*Oczami Natalie*
Kiedy otworzyłam zaspane powieki spojrzałam na zegarek,który znajdował się na szafce nocnej.Wskazywał 10:50.Miałam jeszcze nie cały tydzień do końca wakacji i załatwienia książek.Najchętniej bym została w łóżku,ale nie było mi to dane.
-Natalie?Śpisz?-zapytała Effie .Nic nie powiedziałam.Udałam,że śpię.-Natalie!-tym razem powiedziała głośniej.Niechętnie odwróciłam się do dziewczyny i zostałam ją siedzącą na łóżku. Ewidentnie było widać,że płacze.Usiadłam na swoim wygodnym posłaniu i poklepałam miejsce koło mnie.Po chwili ruda była obok mnie.
-Co się stało?-zapytałam zaspanym głosem.
-Tęsknię za rodzicami,siostrą i Justin'em.
-Ale kim on jest?-spytałam chociaż dobrze wiedziałam.
-Chłopakiem!Tak strasznie tęsknie za jego dotykiem,uśmiechem...........pocałunkami.
-Nie martw się nie jesteś w tym sama.W Polsce jest mój chłopak Eddie ja tez za nim cholernie tęsknię.
No właśnie miałam do niego zadzwonić!Czym prędzej sięgnęłam po telefon i wybiegłam z pokoju.Zamknęłam drzwi po czym się po nich zsunęłam.Wybrałam jego numer.Pierwszy sygnał,drugi,trzeci i............
-Halo.
-Witaj Eddie.
-O!Witam szanowną Natalie.
Zaśmiałam się w duchu,a po chwili na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-Czy coś się stało najdroższa?
-Nie.Tylko się stęskniłam.
-Jesteś gotowa? Za 6 dni do budy.
-A ty nie idziesz?
-Nie.Ja idę do pracy.Zapomniałaś?
-No tak!
-Musze kończyć.
-No dobra,ale zadzwonię po południu.
-Kocie już jest po południe.
-To wieczorem.Kocham cię.Pa
-Wiedz,że ja ciebie też.Pa
Rozłączyła się.Podsunęłam kolana pod szyję i schowałam w nich twarz po,której spływały łzy.
Oczywiście dziewczyna otworzyła drzwi i poleciałam na plecy w próg mieszkania.Jak najszybciej się podniosłam przetarłam policzki i oczy.Spojrzałam na walizkę.Tak była jedna. Sama nie wiem czy zostanę tu dłużej niż rok.Nie była wytrwała jak większość dziewczyn. Wzięłam czyste ciuchy i udałam się do toalety.Zrobiłam poranną toaletkę i wyszłam gotowa. Wzięłam trochę pieniędzy z portfela,telefon,słuchawki i wyszłam.Przez cały czas słuchałam Demi Lovato-Skyscaper.Nie daleko hotelu był park.Udałam się do niego.Powolnym krokiem przechadzałam się ścieżkami,aż doszłam do stawku.Top był mój cel,tego szukałam.Usiadłam po turecku.Słuchając muzyki przeglądałam zdjęcia moje i Eddie'go.Czułam,że po raz drugi tego dnia będę płakać.Spojrzałam przed siebie był taki piękny widok.Stawek obłożony roślinami dookoła oprócz strony po,której siedziałam,a w nim odbicie wschodzącego słońca i drzewa dookoła.Tu było cudownie.Poczułam,że tu może być mój 'azyl' do przemyślenia spraw.Spojrzałam na wyświetlacz,który ujawnił moją tapetę.Znajdowałam się na niej ja i Ed, który chciał mnie pocałować,lecz nie było widać zarysów twarzy,a tło składało się z zachodzącego słońca i drzew.To było moje ukochane zdjęcie.Wstała i poczułam krople,ale tym razem to nie były moje łzy,lecz deszcz.Spojrzałam nad siebie słońce było zakryte koronami drzew i chmurami.Po chwili spuściłam głowę na ziemię i udałam się do "domu".Przez całą drogę miałam spuszczony wzrok.Nie chciałam patrzeć na zakochanych,na ludzi uciekających przed deszczem i śpieszących się do pracy.Liczyłam się teraz ja i moje uczucia,którymi darzyłam Eddie'go.Był moją pierwszą miłością.Kochałam go i to bardzo.Nagle poczuła ogromny ciężar na swoim ciele.Kiedy spojrzałam w górę widziałam szare niebo.Wstałam i zobaczyłam chłopaka,który był oblany kawą.Próbowałam go przeprosić.Co ty mówisz ofiaro losu nawet słowa nie pisnęłaś bo jesteś nieśmiało!No moje złe sumienie się odezwało.Jak najszybciej odeszłam.Szłam stanowczo przed siebie.Chciałam postawić kolejny krok lecz coś mnie zatrzymało i obróciło.Stała twarz w twarz z chłopakiem o brązowych oczach.
-Telefon ci upadł.-rzekł i podał mi moją własność.Szybko po nią sięgnęłam.
-Dziękuję.-odparła cichym głosikiem.Chciała już iść,ale nie było mi to dane bo chłopiec mnie zatrzymał.
-Jestem Liam,a ty?
-Jestem Natalie.Przepraszam,ale muszę już iść.-po raz kolejny szeptałam,ale na tyle wystarczająco,żeby mnie usłyszał.
-Natalie!!-usłyszałam głos za sobą od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam.Tak jak myślałam była to Effie.
-Effie jak dobrze cię widzieć gdzie idziesz?Mogę iść z tobą?Czekaj,czekaj to jest Justin Biber?!?-prędzej stwierdziłam niż zapytałam.
-Tak.To jest mój chłopak,a właśnie! Jus to jest Natalie,Natalie to jest Jus.
-Miło mi cie poznać Jus,ale mówcie mi Nat albo Ros okej?
-Jasne.-powiedzieli chórem.Nie wymieniając słów z ruda,jej chłopakiem i Liam'em wróciła do apartamentu.Wybrałam numer Ed'a i porozmawiałam z nim o dzisiejszych zdarzeniach.Kiedy skończyła zeszłam do bufetu i coś zjadłam.Zajęło mi to całe 20 minut.Kiedy wróciłam miała 3 nieodebrane połączenia.Nie znałam tego numeru nie oddzwaniałam bo uznałam,że może być to pomyłka.Wzięłam pidżamę i zrobiłam potrzebne rzeczy należące do wieczornej toaletki.Wróciłam z łaźni i zerknęłam była 18:30 włączyłam telewizję.Obejrzałam jakiś denny film,który trwał do 21:09.Gdy się skończył położyłam się spać.Przez cały czas myślałam o tym tajemniczym numerze.Jednak długo to nie trwało bo po 15 minutach zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz