sobota, 14 września 2013

Chapter 9

                                                                 Przed przeczytaniem!
"Prosiłabym o wysłuchanie podczas czytania tego,a jeśli się skończy proszę włączyć powtórnie.Dzięki za uwagę miłego czytania pozdro.!"
                                             *Oczami Nat*
Siedziałam sobie na kanapie razem z chłopakami.Głównie nie przejmowałam się ich obecnością bo byłam zajęta konwersacją z Niall'em. Oczywiście musiał coś jebnąć,żeby mnie rozśmieszyć.
-Masz ładny uśmiech.-uśmiechnął się.Z cienkiej kreski moich ust zrobiłam szeroki uśmiech po czym parsknęłam śmiechem.Nagle do domu wbiegła nie kto inny jak Effie.Zrobiło się zamieszanie. Wogule nie wiedziałam co się dzieje.Effie zniknęła mi z pola widzenia chciałam do niej iść,ale zrobił to Liam.Patrzyłam przed siebie i próbowałam ogarnąć to co przed chwilą miało miejsce.Nagle coś mnie trafiło w oko.
-Ała!-krzyknęłam i zasłoniłam jednym sprawnym ruchem swoją prawą gałkę oczną. 
-Sorki nie celowałem w ciebie tylko w Lou.-obronił się loczek.Spojrzałam w bok ze zdziwieniem.
-Harry on siedzi na drugim końcu kanapy!-powiedziałam bardzo poważnie.Wszyscy się na mnie spojrzeli.Patrzyłam na wszystkich po kolei po czym spuściłam wzrok.Po pewnym czasie przyszedł Li.Oczywiście chciałam się spytać co się stało,ale Tomlinson minie wyprzedził. Może inni tego nie widzieli,ale ja tak.Spojrzałam na niego z uśmiechem i pokręciłam przecząco głową.Komuś się podoba Effie.Pomyślałam.
-Co ty powiedziałaś?-zapytał Niall.
-Ja coś wogule mówiłam?-jeśli powiedziałam to na głos to się zabiję.
-Tak.-odparli chórem.Ja się jedynie uśmiechnęłam.Nagle mój telefon  zaczął mi wibrować w kieszeni.To był sms od Eddie' ego.Odczytałam go jak najprędzej:
"Chciałbym powitać szanowną Natalie z Londynu.Tak dobrze czytasz jestem w Londynie i  do kurwy nędzy nie wiem gdzie ja teraz stoję! POMOCY! Big Ben!"Poczułam jak do oczy napływają mi łzy szczęścia.Szybko się rzuciłam po kurtkę i już wychodziłam kiedy KTOŚ stanął mi na przeszkodzie.Było to nie kto inny jak Malik.
-Coś się stało,że tak nagle zostawisz swoich gość w swoim mieszkaniu samych niepoczytalnych?-ja jedynie się uśmiechnęłam na jego słowa i  nie wiem z jakiej racji dałam mu całusa w policzek.-Uważaj na siebie.-kontynuował-Albo nie idę z tobą bez dyskusji.-już najwyraźniej zauważył,że chciałam  coś powiedzieć.Rzazem ruszyliśmy w stronę Big Bena.Co chwilę się do siebie szczerzyliśmy i śmialiśmy grom wie z czego.Nagle ustałam poczułam jak jeszcze do mojego jednego bolącego i nie bolącego oka napływają łzy.Teraz nic się dla mnie nie liczyło oprócz widoku,który
napotkałam.Jedyne to co czułam to ból,który rozszywał mnie od środka.Wiatr rozwiewający delikatnie moje włosy i Zayn,który do mnie się drze,żeby wiedzieć co się stało.Jednym sprawnym ruchem spojrzałam na niego już płaczącymi oczami przez,które prawie nic nie widziałam.Swoimi oczami pokazałam mu kierunek w,którym ma spojrzeć.Sam nie wierzył w to co zobaczył.Ponownie na mnie spojrzał ja jedynie pokiwałam przecząco głową i spuściłam wzrok na mokry chodnik od kropli deszczu.Krople jeszcze delikatnie z nieba opadały na bruk na,którym tymczasowo się znajdowałam.Aż wreszcie dopadły mnie pytania:"Czemu akurat to musiałam być ja?Dawałam mu wszystko czego chciał.Był dla mnie wszystkim,a teraz Nikim.Ta miłość dla niego nic nie znaczyła?Ja dla niego nic nie znaczyłam?"Tyle pytań na,które już sobie nigdy nie odpowiem i nie zadam.Deszcz coraz mocniej padał,a ja stałam i dręczyła siebie tym widokiem Ed'a i Carol,którzy się miziali i te pytania.Te zimno,które zaczęło dopiero teraz mnie przeszywać,a on stoi z boku mnie i patrzy na mnie.Kiedy na niego spojrzałam w jednej chwili poczułam wszystkie chwile,które przeżyłam z Eddie'm.On  jedynie teraz mi mógł pomóc stać się podporą wsparciem kimś bliskim.Zaczęłam zakrywać swoją twarz rękoma,a on bez zastanowienia czy pytania mnie przytulił.Poczułam taką ciepłą bliskość,której nie doświadczyłam z Eddie'm i już nigdy nie doświadczę.Muszę jak najprędzej o
nim zapomnieć,ale te 3 wspaniałe lata.Przynajmniej dla mnie.Te pocałunki........Już nic dla mnie nie znaczą.Zaczęłam płakać jak nigdy do tond.Wszystkich wzroki,które się na mnie skierowały zaczęły mnie przerażać i jego trwały uścisk w,którym mogłam zostać aż do zgniłej śmierci.Już na  niczym mi nie zależy.No może oprócz przyjaciół,a miłość..? nie istnieje,ale jednak mi się coś wydaje albo coś się ze mną dzieje jak teraz stoję przytulona do Zayn'a.Chłopak jednym sprawnym ruchem wziął mnie na ręce i zaniósł do domu,ale całej drogi nie pamiętam bo zasnęłam.
                                                                              ****
Kiedy się obudziłam byłam smutna tak jakbym nie istniał nie żyła.To może wydać się dziwne,ale chciałabym już tu nie być.Nie czuć tego smutku,straty i samotności.Usiadłam i podparłam łokcie o kolana,a twarz schowałam w dłonie.Spojrzałam w bok Malik,który sobie słodko spał w ubraniach,a ja w jego koszulce.To nie ma sensu.Dla mnie już nic nie ma sensy i życia.Wstałam i poszłam do łazienki i nie wiem z kąt wyciągnęłam tabletki usypiające. Wysypałam je i po kolei zaczęłam łykać.
Poczułam zawroty głowy.Po chwili straciłam równowagę i koniec leżałam na ziemi,która z chwili na chwilę robiła się cieplejsza od mojego ciała.Moje powieki zrobiły się takie ociężałe,a ja śpiąca.Zamknęłam je,ale słyszałam głos Malika,który przyprawiał mnie o dreszcze i uświadamiał,że mam  osoby, które mnie potrzebują i kochają.
-Natalie proszę nie odchodź.-szlochał.-My cię potrzebujemy, nie zostawiaj mnie i ich.Karetka jedzie rozumiesz nie odchodź.Ja tu jestem przy tobie i zawsze będę.Nigdy ci nie pozwolę odejść słyszysz?Ja cie......-i koniec nic już nie słyszałam.Jedyne co widziałam to białe światło,które mnie wołało.A kiedy do niego się zbliżyłam byłam już pewna,że jestem w.........
                                                                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz