jedynie chciał zobaczyć jak tam jest i wrócić,ale nie wrócił.Natalie ja potrzebuje ciebie ja zwariuje.ON NIE ŻYJE!Ty to rozumiesz?Wracaj błagam.Twój Minik." Kiedy to przeczytałam miałam wrażenia,że ja odchodzę tak ja Adi.Mój najlepszy przyjaciel nie żyje. Lecz gdy pomyślałam o Minik roześmiałam się mimowolnie.Wymyśliłam jej tą ksywkę kiedy miałam wyjeżdżać. Jak najszybciej zebrałam swoje ubrania,rzeczy i wyszłam pędem z szpitala i jak najszybciej pobiegłam do hotelu. W moim pokoju nie było nikogo oprócz Lou. Kiedy mnie zobaczył jego mina zrzedła,a ja się niemrawo uśmiechnęłam.
-Gdzie ty byłaś?-zapytał.
-Nie ważne pomóż mi się spakować i bez dyskusji plis śpieszy mi się.
-Jeszcze raz gdzie?
-Wracam do Polski.-powiedziałam bez emocji jakbym miała swój kraj równo w dupie. Spojrzałam na jego minę najwyraźniej nie dowierzał w moje słowa. Nawet ja przestałam wierzyć już w siebie i swoje umiejętność.
-Dlaczego?
-Ty nie rozumiesz!On nie żyje,a to przez te pieprzone narkotyki.!
-Ale o co chodzi?Może tak usiądź obok mnie i opowiedz wszystko od początku dobrze?
Nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam głową z potwierdzenie. Ze łzami usiadłam obok niego i spojrzałam na niego.
-Zaczęło się to kiedy miałam 15 lat. Razem ze znajomymi mieliśmy bzika na punkcie narkotyków,papierosów i alkoholu. Kiedy moi rodzice odkryli co ja robiłam to wysłali mnie na 3 lata na odwyk i dopiero nie dawno wyszłam. A on przedawkował,ale ostrzegałam jego rodziców,a oni mnie zignorowali. I teraz nie żyje ja chciałam pomóc,ale oni mnie odtrącali twierdząc,że jestem złym towarzystwem dla ich syna,a teraz go nie ma ty to rozumiesz?
-Rozumiem cię,ale ja i reszta nie pozwolimy ci wyjechać tak łatwo. To są studia o których marzy każda nastolatka. I teraz kiedy dostałaś stypendium chcesz zrezygnować z marzeń?-wypowiedział się i mnie przytulił.
-Dzięki.
-Ale za co?
-Za to,że jesteś i za przemówienie o rozsądku.
-Nie ma sprawy mała.
-Ja pierdole byliśmy już wszędzie,ale jej nie ma! I co my teraz zrobimy?-wypowiedziała się zła ruda.
-Ej mała ja tu.....
-Cicho bądź Nat myślimy gdzie ty jesteś. -tym razem odezwał się Zayn. Razem z Lou wpadłam w niesamowity śmiech.
-Ludzie ja tu jestem!-krzyknęłam,a oni się do mnie przywarli. Nagle dostrzegłam jak Louis gapi się na nasza Effie.
Zaczęłam się śmiać jak idiotka.
-Zboczeniec.-dodałam i spojrzałam na Zayn'a i Effie.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał zdziwiony Lou. Tamta dwója też się na mnie patrzyła jak na chorą umysłowo.-Effie mogę z tobą porozmawiać?-ponownie spytał się Lou. Kiedy wstał poczułam jakbym miała nogi z waty. Zaczęłam tracić kontrole nad swoim ciałem. Gdy otworzyłam swoje oczy dostrzegła Effie i tamtą dwójkę osobników.
-Co się stało?
-Zemdlałaś.-stwierdziła przyjaciółka jeśli mogę ją tak nazywać. Spojrzałam na Zayn'a i od razu się uśmiechnęłam. Po chwili przeniosłam swój wzrok na Lou i Ef. Szczerzyli się do siebie jak dzieci.
-Zayn może przejdziemy się na spacer co?
-No...a...no...ten
-Chodź,a nie się jąkasz.-pociągnęłam go za nadgarstek i w pospiech wyszliśmy z domu.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Nie widzisz jak oni na siebie patrzą? Trzeba im dać trochę czasu i Bam będzie z nich piękna parka.-stwierdziłam.
-Mała,ale ty tak nie myśl bo Harry też coś czuje do Ef.
Spojrzałam na niego z miną znaku zapytania. Bez zastanowienia chwyciłam go ponownie za nadgarstek i poszłam w stronę azylu. Jednak chłopak nie dawał mi spokoju i ciągle zadawał pytania gdzie idziemy. Gdy doszliśmy widziałam jego zdziwioną twarz.
-To tu uciekam gdy czuję się smutna lub zagubiona.- Nagle z oddali można było dosłuchać dźwięki muzyki.
-Czy mogę prosić panią do tańca.-po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Ależ jak najbardziej.-odparłam z uśmiechem. Najpierw były same energiczne piosenki. Aż puścili powolną piosenkę. Obydwoje na siebie spojrzeliśmy. Dałam mu swoją dłoń,a on podniósł ją do góry i kazał mi się obracać. Zrobiłam jeden obrót i wylądowałam dosłownie centymetr od niego.
Chłopak obił mnie w pasie,a ja zarzuciłam mu swoje dłonie na kark. Przytuliliśmy się do siebie i kołysaliśmy się na boki,a swoją głowę położyłam na jego klatce piersiowej. Z kolei on położył swoją na moim barku. Tańczyliśmy bardzo długo kiedy wyszeptał mi coś do ucha.
-Wracajmy robi się zimno i ciemno.
-Czyżby sławny Zayn Malik bał się ciemności? Żartuję. Wracajmy. -Przytuliłam się do niego i szłam bardzo wolnym z jednej strony on chciał iść szybciej,ale ja mu na to nie pozwoliłam. Kiedy wróciliśmy do hotelu powiedzieliśmy sobie szybkie "dobranoc" i rozdzieliliśmy się do swoich pokoi. Jak najszybciej wykonałam wieczorną toaletkę i poszłam się podzielić do łóżka. Przemyślałam dzisiejszy dzień i zasnęłam.
-Powiedz jak mogłaś mi to zrobić i pójść do tego dupka! A teraz zdechniesz tak jak on!-to nie może być Ed. Ja po prostu nie wierzę. Kiedy nabój z pistoletu wyleciał ja dostrzegłam światło na niebie. Białe,które raził mnie prosto w oczy. Świat zaczął się rozrywać,a ja stałam i moje oczy się zaczęła po raz kolejny ślamazarnie otwierać. Zaczęłam krzyczeć. Okazało się,że jestem w szpitalu. Obok mnie siedział zdziwiony Zayn.
-C...co ja tu robię i dlaczego?-byłam przerażona przecież nic złego nie zrobiłam.
Położyłam obie dłonie na klawiszach i zaczęłam grać podkład z mojej ulubionej piosenki,którą znałam od ponad 5 lat i zawsze jej słuchałam kiedy nie wiedziałam co mam zrobić lub co wybrać .Mój tata był dla mnie największą podporą w całym życiu. Kiedy skończyłam grać usłyszałam muzykę.Wyszłam z pokoju w,którym się znajdowałam i poszłam do pomieszczenia obok.Zobaczyłam to czego się nigdy nie spodziewałam. Ulubiona baletnica mojej mamy. Nie wiem co tu robiła,ale to było niesamowite. Tańczyła lepiej niż w telewizji.Nagle upadła na ziemie i zaczęła kaszleć,który nie dawał za wygraną. Po 10 minutach wstała i zaczęła tańczyć dalej. Aż sama się do siebie uśmiechnęłam kiedy zaczęła znowu tańczyć.To było niesamowite. Znowu upadła,ale tym razem przez swoje nogi bi się o nie potknęła. Zdjęła swojego buta. Miała niesamowicie pokaleczone stopy. Po długich namysłach znowu założyła bucika i zaczęła tańczyć w koło. Po jej minie można było
-Halo kochanie nic ci nie jest?
-Nie mamo wszystko jest okey,a z kąt takie podejrzenia?-nie usłyszałam odpowiedzi tylko płacz mojej przyjaciółki i szum.-Mamo? Mamo!-zaczęłam krzyczeć,ale nic nie dostałam w odpowiedzi. Nagle rozległ się dzwonek,który oznajmiał,że dostałam sms'a. Był od Moniki:"Może nie powinnam pisać tobie tego przez sms,ale inaczej nie mogę.Adriann on przedawkował narkotyki on jedynie chciał zobaczyć jak tam jest i wrócić,ale nie wrócił.Natalie ja potrzebuje ciebie ja zwariuje.ON NIE ŻYJE!Ty to rozumiesz?Wracaj błagam.Twój Minik." Kiedy to przeczytałam miałam wrażenia,że ja odchodzę tak ja Adi.Mój najlepszy przyjaciel nie żyje. Lecz gdy pomyślałam o Minik roześmiałam się mimowolnie.Wymyśliłam jej tą ksywkę kiedy miałam wyjeżdżać. Jak najszybciej zebrałam swoje ubrania,rzeczy i wyszłam pędem z szpitala i jak najszybciej pobiegłam do hotelu. W moim pokoju nie było nikogo oprócz Lou. Kiedy mnie zobaczył jego mina zrzedła,a ja się niemrawo uśmiechnęłam.
-Gdzie ty byłaś?-zapytał.
-Nie ważne pomóż mi się spakować i bez dyskusji plis śpieszy mi się.
-Jeszcze raz gdzie?
-Wracam do Polski.-powiedziałam bez emocji jakbym miała swój kraj równo w dupie. Spojrzałam na jego minę najwyraźniej nie dowierzał w moje słowa. Nawet ja przestałam wierzyć już w siebie i swoje umiejętność.
-Dlaczego?
-Ty nie rozumiesz!On nie żyje,a to przez te pieprzone narkotyki.!
-Ale o co chodzi?Może tak usiądź obok mnie i opowiedz wszystko od początku dobrze?
Nie odpowiedziałam jedynie pokiwałam głową z potwierdzenie. Ze łzami usiadłam obok niego i spojrzałam na niego.
-Zaczęło się to kiedy miałam 15 lat. Razem ze znajomymi mieliśmy bzika na punkcie narkotyków,papierosów i alkoholu. Kiedy moi rodzice odkryli co ja robiłam to wysłali mnie na 3 lata na odwyk i dopiero nie dawno wyszłam. A on przedawkował,ale ostrzegałam jego rodziców,a oni mnie zignorowali. I teraz nie żyje ja chciałam pomóc,ale oni mnie odtrącali twierdząc,że jestem złym towarzystwem dla ich syna,a teraz go nie ma ty to rozumiesz?
-Rozumiem cię,ale ja i reszta nie pozwolimy ci wyjechać tak łatwo. To są studia o których marzy każda nastolatka. I teraz kiedy dostałaś stypendium chcesz zrezygnować z marzeń?-wypowiedział się i mnie przytulił.
-Dzięki.
-Ale za co?
-Za to,że jesteś i za przemówienie o rozsądku.
-Nie ma sprawy mała.
-Ja pierdole byliśmy już wszędzie,ale jej nie ma! I co my teraz zrobimy?-wypowiedziała się zła ruda.
-Ej mała ja tu.....
-Cicho bądź Nat myślimy gdzie ty jesteś. -tym razem odezwał się Zayn. Razem z Lou wpadłam w niesamowity śmiech.
-Ludzie ja tu jestem!-krzyknęłam,a oni się do mnie przywarli. Nagle dostrzegłam jak Louis gapi się na nasza Effie.
Zaczęłam się śmiać jak idiotka.-Zboczeniec.-dodałam i spojrzałam na Zayn'a i Effie.
-Ale o co ci chodzi?-zapytał zdziwiony Lou. Tamta dwója też się na mnie patrzyła jak na chorą umysłowo.-Effie mogę z tobą porozmawiać?-ponownie spytał się Lou. Kiedy wstał poczułam jakbym miała nogi z waty. Zaczęłam tracić kontrole nad swoim ciałem. Gdy otworzyłam swoje oczy dostrzegła Effie i tamtą dwójkę osobników.
-Co się stało?
-Zemdlałaś.-stwierdziła przyjaciółka jeśli mogę ją tak nazywać. Spojrzałam na Zayn'a i od razu się uśmiechnęłam. Po chwili przeniosłam swój wzrok na Lou i Ef. Szczerzyli się do siebie jak dzieci.
-Zayn może przejdziemy się na spacer co?
-No...a...no...ten
-Chodź,a nie się jąkasz.-pociągnęłam go za nadgarstek i w pospiech wyszliśmy z domu.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Nie widzisz jak oni na siebie patrzą? Trzeba im dać trochę czasu i Bam będzie z nich piękna parka.-stwierdziłam.
-Mała,ale ty tak nie myśl bo Harry też coś czuje do Ef.
Spojrzałam na niego z miną znaku zapytania. Bez zastanowienia chwyciłam go ponownie za nadgarstek i poszłam w stronę azylu. Jednak chłopak nie dawał mi spokoju i ciągle zadawał pytania gdzie idziemy. Gdy doszliśmy widziałam jego zdziwioną twarz.
-To tu uciekam gdy czuję się smutna lub zagubiona.- Nagle z oddali można było dosłuchać dźwięki muzyki.
-Czy mogę prosić panią do tańca.-po chwili obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Ależ jak najbardziej.-odparłam z uśmiechem. Najpierw były same energiczne piosenki. Aż puścili powolną piosenkę. Obydwoje na siebie spojrzeliśmy. Dałam mu swoją dłoń,a on podniósł ją do góry i kazał mi się obracać. Zrobiłam jeden obrót i wylądowałam dosłownie centymetr od niego.
-Wracajmy robi się zimno i ciemno.
-Czyżby sławny Zayn Malik bał się ciemności? Żartuję. Wracajmy. -Przytuliłam się do niego i szłam bardzo wolnym z jednej strony on chciał iść szybciej,ale ja mu na to nie pozwoliłam. Kiedy wróciliśmy do hotelu powiedzieliśmy sobie szybkie "dobranoc" i rozdzieliliśmy się do swoich pokoi. Jak najszybciej wykonałam wieczorną toaletkę i poszłam się podzielić do łóżka. Przemyślałam dzisiejszy dzień i zasnęłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
