poniedziałek, 2 września 2013

Chapter 8

                                                        * Oczami Effie *
Otworzyłam moje zaspane powieki i jak to mam w zwyczaju rozejrzałam się dokoła, aby przypomnieć sobie, gdzie się znajduję.  Po chwili zaćmienia zorientowałam się co robiłam wczoraj w nocy i czy nie muszę się nikomu tłumaczyć z moich dziwnych zachowań, które po alkoholu występują dosyć często. Ruszyłam moje zacne dupsko i skierowałam się do garderoby. Moja mama nie należy do osób biednych, więc stara się, aby mi i mojemu rodzeństwu niczego nie brakowało, to dlatego dużo osób z starej szkoły uważało mnie za snobkę, co wcale nie jest prawdą. Z licznej ilości moich ubrań wybrałam to, włosy związałam w wysokiego kuca, lekko pomalowałam oczy i przejechałam czerwoną szminką po moich suchych ustach. Kiedy już o tym mowa przypomnieli mi się chłopcy z którymi wczoraj miałam okazję się " pobuziakować " , a dokładniej Louis'a. Nie wiem, dlaczego, ale jest w nim coś magnetycznego. Jest zarazem słodki i dziwny, zabawny i dziecinny. Właściwie to o czym ja myślę ?! Przecież kocham Justin'a...chyba.Ostatnio moje uczucie do Jus'a jest dosyć skomplikowane. W ciągu 5 dni widziałam go 2 razy. Nie miał czasu rozmawiać, jakby coś go goniło. Nie ważne, dzisiaj z nim pogadam i dowiem się o co chodzi. Zeszłam na dół gdzie siedziały już Nat, Carol i Nina oraz chłopcy. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał 07.11.  49 minut ?! Przecież ja nie zdążę !
-Tak. Wiemy, że jesteś przekonana, że nie zdążysz, ale zdążysz.-uśmiechnął się Liam.Nie wydaje mi się.-odpowiedziałam.
-Jedz szybko śniadanie i do samochodu !-zarządził. Wyjęłam miskę, nasypałam trochę płatków i zalałam je małą ilością mleka.
-Takim gównem, to ty się na pewno najesz.-mruknął Niall, była to chyba jedyna osoba, której jak do tej pory nie polubiłam.
-Uwierz, że najem się tym bardziej niż ty wcinający 50 grzanek na śniadanie.-odparłam ostrym tonem. Zauważyłam, że blondyn znacznie się skrzywił, więc uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Masz na ogarnięcie się 10 minut, więc nie radziłbym się teraz kłócić.-powiedział Zayn. Szybko skończyłam jeść i ponownie pobiegłam na górę, aby umyć zęby i pościelić łóżko. Po chwili znajdowałam się już w van'ie chłopców. Zazwyczaj podróż do szkoły zajmowała nam jakieś pół godziny, więc rozłożyłam się wygodnie między Louis'em, a Harry'm.
-Co tam, ruda ?-uśmiechnął się loczek.
-Dobrze, nawet bardzo. Tylko nie wiecie może co ostatnio dzieje się z Justin'em ?- jego mina od razu zrzędła, co musiało znaczyć, że chociaż trochę wie, albo przynajmniej coś podejrzewa.
-Wiesz, chyba lepiej żebyś dowiedziała się tego od niego, a nie ode mnie. -odpowiedział. Czyli tylko Harold coś wie.
-Ok, jak chcesz. Tylko jeżeli potem załamię się nerwowo, będziesz miał wyrzuty sumienia.-zaśmiałam się, jednak mojemu towarzyszowi nie było do śmiechu. Ignorując go położyłam się na kolana Tomlinson'a i wtuliłam się w jego dłoń.
-Co cie tak na czułości wzięło ? -uśmiechnął się .
-Po prostu chce mi się spać, a ty jesteś bardzo wygodny.-odparłam. Już więcej nic nie mówił, tylko położył drugą rękę na moich pomarańczowych włosach i delikatnie owijał je wokół palca. No i jak tu się w nim nie zakochać ? Jezus Mariusz, Effie ogarnij dupę. Znasz go 7 dni poza tym masz Jus'a. Zamknęłam oczy i na 10 minut udałam się do krainy Morfeusza. * Duża łąka, na której leży mój Justin. Podchodzę bliżej i dostrzegam twarz Niny, która także próbuje się do niego dostać. Kiedy jestem już na tyle blisko, że mogę do dotknąć, wyciągam rękę i lekko splatam nasze dłonie w całość. Wszystko jest idealnie do póki on nie robi tego samego z Niną. Patrzę na niego zaszklonymi oczami i zdaję sobie sprawę, że Justin nie jest zainteresowany tylko mną, o ile w ogóle jeszcze jest mną zainteresowany...* Zerwałam się, oddychając niespokojnie. Jeśli ten sen to miał być jakiś znak, to ja już nawet nie potrzebuję z nim rozmawiać. Niczym małe dziecko rozpłakałam się na dobre i z całej siły wtuliłam w Louis'a.
-Co się stało ? -ignorując to pytanie zwróciłam się do Harre'go.
-Czy on..z..Niną ?-nie dokończyłam, bo przerwała mi kolejna salwa śmiechu z mojej strony. Hazza nie odezwał się, lecz pokiwał głową i ze współczującym wzrokiem przytulił mnie.
-Liam, chcę do domu.-krzyknęłam, żeby mnie usłyszał, ponieważ w aucie były przedziały, po trzy osoby. 
-Co się stało Effie ? Płakałaś ?-zapytał. Może to i dobrze, że nikt oprócz naszej trójki tego nie słyszał ani nie widział. 
-Nic poważnego. Taki drobiazg. Zawieziesz mnie z powrotem do domu, czy mam wziąć taksówkę ?
-Oczywiście, że cię zawiozę. - uśmiechnął się. Ledwo zasłonił żaluzję, a ja kolejny raz wybuchłam płaczem. 
-Effie.-zaczął Lou. - Spójrz na mnie.-przekręcił moją twarz w jego stronę. 
-Co się stało ?-ponowił pytanie.
-Justin..on..zdradził mnie z Niną. -szepnęłam i zacisnęłam powieki. 
-A to szmaciarz.-powiedział. - Coś mi się wydaje, że Nina nie znajdzie sobie tu zbyt wielu przyjaciół, a  teraz chodź tu. -dodał. Jedyne czego teraz potrzebowałam to wypłakać się w ramię drugiej osoby, więc byłam mu wdzięczna za to, że nie gadał jak to mu przykro i że na pewno wszystko będzie dobrze. Delikatnie oplotłam go dłońmi i siedziałam w tej pozycji do końca drogi. Od razu mówię, żebyście nie szykowali się na jakieś romanse, bo jestem pewna, że myślicie o tych przytulasach, rozmyślaniach i w ogóle. Ale Louis to TYLKO PRZYJACIEL..jak na razie, oczywiście. Zatrzymaliśmy się przed hotelem. Otworzyłam drzwi, weszłam do budynku i ku mojemu zdziwieniu Lou szedł za mną. Pewnie teraz znowu macie wyobrażenia, ale powtarzam to TYLKO PRZYJACIEL. Z torebki wyciągnęłam klucze do pokoju i po kilkunastu sekundach siedziałam obok niego na kanapie.
-Jak on mógł to zrobić ?-wyjąkałam przez łzy.
-Nie wiem Ef, nie wiem. Brak słów.- pogłaskał mnie po policzku. A ja przypominając sobie wszystkie miło spędzone chwile z Justin'em, ponownie się rozpłakałam.
-Nie będzie ci przeszkadzało jeżeli położę się spać ?-zapytałam, na co on uśmiechnął się lekko. 
-Oczywiście, że nie.-szepnął. Wygodnie ułożyłam się na siedzeniu, kładąc głowę na kolanach Lou. Jak dobrze mieć kogoś komu można się wyżalić i w razie załamania przytulić. Mimo tak krótkiego czasu, już mam takie 3 osoby. Nat, Louis'a i Harre'go. Po chwili na moich włosach poczułam dłoń, która delikatnie plotła sobie z nich warkoczyki. Zamknęłam powieki i odpłynęłam.




Usłyszałam pukanie do drzwi i momentalnie się obudziłam. Spojrzałam na Louis'a, który także słodko drzemał. Już chciałam wstać i otworzyć, kiedy klamka została naciśnięta a w drzwiach stanął Harry. 
-Hej, Effie. Widzę, że dobrze się spało, więc nie będę wam przeszkadzać. 
-Nie przeszkadzasz, właź. - uśmiechnęłam się. Teraz zdałam sobie sprawę, z jaką łatwością to zrobiłam. Mam wokół siebie tyle cudownych osób, nie będę się przejmowała jakimś Justin'em od siedmiu boleści. 
-Powinnaś z nim pogadać.-przerwał ciszę Hazza.
-I pogadam, ale po raz ostatni. Kiedy wraca ze szkoły ?-zapytałam.
-Już wrócił, ale..-nie dokończył, bo zerwałam się na nogi i skierowałam się w stronę pokoju oddalonego o kilka metrów. Nie pukając otworzyłam drzwi i weszłam do środka. 
-Jak mogłeś ?! -krzyknęłam, spoglądając na niego z wyrzutem.
-Ale co ?
-Weź nie udawaj, dobrze ? Zachowałeś się niedojrzale i żałośnie, w ogóle nie myśląc o tym, że na prawdę mi na tobie zależało.
-ZależaŁO ?- uniósł brwi.
-Owszem, bo teraz zdałam sobie sprawę jak okrutnym i samolubnym jesteś człowiekiem.- powiedziałam.
-Oj, Effie. Daj spokój. To była tylko jednorazowa przygoda.
-Chyba sobie żartujesz ?! Takie przygody to człowiek może przeżywać jak nie jest w związku, a z tego co wiem, my byliśmy !
-Czy ty ze mną zrywasz ?-oburzył się.
-A żebyś wiedział. Jeżeli myślisz, że będę z człowiekiem, który zdradza swoją dziewczynę i nie widzi w tym nic złego , no poważnie się mylisz.-odparłam i wyszłam . Ustałam na środku korytarza i westchnęłam głęboko, a z moich oczu poleciało kilka słonych łez. Zrobiłam jeszcze kilka kroków i już byłam w naszym apartamencie, gdzie siedziało całe One Direction oraz dziewczyny. Spokojnym krokiem podeszłam do jednej z nich i przez chwilę wpatrywałam się w nią.
-Ty szmato.-mimo powstrzymywania się, znowu się rozbeczałam. - Nawet nie wiesz, jak to cholernie boli !-wykrzyczałam jej w twarz, którą po chwili uderzyłam.
-Effie, czyś ty zwariowała ?!-krzyknął Liam, łapiąc mnie za nadgarstki. Ona natomiast, dalej tępo gapiła się w ścianę.
-Zostaw mnie.-warknęłam i poszłam do mojego zakątku.Zamknęłam drzwi na kluczyk, upadłam na łóżko i 
wbiłam się w poduszkę. Moje powieki opadły, a ja spróbowałam się uspokoić, jednak nie było mi to dane, bo ktoś zapukał.
-Czego ?-zapytałam.
-Mogę wejść ?-usłyszałam głos Liam'a.
-Właź.-westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej. Po chwili ujrzałam sylwetkę chłopaka.
-Effie, proszę cię, wyjaśnij mi o co chodzi .-zaczął.
-Po co ? To tylko Justin zdradził mnie z Niną. Pff, drobiazg.-uśmiechnęłam się sztucznie.
-Przepraszam, ja..
-Nie przepraszaj. Nie masz za co. Jedynymi osobami od których tego oczekuję to własnie Justin i Nina, którzy raczej nie mają zamiaru tego zrobić. A teraz przepraszam, ale jestem zmęczona i jedyne o czym marze to pójść spać, więc...-odparłam
-Tak, tak, już idę. Trzymaj się.-obdarował mnie uśmiechem i wyszedł. Ja natomiast przykryłam się kołdrą i zasnęłam.

                                           **********************************************
Do wszystkich czytających : Bardzo, bardzo, bardzo przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem rozdziału, ale niestety jakoś nie miałam czasu. Jeden wyjazd, drugi wyjazd, przyjazd gości, potem kolejni.. i tak wyszło, że rozdziału nie było gruuuubo ponad miesiąc, więc naprawdę jeszcze raz bardzo przepraszam. Myślę, że kolejny powinien pojawić się niedługo, gdyż moja przyjaciółka jest pod tym względem troszkę mniej leniwa. Chciałybyśmy też podziękować za te 2 pierwsze komentarze, które zachęciły nas do dalszego pisania. Oczywiście PROSZĘ ABY KAŻDY CZYTAJĄCY ZOSTAWIŁ JAKIŚ KOMENTARZ. Enjoy ;>
                                                                                                          Effie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz