piątek, 12 lipca 2013

Chapter 5

                                                                        *Oczami Nat*
-Ja już pójdę spać. Dobranoc. -powiedziała i weszła do łazienki.Po chwili siedziałam sama na kanapie. Effie...,a raczej Avril wydaje się spoko dziewczyną,ale jak na razie nie mam tutaj do nikogo zaufania . Upłynęło jakieś 30 minut,a moja "przyjaciółka" już leżała w łóżku.Ciekawe czy to wszystko ma sens. Mam namyśli mnie i Eddie'go.Przecież związki na odległość się długo nie sprawdzają.Może być tak,że to on mnie zdradzi albo ja jego.Uczucie którym się darzymy wygaśnie,albo się znienawidzimy.Tyle możliwości,a każda może się okazać błędna.Z rozmyśleń wybił mnie dźwięk otwieranych drzwi.Czym prędzej poderwałam się w stronę drzwi.Nie pewnie zerknęłam na osobę odpowiadającą za hałas.Okazały się nimi dziewczyny,które były ode mnie o rok starsze.Nie wnikając o co chodzi pomaszerowałam do łazienki.Zrobiłam rzeczy,które zawsze robi się wieczorem.Po upływie 36 minut pomaszerowałam do swojego miejsca spoczynku.

Obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne.Rozejrzałam się po pokoju.Jak się okazało Effie już nie spała. Skocznym krokiem ruszyłam do 'sąsiadki'.Po krótkiej chwili byłam obok niej.Obydwie spojrzałyśmy na siebie znacząco.
-To co po śniadaniu idziemy na miasto?-zapytała ciekawie dziewczyna.Nie wiedziałam czy to dobry pomysł,ale i tak muszę dzisiaj iść na miasto kupić książki....
-Z miłą chęcią,ale muszę przeprosić bo będę musiała  zahaczyć o księgarnię i kupić książki.
-Nie ma sprawy ja sama muszę sobie kupić książki.-odparła radośnie blondynka.-To co?O 12 widzimy się przy holu?
-Jasne.-odparłam i ruszyłam w stronę łazienki.Zrobiłam poranną toaletkę.Oczywiście ubrań do łazienki nie wzięłam więc musiałam  wyjść w bieliźnie.Jak na złość muszę wybrać najlepszy moment i pokazać wszystkim swoją posturę.
-No no no.......Wiesz nie powinnaś biegać w bieliźnie po mieszkaniu,kiedy masz 5 chłopaków w domu.Bo ktoś cię zgwałci.-oznajmił mi uradowany paskowany. Nie ma co Natalie Rose Wiwart zawsze musisz strzelić buraka w bieliźnie przy wszystkich zgromadzonych w mieszkaniu.Spuściłam wzrok na ziemię  i udałam się do szafy.Wyciągnęłam komplet ciuchów i czym prędzej je nałożyłam. Przeglądałam się w lustrze sprawdzić  czy wszystko gra.W odbiciu dostrzegłam blondynka przyglądającemu się mi.Nie pewnie odwróciłam się w jego stronę.
-Mogę w czymś pomóc.-zapytałam się pewnym głosem. Łał. Natalie ty mnie przerażasz po raz pierwszy powiedziałaś coś pewnym głosem do chłopaka,którego wogule nie znasz gratuluję.Nie ma co,ale sumienia można mi pozazdrościć.Chłopak się trochę zmieszał i chciał odejść,ale ja byłam szybsza i odparłam szybie "przepraszam".Blondyn na swój smutny wyraz twarzy wrzucił czarujący uśmiech,którym mi zaimponował.
-Tak właściwie jestem Niall,a ty pewnie jesteś Natalie?
-Tak,a skąd wiesz?-zapytałam pewnym głosem.
-Twoja przyjaciółka nam opowiadała o tobie jak byłaś..?
-W  łazience.
-Właśnie.
-A tak właściwie tonie moja przyjaciółka jak na razie.-odparłam.Było widać,że chłopak jest zakłopotany.-My jesteśmy z innych kraj.Ona z Ameryki,a ja z Polski.
-Jesteś z Polski!
-Tak,a co?
-Opowiedz jak tam jest.-z jego twarzy można było wyczytać ciekawość.Do południa spędziłam z nim cały czas na opowiadaniu o swoich krajach i kulturach.Dowiedziałam się,że urodził się w Irlandii,ma 19 lat i należy do sławnego zespołu 'One Direction'.To dziwne,że ten zespół jest sławny,a ja nigdy o nim nie słyszałam.Zerknęłam na zegarek.Jego wskazówki wskazywały 11:58.
-Przepraszam cię Niall,ale muszę iść kupić sobie książki.Jak wrócę to jeszcze pogadamy?
-No jasne.-odpowiedział.Jak najszybciej wzięłam torbę, portfel,telefon,kurtkę i czym prędzej wyszłam z pokoju.Szybkim krokiem skierowałam się do windy,ale ja niezdara oczywiście wpadłam na kogoś.Tym kimś okazała się jedna z dziewczyn,które widziałam wczoraj jak wchodziły do nas do pokoju.
-Przepraszam.Ja nie chciałam.
-Nic się nie stało,a po za tym jestem Nina .
-Natalie .
-Miło mi.
-Wzajemnie.Wiesz trochę mi się spieszy bo muszę kupić sobie książki do szkoły,a na do....
-Mogę iść z tobą bo sama sobie muszę kupić podręczniki.
-Jasne ja tu poczeka.
Stałam przed drzwiami jakiegoś mieszkania.Usłyszałam,że kr=toś mnie woła.Obróciłam się w stronę wywodzącego się dźwięku.dostrzegłam Effie.
-Natalie  ja cię bardzo przepraszam,ale nie mogę iść z tobą bo umówi....
-Nic się nie stało.Pójdę z Niną.
-jeszcze raz cię przepraszam,a co ty na to wymienimy się numerami,żeby się nie szukać?
-Jasne.-uśmiechnęłam się do niej.Wymieniłyśmy się telefonami i numerami.Po upływie 5 minut przeszła Nina.Bez słowa weszłyśmy do windy.Za każdym razem jak się uśmiechała widziałam jej ogromne dołeczki. Spędziłam z nią wspaniałe  popołudnie.Okazało się,że idzie do tej samej szkoły co ja.Wróciłyśmy do 'domu' około 16:25.Zostawiłam swoje rzeczy i poszłam do mojego dobrego znajomego.Nie ma co,ale oczy to ma zajebiste.Spędziłam z nim wspaniałe 4 godziny.Po 20 poszłam do siebie.Zrobiłam wieczorne rzeczy,które należą do wieczornej toalety.Wskoczyłam w pidżamę.Udałam się do łóżka nastawiłam sobie budzik na 7:00.po czym odpłynęłam w objęcia Morfeusza. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz