niedziela, 15 września 2013

Chapter 10.

                                                                   MUZYKA.                                             
                                                                * Oczami Effie *

Następnego dnia obudził mnie dzwoniący telefon, spojrzałam na wyświetlacz-Zayn.
-Halo.-powiedziałam zaspanym głosem.
-Effie, przepraszam, że tak wcześnie, ale musisz mi pomóc. Natalie jest w szpitalu Bringham sala numer 95, piętro 5. Przyjedź jak najszybciej i nikomu nie mów. -rozłączył się, a mnie zatkało, nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa. Czym prędzej nałożyłam na siebie to, pomalowałam lekko oczy, rozczesałam włosy i wybiegłam z hotelu, wsiadając do mojego lamborghini. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Weszłam do windy i wcisnęłam przycisk z numerem 5. Po chwili zapukałam do drzwi i weszłam. Na łóżku leżała blada Nat, miała otwarte oczy i chyba normalnie funkcjonowała, więc mój strach trochę się zmniejszył. Obok siedział Zayn, który najwyraźniej poczuł ulgę gdy mnie zobaczył. Przytuliłam go na powitanie i także usiadłam.
-Co się stało ?!-krzyknęłam
-Chłopak, którego kochałam nad życie mnie zdradził, nie wytrzymałam i połknęłam kilka tabletek nasennych, no i tak to się skończyło. Z tego co wiem, 2 dni temu Justin zrobił to samo, więc na prawdę cię podziwiam, za to, że wytrwałaś i jakoś sobie poradziłaś.-odparła. Spojrzałam na nią z przymrużonymi oczami.
-Patrzysz na to ze złej strony. Wiesz czemu to zrobiłaś ? Bo założyłaś, że nie dasz rady. Gdybym ja myślała w taki sposób to już dawno by mnie nie było. Kiedy się o tym dowiedziałam myślałam, że też sobie coś zrobię, jednak po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że skoro to zrobił to jest dupkiem, a ja mam wokół siebie pełno ludzi, na których mi zależy, a im zależy na mnie. Po prostu brak ci motywacji i wiary w samą siebie.-powiedziałam. Obróciłam się w kierunku Zayn'a, który nieświadomy tego co wydarzyło się pomiędzy mną i Jus'em, zaczął mrugać.
-Czyli, Justin cię zdradził ? Z kim ?!
-Z Niną.-odpowiedziałam i odwróciłam wzrok. Po kilku sekundach podszedł i mnie przytulił, a z moich oczy automatycznie zaczęły lecieć łzy i to nie z powodu zerwania.
-Nie płacz nie był ciebie wart.-szepnął.
-Mam go w dupie. Po prostu chodzi o to...-zaczęłam, jednak ponownie wybuchłam płaczem.
-Jestem chora.-powiedziałam. Natalie otworzyła oczy ze zdumienia, a chłopak oderwał się i ze zdenerwowaniem spojrzał się na mnie.
-Spokojnie, powiedz tylko na co.-zaczął.
-Mam anoreksję. -wybuchłam. Zamknęłam oczy i wybiegłam z pomieszczenia. Dowiedziałam się o tym wczoraj, kiedy przeglądałam się w lustrze. Postanowiłam przejść się do lekarza, żeby moje obawy zniknęły. Jednak on potwierdził to. Na dodatek okazało się, że posiadam tą chorobę od miesiąca i robię się co raz chudsza. Ale przecież..ja jestem gruba, powinnam mieć nadwagę, a nie anoreksję. Nie chciałam nikogo informować, bo spowodowałoby to nie potrzebne zdenerwowanie i strach. Jednak kiedy dzisiaj zobaczyłam moją przyjaciółkę w  szpitalu, zdałam sobie sprawę, że nie długo, ja mogę w nim wylądować, w o wiele gorszym stanie. Nie zorientowałam się nawet, że jestem już przed moim hotelem.


Otworzyłam drzwi i ujrzałam Caroline, Nine, Louis'a, Niall'a, Harre'go i Liam'a. Zdawałam sobie z tego sprawę, że od płaczu mam rozmazane oczy, potargane włosy i wyglądam jak widmo, jednak nie przejęłam się tym za bardzo, teraz moim zadaniem było dopilnować żeby nikt nie dowiedział się o mojej odrażającej chorobie.
-Effie, co ci się stało ?-podbiegł do mnie Harry.
-Nic. Nie przejmujcie się, pójdę do siebie.-odpowiedziałam i weszłam do mojego pokoju. Zdjęłam wszystkie ubrania, oprócz bielizny i stanęłam przed lustrem. Oglądając się, moja twarz ponownie zrobiła się mokra.
-Boże.-usłyszałam głos przerażenia. Obróciłam się i w drzwiach zobaczyłam twarz Harre'go. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
-Effie, czy ty..-ukląkł obok mnie. Nie musiał nawet kończyć pytania, już wiedział. Zresztą jak mógł nie wiedzieć, jedno spojrzenie na mnie i od razu było wiadomo. Pokiwałam twierdząco głową, weszłam pod kołdrę i skuliłam się w kłębek.
-Szczerze mówiąc, to podejrzewałem tak odkąd cię poznałem. .-odparł.
-Ale mnie pocieszyłeś.-jęknęłam przez płacz i poruszyłam się niespokojnie.
-Spokojnie, wyjdziesz z tego.-jednak w jego głosie wyczułam, że sam w to nie wierzy.
-Chyba, że wcześniej umrę.
-Nie mów tak !-krzyknął. Odkryłam moją twarz i spojrzałam na Harolda, który trzymał twarz w dłoniach i..czy mi się zdaje, czy on płacze ?!
-Harry..-zaczęłam.
-Przepraszam, po prostu pomyślałem o tym o czym nie powinienem myśleć. -uśmiechnął się krzywo i przytulił mnie.
-Wiesz co Harry, nie wierzę, ze to mówię, ale cię kocham. Na prawdę. -spojrzał na mnie przez łzy.
-Ja też cię kocham, Effie.

      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz