Za każdym razem kiedy się budzę zastanawiam się czy to wszystko mam sens. No oczywiście mam na myśli mnie i Zayn'a, przecież on jest sławny,a ja...hmm szara myszka. Wstałam ze swojego łóżka i jak najprędzej weszłam do łazienki. Ja jak to ja za każdym razem ubrań nie wezmę i muszę się skradać do szafy. Wyciągnęłam szybko dres i zamknęłam szafkę.
-O matko co ty tu robisz!-wydarłam się na widok postury w drzwiach mojego pokoju.
-A wiesz może tak cześć?
-Tssaa. To co tu robisz?
-Dawno się nie widzieliśmy. Wiesz Nat ja się stęskn...
-Niall chcesz,żebym poszła z tobą do Nando's?
-Wiesz jak cię bardzo kocham?
-Daj mi 15 minut oki?
-Dobra czekam przy twojej lodówce.-odparł już wychodząc. Jak najszybciej założyłam dres i wyszłam ze swojego "królestwa". Na dole napotkałam całą nasza paczkę.
-O Boże Nati!-krzyknęła Effie i się na mnie rzuciła po czym obie wylądowałyśmy na podłodze.
-No to kanapka!-krzyknął nie kto inny jak Lou i się rzucił na nas.Kiedy wszyscy leżeli na mnie myślałam,że umieram.
-Zaraz umrę! Zejdźcie ze mnie!-krzyczałam,ale dopiero po 15 minutach mogłam odetchnąć. DZIĘKI BOGU! Podeszłam do Niall'a i wyszłam z nim z naszego lokum.
-To co gdzie chcesz iść?
-Najpierw do Wesołego Miasteczka,a potem do Nando's.
-No dobra to idziemy.-odparłam. Oczywiście przy wyjściu byli paparazzi. Wszyscy się pytali czy to prawda,że chodzę z Zayn'em i czy go zdradzam. Oni mi chyba nie dadzą spokoju. Kiedy doszliśmy na miejsce byłam nieźle zdziwiona,żeby budować takie coś można siedzieć rok,a oni się rozłożyli w tydzień? Po prostu szczena opada. Niall mi się gdzieś zgubił,a ja nawet nie wiem gdzie jestem,a telefonu nie wzięłam głupia ja. nagle znalazłam stoisko z samochodzikami. Dostrzegłam nie to nie prawda Zayn'a? Nie to tylko fałszywy alarm. Wracając zaczęłam pleść ze swoich włosów warkoczyki.Gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Zaczekaj!-krzyknął. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na pięcie. Stałam twarz w twarz z Zayn'em. Ustałam na palcach i delikatnie musnęłam jego usta. Za każdym razem były takie miękkie i nieskazitelnie idealne.
-Co ty tu robisz?-zapytałam gdy się od siebie oderwaliśmy. Ten mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi.-Tak tak ja też się cieszę,że ciebie widzę.
-Właśnie idę po Lou i Effie bo mnie prosili,żebym poszedł po picia,ale jak widzisz wylądowały na ziemi i się rozlały,a ty?
-Przyszłam z Niall'em,ale ja się zgubiłam i nie wiem gdzie jest. Właśnie jego szukałam kiedy na ciebie wpadałam.
Zaczęliśmy się do siebie szczerzyć jak dzieci jak wreszcie się zdobył na odwagę i chwycił moją dłoń. Ciągnął mnie w stronę miasta,ale po co to ja nie wiem. Gdy się spostrzegłam byliśmy już pod Big Benem. Otworzyłam szeroko oczy i spuściłam wzrok z uśmiechem. W pewnej chwili znalazłam się razem z nim w jednej z kabin.
-Tak jak wiesz minęło już 2 miesiące. Chcę ci coś podarować.-zaczął rozmowę.Wyciągnął z kieszeni podłużne pudełeczko. Kiedy je otworzył dostrzegłam wisiorek z literką Z. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. On zaczesał moje włosy na jedną stronę i zaczepił mi wisior. Zaczesałam swoje włosy tak jak były. Jeden kosmyk zaczesałam za ucho i spojrzałam na niego.
-Together ?
-Forever
Spojrzałam na Zayn'a po czym pocałowałam go. Zaczęłam cytować tekst.
Natalie:
Pamiętaj miłość,
Pamiętaj siebie i mnie
Pamiętaj wszystko co dzieliliśmy
Pamiętaj serca,
Pamiętaj jedność
Pamiętaj śmiech sąsiadów , bez oczekiwania grzeczności
Czemu mamy się obawiać
Popełnienia prawdziwego błędu?
I chcesz się zmienić,
Możesz poradzić sobie ze wszystkimi błędami
Zayn:
Spójrz na mnie
Spójrz na siebie
Teraz ponownie spójrz na mnie
Zobacz, aż tak bardzo się nie różnimy
Rozejrzyj się dookoła
I znieś to co widzisz
Kiedy zjechaliśmy na dół poczułam krople,które zaczęły kapać na mój dres. Spojrzałam do góry i dostrzegłam zachmurzone niebo.
-Wracajmy.-usłyszałam głos,który szeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. W odpowiedzi kiwnęłam głową. Obydwoje z radością trzymając pobiegliśmy w stronę hotelu. Nagle Zayn się zatrzymał i przyciągnął mnie w swoją stronę i obrócił po raz kolejny wokół swojej osi.
-Idiota z ciebie.-rzekłam i przyłożyłam swoje czoło do jego. Kiedy ustaliśmy w progu drzwi cała piątka na nas spojrzała.
-Gdzie wy byliście?
-Tu i tam..-uśmiechnęłam się.
-Martwiliśmy się.-powiedział Louis.
-Lou mówi rację a po za tym Nat miałaś ze mną spędzić ten dzień-dodał Niall.
-Wiem,ale to ty mnie zostawiłeś i poszedłeś w inną stronę,a Zayn'a spotkałam przypadkiem.
-Widziałem cię z nim bo niosłem ci picie,ale ty mnie nie wiedziałaś.-spuścił wzrok.-wiec sobie poszedłem.
-Mogłeś podejść i powied......
-Nie Natalie ja myślę,że to nie ma sensu bo dla ciebie się nic nie liczy oprócz tego lalusia.
-Niall nie przesadza i nie nazywaj go tak rozumiesz?
-Ale to nie ja wystawiam znajomych do wiatru.-zabolało poczułam łzy,który mi napływały. Tak to może się wydać,ze płacze z byle powodu,ale Niall to oprócz Effie dla mnie najbliższa osoba,którą polubiła od razu.
-To może się przestaniemy przyjaźnić?
-Nienawidzę cię!
-I z wzajemnością.-z kipiąca złością opuściłam salon. Podbiegła do swojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich.
-Mogę?-usłyszałam głos. Na chwilę oderwałam głowę od poduszki i spojrzałam w stronę drzwi Zayn. Nic nie odpowiedziałam tylko ponownie wtuliłam twarz w poduszkę.
-Mała daj spokój. Jak to był twój prawdziwy przyjaciel to wróci.
-Nie.Ja nie mam przyjaciół tylko fałszywych znajomych.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego białą koszulkę. Jego głos zawsze mnie uspokajał. Po upływie jakiś 35 minut obydwoje leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz